Proszę księdza

Ano, na spotkaniu byłem. Grupa świeckich znajomych i − co istotne − ksiądz. Wiele ciekawych opowieści o Rosji, gdzie duchowny od lat pracuje na nieurodzajnej niwie jednej z tamtejszych parafii. Tematycznie rozproszona rozmowa zataczała szerokie kręgi, no bo jak w dwóch godzinach ogarnąć niezmierne obszary Wschodu? Opowiadający nieco skrępowany, lecz skory do bezbrzeżnej gawędy.

Rozmowa − jak to się mówi − że mucha nie siądzie. Cóż jednak, jeśli moja uwaga skoncentrowała się na innej, względem poruszanych kwestii całkowicie błahej, sprawie?

„A widział ksiądz…”, „Co ksiądz sądzi…”, „A jak to proszę księdza jest z…”.

Nie miałem zamiaru skupiać się na rzeczach z dawna przetrawionych, wszelako gdy zapragnąłem zabrać głos, przyszedł moment próby:

− Jeśli wobec uderzającego natężenia konwencjonalnego zwrotu, który zaczął filuternie unosić się ponad rozmową, powiem „per ksiądz”, choćby nie wiem co, będzie to dla mnie brzmiało zabawnie, prześmiewczo, jakoś niepoważnie, tymczasem zdecydowanie chcę być poważny. No ale gdy powiem per pan? Wezmą mnie za wojującego antyklerykała, nonszalancko okazującego swój brak szacunku wobec religii i obyczajów. Nagle mogę zostać − zupełnie bezwiednie − wpisany w poczet libertynów, komunistów lub masonów. Powiem „pan”, a słowo to będzie jak najkrótszy manifest antykościelny, kamień obrazy, kwas ateuszy. Rozmowa legnie w gruzach, a ja lada minuta „poproszę o paltocik”, by przerwać niezręczne milczenie…

Nie pozostało mi nic innego, tylko udając powagę, powiedzieć: „Proszę księdza, czy ksiądz…”. No i ulga. Nikt nie poczytał mi tych słów za żart, nikt się nie wyrozumiał w niezawinionej przeze mnie kpinie i nie odczuł ukłucia żądła ironii.

Do końca rozmowy czułem lekkość, unosząc się z lubością na falach kolejnych wypowiedzi każdego rozmówcy. Na koniec zaś uścisnąłem rękę zacnego księdza, a w uścisku tym było wszystko: przeprosiny, że tak okropne miałem pokusy; kondolencje, że tacy dziś czupurni są ci wierni; i gratulacje, że ksiądz i tak to wszystko niezłomnie i jakże pokornie wytrzymuje!


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.