Pytanie Jana

Pytanie Jana. Jego podmiot jest mnogi – my. Kim są ci „my”, z którymi Jan się wyraźnie identyfikuje? Myślę, że podmiotem pytania Chrzciciela są nieżywi. Musi wiedzieć, że praktycznie jest martwy. Wcześniej sam rozpoznał i uradował się tym, że „się umniejsza”, a Jezus „rośnie”.

Nieprzemyślane tłumaczenie błogosławieństwa Jezusa dla Jana w więzieniu Heroda do reszty uniemożliwia zrozumienie tego pytania i udzielonej nań odpowiedzi.

Tymczasem Jan, skoro usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem:”Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi nie zgorszy się Mną.

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Coście wyszli obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę. (Mt 11.2 – 10)

Pytanie Jana. Jego podmiot jest mnogi – my. Kim są ci „my”, z którymi Jan się wyraźnie identyfikuje? Myślę, że podmiotem pytania Chrzciciela są nieżywi. Musi wiedzieć, że praktycznie jest martwy. Wcześniej sam rozpoznał i uradował się tym, że „się umniejsza”, a Jezus „rośnie”. Jego ziemska misja dobiega kresu. Zbyt wiele też usłyszał wyznań ludzkich win, zbyt wielu grzeszników widział, by nie rozpoznać w Herodzie chwiejnego serca. Musiał przeczuwać, czym się to uwięzienie skończy.

Pyta w imieniu umarłych, wkrótce do nich dołączy. Potrzeba przenikliwości Grzegorza Wielkiego, by to odkryć. Potrzeba jego prostoty, by pojąć, że Jan pyta o to, czy Jezus dołączy do świata umarłych. Dopiero takie spostrzeżenie pozwala rozjaśnić sens pokusy zgorszenia, na którą wystawiony jest Jan Chrzciciel.

Słowa Jezusa Coście wyszli obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę. trzeba odczytywać nie jako proste pouczenie słuchaczy, pochwałę Jana, ale ekspresję tego, co o Janie myśli sam Jezus.

„Trzcina kołysząca się na wietrze” jest obrazem człowieka chwiejnego, człowieka, którym miotają fale wątpliwości. Dzisiaj tak, jutro inaczej, wystawiony i podatny na najlżejszy „podmuch”. Ktoś, kto nie jest sobą. Jan jest odwrotnością kogoś takiego. Nie wątpi, nie waha się – stały i wierny w każdej sytuacji, niezależnie od okoliczności, warunków zewnętrznych. Dlatego gnije w Herodowym więzieniu. Wierny słowu Boga i swojemu zadaniu. Jest też kimś, kto umie od siebie wymagać, jest dla siebie surowy – „nie nosi miękkich szat”. Czym skutkuje taka postawa wobec siebie? W swej najbardziej dojrzałej postaci wytrwała asceza, nieugięte konfrontowanie się ze swoją słabością pozwala stawić czoła prawdzie o własnej śmierci – o jej nieuchronnej bliskości i nie uciekać przed jej świadomością w przymilne iluzje, nieprawdziwe nadzieje.

To męstwo Jana wobec zbliżającej się nieuchronnie śmierci pozwala mu myśleć o swoim całożyciowym zadaniu w zestawieniu z nadchodzącą śmiercią. Myśląc o swojej śmierci, myślimy o tych, którym służyliśmy na ziemi. Co z nimi będzie? Jan tak będzie myślał o Jezusie, bo Jemu służył. Swoją śmiercią poprzedzi śmierć Jezusa. Ale czy Jezus w ogóle umrze? Jest Synem Boga. Myśl o śmierci Syna Bożego jest nieprawdopodobna, jest w najwyższym stopniu gorsząca. Jan był współsłyszącym orędzie Boga nad Jordanem (J 1.32 – 34). Teraz słyszy o cudach uzdrowień, wskrzeszeń, całej objawiającej się mocy Bożej w Jezusie. Jedno nie pasuje do drugiego. Stąd pytanie Jana, z którym wysyła uczniów do Jezusa.

Nie może wysyłać uczniów ze swoim wątpieniem do Jezusa, co sugerują nieszczęśliwe komentarze do tłumaczenia Błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we mnie. Zwątpienie byłoby dla duchowej konstrukcji Jana rujnujące. Byłoby zakwestionowaniem wszystkiego dla czego żył, czemu ofiarnie całe życie służył. Także Jezus nie mógłby tak sformułować swego błogosławieństwa dla Jana, bo Jan nie jest „trzciną na wietrze”. Nie byłoby ono też żadną odpowiedzią na pytanie Jana, z którym przychodzą jego uczniowie.

Jest to pytanie o to, czy umarli mają oczekiwać Jezusa, czy On do nich przyjdzie. Błogosławieństwo Jezusa dla Jana przy całym swym braku bezpośredniości jest odpowiedzią na pytanie, jest wsparciem dla nieprawdopodobnej myśli Jana o śmierci Jezusa – Syna Bożego, który jest Synem Boga, ale jest także śmiertelnym człowiekiem.

Jezus mówi, że Jan jest kimś więcej niż prorokiem. W tym tkwi sedno Jego wywodu. Zwykle myśli się o tej wypowiedzi naiwnie: Jan jest największym prorokiem, bo poprzedza przecież Bożego Syna, podobnie jak naiwnie myśli się o godności Maryi – matka samego Jezusa. Tymczasem godność i Jana, i Maryi nie jest godnością dziedziczoną przez wyjątkowość tego, komu służą, ale przez sposób służby! Jan jest kimś więcej niż prorokiem, bo żaden prorok nie sprawował swego posłannictwa w krainie śmierci. Jan zaś spełniając swą misję poprzedzającego, przygotowującego drogę, spełnia ją w całym swoim życiu, spełnia w swoim umieraniu, w swojej śmierci.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".