Psalmodia oecumenica

Aby się jednak nie okazało, że oto Lómendil, patrzący z perspektywy wieku ósmego*), jest całkowicie antyekumeniczny, napiszę o moich radościach ekumenicznych.

Jedna z nich przemknęła chyba bez echa, a obejrzeć ją można tutaj. Zwykłe nieszpory, zwykłej niedzieli. Zwykłe, bo papież tylko w stule, nie ma okadzenia ołtarza, całego splendoru papieskich nieszporów, jakie zwykle sprawowane są w bazylice św. Piotra – te są w Sykstynie. Benedykt i Bartłomiej po dwóch stronach ołtarza śpiewają psalmy. Właśnie ta "zwyczajność", brak jakiejś szczególnej okazji (tzn. jest synod biskupów, ale nie np. uroczystość świętych Apostołów, kiedy tradycyjnie Rzym i Konstantynopol się spotykają).

Druga radość też chyba nie jest już zauważana, tak zwyczajna się stała i regularna. Kościół św. Marcina [mojego patrona; biskupa z Tours, nie mylić z dominikańskim świętym o tym samym imieniu], każdy ostatni czwartek miesiąca – msza o jedność chrześcijan, kazanie głosi z reguły duchowny luterański. Kiedyś było też tradycją, że bywał na pasterce ktoś z Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Pamiętam, jak któregoś roku, kiedy na koniec mszy były życzenia, zacytował Ewangelię: "Zwiastuję wam radość wielką! A po was jakoś jej nie widać, cieszcie się, bo Chrystus się narodził!"

Trzecia radość to znowu nieszpory, tym razem w Peterhouse, Cambridge. Nieszpory anglikańskie (swoją drogą, oni zawsze bardzo dbają o śpiew), na które zapraszany był mój znajomy katolicki ksiądz, który w Peterhouse studiował. Wprawdzie zawsze potem parskał, że anglikanie zepsuli katolicką liturgię, ale chodził i się modlił. Może dlatego, że zanim został katolikiem, był prezbiterianinem?

*) Wiek ósmy jest jak najbardziej ekumeniczny. W liturgii rzymskiej mamy jeszcze śpiewy greckie, i to nie tylko w Wielki Piątek. Teodor, arcybiskup Canterbury (7. wiek), pochodził z greckiego klasztoru w Rzymie, a studiował przedtem w Konstantynopolu. I także w 7. wieku, na synodzie w Whitby, wspólnoty celtyckie i angielskie ustaliły wspólną datę Wielkanocy – zgodną z tą zachowywaną przez Rzym.

+ I może ktoś się za mnie pomodli, bo jest bardzo źle.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.