Psalmodia mitologiczna

Kiedy w Aleksandrii i w Rzymie tłumaczono psałterz z hebrajskiego, zachowano w przekładach ślady prastarej mitologii. I tak w Septuagincie, przekładzie starorzymskim, i pierwszym i drugim tłumaczeniu (czy właściwie poprawianiu starszych tłumaczeń) Hieronima*) w psalmach biegają jednorożce, czają się smoki i bazyliszki, a z żyjącym w morskich otchłaniach smokiem sam Bóg się bawi, jak z domowym zwierzęciem.

Dzisiaj ludzie patrzą na te psalmiczne stworzenia z uśmiechem politowania, jak na prymitywne wymysły dawnych ludów**)… Ja tak nie potrafię.

Psalm 91 (90 w przekładach łacińskich) jest psalmem własnym Wielkiego Postu. Może to budzić zdziwienie, bo nie ma w nim żadnej wzmianki o pokucie, niemniej to wersy z tego właśnie psalmu pojawiają się codziennie w responsorium jutrzni, a kiedyś – w wersecie nieszporów. To w tym psalmie czytamy o bazyliszku i o smoku, po których bez obaw chodzić może ten, kto cieszy się opieką Boga Najwyższego. Co więcej, w tym psalmie Bóg jest skrzydlaty, i piórami swych skrzydeł osłania tych, którzy Mu ufają: Scapulis suis obumbrabit tibi, et sub pennis eius sperabis, czytamy w rzymskiej wersji psałterza***)

Ten psalm jest też par excellence psalmem I niedzieli Wielkiego Postu: kiedyś pojawiał się niemal cały w antyfonach i śpiewach mszalnych tej niedzieli, obecnie został tylko w antyfonie na wejście i – do wyboru – w antyfonie komunijnej. W tym roku pojawia się też jako psalm responsoryjny, nawiązujący do Ewangelii, w której cytuje go… szatan! Chyba jedyne miejsce w Biblii, w którym diabeł cytuje słowa Pisma.

Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham, i będę z nim w utrapieniu, obdarzę go długim życiem (Ps 91:15.16). Modlitwa na Wielki Post – który bywa utrapieniem, a który ma prowadzić do długiego – niekończącego się – zmartwychwstałego życia.

PS Nie może się obejść bez filologii: bazyliszek kojarzy się nam – zwłaszcza warszawiakom – z potworem, który zabija swoim wzrokiem. Ale ze wzrokiem, z patrzeniem, nie jego nazwa jest związana – basiliskos po grecku to zdrobnienie od basileus, król. Natomiast słowo oznaczające smoka – drakon, a od niego w wielu językach nazwa tego stworzenia pochodzi – określa tego, który patrzy, przygląda się, obserwuje – jako strażnik skarbów.

*) Jak też w jego własnym przekładzie, który nigdy jednak nie był używany w liturgii.
**) Zależy, oczywiście, co kto rozumie przez dawne. W Anglo-Saxon Chronicle zapisano pojawienie się smoków w 793 roku nad Northumbrią.
***) A w gallikańskiej: In scapulis suis obumbrabit te, et sub pinnis eius sperabis.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.