Prośba o dar słuchania

Pustynia jest po to, by zobaczyć Boga, by Go usłyszeć; aby dostrzec i zrozumieć tę prawdę, że nasza samotność nigdy nie jest do końca samotnością, gdyż przez nią przemawia Bóg... Prośmy dziś Pana szczególnie o to, byśmy potrafili przyjmować te momenty, kiedy On postanawia wyprowadzić nas na pustynię i przemówić wprost do naszych serc. Prośmy Go o dar słuchania.

Św. Jan ChrzcicielDziś, w drugą niedzielę Adwentu, słyszymy szczególne nawoływanie do oczekiwania na przyjście Pana, do tego, byśmy jak najlepiej przygotowywali się na to wydarzenie. Myślą przewodnią dzisiejszej liturgii jest wezwanie do ciągłego nawracania się, do zwrócenia większej uwagi na nasze relacje z Bogiem. Słowa, które można usłyszeć podczas Eucharystii są zachęta, ale i ponagleniem, aby ciągle się oczyszczać, przemieniać, aby nieustannie na nowo otwierać nasze serca na działanie Bożej łaski. Ten wyraz "nieustannie" zdaje się być wyjątkowo ważny, albowiem chodzi o to, abyśmy nie tylko podczas Adwentu zadbali o swoje życie duchowe. Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego – słyszymy w Ewangelii. To nawoływanie nie kończy się na Świętym Czasie, jaki właśnie przeżywamy. Ono dotyczy całego naszego życia, każdego dnia. Każdy dzień, jaki przeżywany powinien być kolejnym krokiem ku nawróceniu, ku Panu. Każdego dnia powinniśmy wołać Maranatha i jednocześnie przygotowywać się na to ostateczne przyjście.

W antyfonie na wejście słyszymy dzisiaj zapowiedź: Ludu Boży, oto Pan przyjdzie, by zbawić narody; Pan da posłyszeć swój głos pełen chwały i uraduje się wasze serce. Te słowa nie niosą ze sobą lęku ani trwogi, które tak często towarzyszą ludziom w momencie, kiedy usiłują wyobrazić sobie koniec świata. Niosą nadzieję i radość. Pan przyjdzie po to, aby nas zbawić i wyrwać z więzów grzechu, zła i wszystkiego, co nas zniewala. Przyjdzie po to, by pokazać, że to On jest prawdziwym Bogiem, naszym Odkupicielem.

Podczas kolekty zanosimy do Pana prośbę: (…) spraw, aby troski doczesne nie przeszkadzały nam w dążeniu na spotkanie z Twoim Synem. Wsłuchując się w tę modlitwę, możemy zrozumieć bardzo ważną prawdę. Sami, bez Bożej pomocy nie jesteśmy w stanie dobrze przygotować się na przyjście Pana. Przytłoczeni codziennością, setkami obowiązków, które powinniśmy wykonać, zapominamy o tym, że istnieje jeszcze inna perspektywa niż kolejny dzień. Nawet jeśli wybiegamy myślami w przyszłość, koncentrujemy się wokół myśli, jak żyć, by było nam najwygodniej. Zapominamy o tym, że jest coś jeszcze, że tak naprawdę czeka nas coś o wiele istotniejszego. Stąd i ta prośba, którą dziś kierujemy do Pana, aby nasza codzienność nie była przeszkodą w dążeniu ku Niemu, abyśmy w każdej sytuacji pamiętali, że to Pan Bóg jest najważniejszy.

Może zrodzić się w nas pytanie, w jaki sposób zachować tę wierność Bogu, jak nie ulec pokusie zatracenia się w codzienności. Odpowiedź niesie ze sobą dzisiejsza Ewangelia. Ukazuje ona Jana, który wezwany został na pustynię po to, by Pan Bóg mógł objawić mu prawdę o swoim przyjściu. Pan Bóg każdego z nas wzywa na pustynię, aby przekazać swoje słowa, objawić swą wolę. I choć fizycznie być może nigdy na pustyni nie staniemy, to w kontekście historii Jana stajemy na niej bardzo często. Gdzie szukać tej pustyni w naszym życiu? Gdzie szukać Boga? Odpowiedź nie jest trudna… Wystarczy tylko uważniej przyjrzeć się swojej codzienności. Stajemy na pustyni za każdym razem, kiedy w odosobnieniu w modlitwie zwracamy się do Ojca, gdy w Nim szukamy ukojenia, pocieszenia, Jemu powierzamy nasze sprawy. Zapominamy wówczas o innych ludziach, nie wyciągamy do nich dłoni, licząc na to, że to oni nam pomogą, lecz czekamy na znak od Boga, na Jego słowo. Ale pustynia to nie tylko chwile modlitwy.

Pustynią są dla nas również wszystkie trudne sytuacje, kiedy dotyka nas ból czy cierpienie, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, gdy czujemy się odrzuceni przez świat, osamotnieni i w nikim nie umiemy znaleźć oparcia. Pan Bóg dopuszcza takie właśnie momenty. I w tych chwilach jest najbliżej nas. Kiedy wydaje się, że nikt i nic nie może pomóc, On najmocniej opiekuje się nami. Gdy czujemy, że żaden człowiek nie jest w stanie nas zrozumieć, On z otwartymi ramionami czeka na to, byśmy zwrócili się do Niego z naszymi troskami. Pustynia jest po to, by zobaczyć Boga, by Go usłyszeć; aby dostrzec i zrozumieć tę prawdę, że nasza samotność nigdy nie jest do końca samotnością, gdyż przez nią przemawia Bóg… Prośmy dziś Pana szczególnie o to, byśmy potrafili przyjmować te momenty, kiedy On postanawia wyprowadzić nas na pustynię i przemówić wprost do naszych serc. Prośmy Go o dar słuchania.

Monika Mystkowska

Zobacz także