Przywiedzie radość wieczną

Sobota XXVI tygodnia zwykłego, lit. słowa: Ba 4,5–12.27–29 Łk 10,17–24

Uczniowie cieszą się po powrocie z misji głoszenia królestwa Bożego z siły, jaką zostali obdarowani. Taka jest spontaniczna radość człowieka.

Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają (Łk 10,17). Uczniowie cieszą się po powrocie z misji głoszenia królestwa Bożego z siły, jaką zostali obdarowani. Taka jest spontaniczna radość człowieka. W każdym z nas jest pragnienie posiadania siły większej niż mają inni, pragnienie zaimponowania własną siłą, nadzwyczajnymi możliwościami, nowością… Przypominamy dzieci, które cieszą się nowymi za–bawkami i ich możliwościami.

Pan Jezus ostudził zapał uczniów: Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie (Łk 10,20). Ważne naprawdę jest to, że jesteśmy dziećmi Bożymi, że mamy udział w Jego życiu. Wszelka siła, sukcesy osiągane w życiu, nadzwyczajne możliwości kiedyś się kończą. Ostatecznie śmierć ogołaca nas ze wszystkiego. W tym kontekście starość jest wielką szkołą pokory, jeśli człowiek zrozumiał złudność marzeń o potędze. Okazuje się, że nawet szatan może wyposażyć człowieka w nadzwyczajne zdolności i siłę, zwodząc go w ten sposób jego marzeniami o potędze. Każdy rodzaj dumy z posiadania takiej siły czy zdolności jest rodzajem pychy, która odcina od Boga.

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Łk 10,21).

„Prostaczek”, czyli człowiek prosty, a nie prymitywny, człowiek prostego zawierzenia Bogu. Do Boga nie można się zbliżyć dzięki żadnemu wysiłkowi, czy to intelektualnemu, czy ascetycznemu. Żadną siłą nie zdobędziemy przystępu do Niego.

Jedynie On może siebie dać tak, jak tego sam chce. I gotowość przyjęcia Go w prostocie, tak jak tego chce, jest podstawą do poznania Go. Zapragnął w prostocie zwykłego człowieka przyjść na ziemię, jednak uczeni w Prawie nie byli w stanie tego zrozumieć i przyjąć. Przyjęli natomiast ludzie prości, dla których „tak” znaczy „tak”, a „nie” znaczy „nie”. Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie (Łk 10,23). Widzą dzięki prostocie spojrzenia. Takim był niewidomy od urodzenia, którego Pan Jezus uzdrowił. Kiedy uczeni starali się mu wmówić, że Jezus jest człowiekiem złym, on uparcie trzymając się faktów i w prostocie przyjętego Bożego słowa, nie dał sobie tego powiedzieć. Kiedy ponownie spotkał się z Jezusem, w nagrodę uzyskał łaskę widzenia Syna Człowieczego (zob. J 9).

Bóg wychowuje nas do takiej prostoty. Czasem trzeba trudnego doświadczenia. Ale nie po to, aby człowieka zniszczyć, choć może mu się wydawać, że takie zniszczenie się dokonuje, lecz po to, by nas nawrócić, byśmy poznali prawdziwe źródło naszego życia. Żydzi podczas niewoli babilońskiej doświadczyli całkowitego skruszenia ich siły i wyobrażeń o sobie. Bóg jednak tłumaczył:

Zostaliście zaprzedani poganom, ale nie na zatracenie … Albowiem Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym (Ba 4,6.29).

Najważniejsza pozostaje wierność Bogu i trwanie przy Nim. Cała reszta przemija.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także