Przyjdź królestwo Twoje

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, liturgia słowa: 2 Sm 5, 1–3; Kol 1, 12–20; Łk 23, 35–43

Codziennie modlimy się: Przyjdź królestwo Twoje! Ale o co się tak naprawdę modlimy? Czy sobie z tego zdajemy sprawę? Dzisiaj przeżywamy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata i czytania podejmują ten temat. Chrystus jest królem! Co to znaczy?

W Liście do Kolosan św. Paweł pisze o kosmicznym wymiarze królowania Chrystusa:

On jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1,15–17).

W Nim zostało wszystko stworzone. W Nim także może zostać usunięte to wszystko, co jest złe. On ma taką władzę, ale wcale jej nie chce wykorzystywać. Bóg ma władzę absolutną wobec stworzenia, ale nawet upadłych aniołów nie unicestwił ani nie zmusił do uległości! Widać nie ma satysfakcji w niszczeniu czegokolwiek. Stworzył wszystko, by istniało. Święty Jan napisze później o Nim, że jest miłością (zob. 1 J 4,8). Jego radością jest obdarowywanie miłością i życiem. Nigdy jednak swojej miłości nie narzuca. Cieszy się, gdy ktoś odpowiada na nią z wdzięcznością i staje się Jego dzieckiem. Pragnie, byśmy Go pragnęli (zob. KKK 2560), pragnie, byśmy Go wybierali na swojego króla. Modlitwa: „przyjdź królestwo Twoje” jest wyrazem takiego pragnienia.

Pierwsze dzisiejsze czytanie mówi o wyborze Dawida na króla. Zobaczmy: Dawid nie zdobywa sobie królestwa siłą, ale Izraelici sami do niego przychodzą, prosząc, aby został ich królem. Mówią: Oto my, kości twoje i ciało (2 Sm 5,1). Dawid zostaje później na wieki wzorem władcy. Co w jego panowaniu było takie dobre? Przede wszystkim Dawid był człowiekiem, który bardzo poważnie liczył się z Bogiem w swoim życiu. On wiedział, że Bóg dał mu wszystko, że nic nie zawdzięcza sobie samemu, i dlatego był pokorny. Kiedy zgrzeszył, umiał wyznać swój grzech. I właśnie ludzie cenili go za autentyzm życia i za otwartość na drugiego.

Istotny dla nas jest jeszcze jeden moment z życia Dawida. Jego własny syn, Absalom, zrobił zamach, pozbawił go władzy, zmusił do ucieczki i chciał zabić. Ostatecznie doszło do rozstrzygającej bitwy wojska Dawida z przeważającymi siłami Absaloma. Dawid jednak prosił swoich żołnierzy: tylko nie róbcie nic złego Absalomowi! Kiedy dowiedział się o jego śmierci, to mimo że oznaczało to jednocześnie jego zwycięstwo, Dawid płakał i rozpaczał po śmierci swego syna:

Synu mój, Absalomie! Absalomie, synu mój, synu mój! Kto by dał, bym ja umarł zamiast ciebie? Absalomie, mój synu, mój synu! (2 Sm 19,1)

Miłosierdzie Dawida wobec syna, mimo jego zdrady i zamiaru pozbawienia go wszystkiego, stało się wspaniałym obrazem miłosierdzia Syna Bożego, który mimo zabicia Go przez ludzi, nie szuka zemsty, ale pragnie, aby się nawrócili i mieli z Nim udział w życiu.
Dawid stał się również wzorem i jednocześnie zapowiedzią króla, który miał przyjść. Wiemy, jak mocno Ewangelie podkreślają fakt, że Jezus pochodził z rodu Dawida (warto wiedzieć, że przez Józefa, Jego prawnego ojca). Chodziło właśnie o to, by pokazać, że Jezus jest owym oczekiwanym królem. I zobaczmy: jest kością z naszych kości i ciałem z naszego ciała przez narodzenie się z Maryi Panny. I nie tylko rozpaczał nad śmiercią każdego, kto grzeszy, ale sam oddał swoje życie za nas, grzesznych, po to, abyśmy żyli prawdziwie. Któż nie chciałby mieć takiego króla!

Jednak aby Chrystus był naszym prawdziwym królem, sami musimy Go wybrać na króla i za takiego do siebie przyjąć. Jego królestwo ma sens jedynie wówczas, gdy obejmuje nasze serce. A to oznacza, że musimy stawać się podobni do Niego, żyć w taki sposób, jak On żył. Wybrać Chrystusa na króla oznacza, że się chce samemu postępować tak, jak On postępuje. I właśnie to najczęściej nas hamuje przed tęsknotą za tym królestwem. Wydaje się, że to była przyczyna odrzucenia Go przez Żydów. Ich ironia pod krzyżem wyrażała całkowite niezrozumienie. Oni cały czas domagali się przejawów siły i tryumfu nad wrogami: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym (Łk 23,35). Ależ On nie po to przyszedł, aby rządzić siłą, tak jak rządzą inni. On przyszedł po to, aby służyć i zbawić, oddając za zbawienie człowieka swoje życie. I cały czas liczy na to, że ludzie poznają w Jego geście miłość. Liczy na to, że rozpoznają, że jedynie w takiej miłości jest życie.

Każdy z nas jest wolny. I Bóg, który nas wolnością obdarzył, tej wolności nam nie zabiera. Pragnie, byśmy Go w wolności wybrali. Szatan odrzucił władzę Boga i stał się „księciem tego świata”. Ale wraz z przemijaniem tego świata on sam przemija. Wybierając Chrystusa za króla, wybieramy życie w Jego królestwie, to jest udział w Jego zmartwychwstaniu, które stało się ostatecznym objawieniem tego, że miłość zwyciężyła śmierć. Święty Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu mówi o tym wyraźnie:

On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą: i to co na ziemi, i to co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez Krew Jego Krzyża (Kol 1,18–20).

W Eucharystii wchodzimy w misterium nowego życia w Jezusie, życia, które jest komunią Boga i naszą.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także