Pułapka targowiska

Piątek I tyg. adwentu, liturgia słowa: Iz 29, 17–24; Mt 9, 27–31

Adwent jest czasem oczekiwania na Boże miłosierdzie, obiecane ostatecznie wszystkim, którzy go potrzebują. Obietnica ta wiąże się z odrzuceniem ciemięzców i ludzi źle czyniących.

Pokorni wzmogą swą radość w Panu i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym (Iz 29,19–21).

Społeczeństwo całkowicie pozbawione wszelkiego zła i ludzi źle czyniących zawsze było pragnieniem człowieka. Problem polega na tym, że zazwyczaj łatwo nam dostrzec zło u innych, ale u siebie nie potrafimy go zobaczyć. Dlatego wydaje się nam, że trzeba przede wszystkim wytępić innych – czy to będą otaczający nas bezpośrednio sąsiedzi, czy niechętni nam ludzie w pracy, czy obce narody itd.; zasadniczo obcy, a przez to budzący podejrzenia. Gdyby zapytać ludzi, kogo trzeba by usunąć ze świata, żeby można było żyć w pokoju, to pewnie okazałoby się, że nie ma człowieka, który powinien pozostać przy życiu.

Sprawa zatem nie jest taka łatwa. Jak wprowadzić królestwo pokoju, z którego trzeba wyplenić wszelkie zło, a jednocześnie pozostawić ludzi przy życiu? Tylko – dokonując w nich samych przemiany wewnętrznej! Trzeba, aby każdy przejrzał, aby stał się mądry i potrafił rozeznać, co jest dobre a co złe; co daje życie, a co je niszczy.

W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć … Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie (Iz 29,18.24).

Tylko otwarcie oczu każdego człowieka na prawdziwe życie może doprowadzić do zmiany wzajemnych relacji i odnowy całego społeczeństwa. Niestety, nie jest to takie łatwe. Przede wszystkim nowe spojrzenie powinno nas uwolnić od porównywania się z innymi i wynikającej stąd chęci wywyższenia się, zawiści itd. Nie jest to łatwe, pragnienie bycia ważnym jest w nas niezmiernie mocne.
W dzisiejszej Ewangelii mamy do czynienia z uzdrowieniem dwóch niewidomych. Właściwie chodzi pewnie o jednego człowieka, ale Mateusz ma upodobanie do podwajania liczby i bardzo często tam, gdzie inni synoptycy mówią o jednym, on mówi o dwóch. Niezależnie od tego czy chodzi o jednego, czy o dwóch ludzi po uzdrowieniu, Pan Jezus poleca: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! (Mt 9,30). Innymi słowy: jest to znak dla was samych, nie rozpowiadajcie o nim.

Dlaczego? Dlatego, aby przez rozpowiadanie nie wpaść w pułapkę „targowiska”, które zasadza się na nieustannym handlowaniu i porównywaniu się z innymi. Powściągnięcie chęci zaimponowania innym jest warunkiem odkrycia wewnętrznej prawdy o życiu, które jest darem dla mnie tak głębokim i cennym, że żadne uznanie u ludzi nie jest w stanie podnieść jego wartości. Natomiast gdy się tę wartość odkryje i spotka człowieka, który także ją odkrył, wzajemna relacja staje się całkowicie wolna od wszelkiego porównania. Staje się więzią wspólnego zachwytu nad wspaniałością Boga. Po prostu wspólnym uwielbieniem Boga w radości życia. Tylko odkrycie nieocenionego daru, większego od czegokolwiek, daje wolność od jakiegokolwiek zła. Przejrzenie wewnętrzne jest kluczem do nowego życia.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także