Przedpoczątek

Po sierpniowych i tych z początku września wyjazdach wreszcie zebraliśmy się w jedynie słusznej auli. Krużganki po remoncie onieśmielają przemyślnym oświetleniem obrazów, nieskalanością odnowionych epitafiów i anielską czystością ścian (śpieszmy się kochać białe ściany - tak szybko kurzem zachodzą...).

Nawet w atrium zaszły zmiany – ściana z licznikami została zamurowana, otynkowana i teraz tylko łypie na przechodnia zielonymi i białymi lampeczkami. Aż chce się wypełnić tę przestrzeń dźwiękami a ściany grafi… wróć. Ściany zostawmy w spokoju.

Niepokój niejaki budzą jedynie oderwane w auli klepki parkietu. Czyżby demolka w nieubłagany sposób zbliżała się do naszej niszy ekologicznej?

To byłaby straszliwa perspektywa, gdyż z naszych rozmów poważnych bardzo wynikło, że mamy plany rozbudowane i sala do prób potrzebna jest nam zdecydowanie. Jak Bóg da, a Ojciec Prezes pozwoli zaśpiewamy 4 (słownie: cztery) wigilie: I Niedzieli Adwentu (w same andrzejki!), Epifanii (tradycyjnie 5 stycznia), Zwiastowania (24 marca) i Przenajświętszej Trójcy (14 czerwca). Do tego mamy jeszcze ciągoty ku pośpiewaniu św. Jackowi (16 sierpnia) oraz mszy korsykańskiej (jeszcze bez daty). Te dwie ostatnie wizje są kuszące bardzo, ale nie wiemy, czy się wyrobimy z próbami. Jedyne co, to jest wola w narodzie. A jak jest wola, to i sposób powinien się znaleźć.

Po godzinie rozmów nawet pośpiewaliśmy, na co zdecydowanie nalegała Dyplomowana Kantorka, której zeszło-sezonowe rozjazdy na Węgry i nie tylko odebrały możliwość wspólnego chorałowania z nami. I wtedy się zaczęło – przełączenie trybu w sferze wydawania dźwięków sprawia, że zaczynamy w sposób niekontrolowany rechotać i, na przykład, słowotworzyć. Co prawda Pani Kierowniczka próbowała zrzucić winę na cynamonowe ciasto, którym wszyscy się raczyli, ale Kronikarz dobrze wie, co do niego dodał i może ręczyć za ciastową niewinność. No, chyba, że ten ukraiński cynamon czymś jednak był „chrzczony”. I to bynajmniej nie wodą, choć równie skutecznie.

Mimo ogólnego rozprzężenia wyśpiewaliśmy mniej więcej poprawnie hymn i wszystkie antyfony z wigilii I Niedzieli Adwentu. Jakość śpiewu okazała się odwrotnie proporcjonalna do wysokości numeru antyfony, ostatnia nawet została przywitana uprzejmym: „A myśmy to w ogóle kiedyś śpiewali?” części scholi, na co druga część odpowiedziała równie uprzejmie, że owszem, ale tylko raz i niezbyt pewnie.

I tym optymistycznym zakończyliśmy próbę, Wybitny Muzykolog zgasił światło i pozostało tylko czekanie do następnej środy. Wtedy ruszymy z piskiem opon, znaczy się – naciskiem przepon. O tak…


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Vigilantes - schola chorałowa

Vigilantes - schola chorałowa na Liturgia.pl

Uszy nie mają tego samego przywileju, co oczy, gdyż nie posiadają powiek (Giovanni Carlo Ballola). Vigilantes to schola chorałowa wykonująca wigilie świąt i uroczystości. Śpiewamy wspólnie od 4 lat.Jesteśmy związani z krakowskim Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym. Wizytówka grupy dostępna jest pod adresem http://www.liturgia.dominikanie.pl/grupa_choralowa,4.html