Przymierze rozumu i wiary

Komentarz do liturgii wspomnienia św. Jana Kantego

jankantyŻycie świętego Jana Kantego – profesora Akademii Krakowskiej, gorliwego kapłana i oddanego duszpasterza – okazuje się budującym spełnieniem przymierza między rozumem i wiarą, między mądrością i świętością. Kościół przypomina nam dzisiaj, że głębokie umiłowanie mądrości i szczere poszukiwanie prawdy znajduje swój ostateczny kres w wyznaniu wiary i przylgnięciu do Chrystusa, Mądrości Przedwiecznej.

Jakże wyraziście i dobitnie – w świetle dzisiejszej liturgii – brzmią porywające słowa Jana Pawła II, które otwierają encyklikę Fides et ratio: „Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki wznosi się ku kontemplacji prawdy”.

Pasja poszukiwania prawdy, a także chęć rozpoczęcia studiów filozoficznych bardzo szybko sprawiły, że święty Jan Kanty (1390-1473) – mając dwadzieścia trzy lata – opuścił dom rodzinny, rozstał się z miasteczkiem Kęty i przybył do Krakowa. Gdy tylko został wpisany na listę studentów Akademii Krakowskiej, z całą gorliwością podjął trud zdobywania wiedzy. Najpierw, by położyć solidny fundament pod przyszłe wykształcenie humanistyczne, święty Jan Kanty przez pięć lat uczęszczał na Wydział Filozoficzny, gdzie przede wszystkim czytał i komentował pisma Arystotelesa. Wkrótce po ukończeniu studiów, posiadając stopień magistra filozofii, przyjął święcenia kapłańskie i przez kilka lat pracował jako rektor szkoły klasztornej w Miechowie, w okolicach Krakowa. Wśród wiernych bardzo szybko zyskał opinię znakomitego kaznodziei i oddanego duszpasterza, zaś w środowisku akademickim znany był ze swej kompetencji i bystrego umysłu. Mając niespełna czterdzieści lat, święty Jan Kanty wrócił do Krakowa, by tutaj – żyjąc między Uniwersytetem Jagiellońskim a Kolegiatą św. Anny – starannie łączyć obowiązki profesora i duszpasterza. Początkowo wykładał filozofię, logikę, fizykę i ekonomię, a także wiele czasu poświęcał przepisywaniu starożytnych rękopisów św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu. Dowodem jego niebywałej pracowitości jest liczba ponad osiemnastu tysięcy stron ręcznie przepisanych dzieł, które do dziś przechowywane są w zbiorach Biblioteki Watykańskiej. Każdy manuskrypt zaczynał się wezwaniem: „W imię Boże!”, kończył się natomiast krótkim dziękczynieniem: „Bogu dzięki i Matce Bożej, chwalebnej Dziewicy wraz z całym zastępem niebieskim aż po wszystkie wieki. Amen”.

Filozofia – jak się okazuje – nie zdołała jednak zaspokoić żywej pasji poszukiwania prawdy, która na wskroś przeszywała umysł i serce świętego Jana z Kęt, ponieważ już jako uznany wykładowca i profesor Akademii Krakowskiej postanowił podjąć kolejny kierunek studiów: teologię. Zapewne z powodu dużej ilości obowiązków i ciągłego braku czasu, który szczelnie wypełniany był przez zajęcia akademickie i posługę kapłańską, studia teologiczne trwały aż czternaście lat. Wkrótce potem, mając tak staranne i gruntowne wykształcenie, Mistrz z Kęt przez niespełna pół wieku z zaangażowaniem wykładał zarówno filozofię, jak i teologię. Krakowskie archiwa uniwersyteckie potwierdzają, że do końca życia – a odszedł do Pana w wieku osiemdziesięciu trzech lat – pozostał aktywnym i twórczym wykładowcą.

Wielkość świętego Jana z Kęt z pewnością nie tkwiła jednak w tężyźnie jego umysłu i wykształcenia, lecz przede wszystkim znajdowała swe źródło w rzadko spotykanej jedności nauczania i życia. Święty profesor – o czym przekonali się jego współcześni – nauczał nie tylko z wysokości uniwersyteckiej katedry czy kościelnej ambony, lecz przede wszystkim pozostawał wierny Ewangelii na co dzień i rozsiewał ziarna mądrości mocą swojego świadectwa. Wiedza wysokiej próby, którą przez wiele lat zdobywał w zaciszu bibliotek i lektoriów, nie sprowadziła go na manowce chłodnej obojętności wobec ludzkiej biedy i nigdy nie pozbawiła go wrażliwości na udręczone oblicze drugiego człowieka. Święty Jan Kanty słynął z wielkiego miłosierdzia. Właśnie dlatego cały Kościół modli się dzisiaj słowami kolekty: „Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy za przykładem świętego Jana Kantego, kapłana, doskonalili się w umiejętności świętych i okazując miłosierdzie wszystkim ludziom, otrzymali od Ciebie przebaczenie”.

Staranne wykształcenie i żarliwa pobożność, które święty Jan Kanty tak umiejętnie potrafił łączyć w organiczną całość, wydały ostatecznie wspaniały owoc świętości. „Nikt nie zaprzeczy – czytamy w tekście bulli kanonizacyjnej, w drugim czytaniu Liturgii Godzin – że Jan Kanty, który w Akademii Krakowskiej przekazywał wiedzę zaczerpniętą z najczystszego źródła, jest godny zaliczenia do wybranego grona znamienitych mężów, wyróżniających się wiedzą i świętością. Postępowali oni tak, jak nauczali, i stawali w obronie prawdziwej wiary przeciwko tym, którzy ją zwalczali”. Za wstawiennictwem świętego Jana Kantego – patrona Krakowa i Uniwersytetu Jagiellońskiego – módlmy się zatem, by nigdy nie obumarło w nas pragnienie coraz głębszego poznawania prawdy. Niech przymierze rozumu i wiary, którego tak wyjątkowym spełnieniem okazuje się życie świętego Jana Kantego, pozwala nam coraz wyraźniej dostrzegać ślady Bożej obecności.

Dominik Rogóż OP

 

Zobacz także