Quia parata sunt omnia

Od niepamiętnych czasów Boże Ciało kojarzy mi się z wersetem Quia parata sunt omnia, śpiewanym przez chór archikatedralny przy jednym z procesyjnych ołtarzy. To wers z responsorium Homo quidam fecit cenam magnam: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę, i wysyła sługę, aby powiedział zaproszonym: Wszystko już przygotowane. Parata sunt omnia.

Myślę dzisiaj o dwóch eucharystycznych pieśniach, które teraz, niestety, rzadko słyszę w kościołach: U drzwi TwoichTwoja cześć, chwała. Zawsze były śpiewane na procesji Bożego Ciała. Pamiętam mojego śp. proboszcza, o. Czesława, jak zwracał się do ludu z monstrancją i intonował na początek procesji właśnie Twoja cześć, chwała. To naprawdę piękna pieśń, tak rzadko teraz śpiewana. (I wiem, że nie tylko ja ją lubię: Ula Rogala kiedyś przyznała, że też bardzo lubi tę pieśń.) Może po prostu stała się niemodna, za stara? Teraz są inne komunijne „szlagiery”, do znudzenia śpiewane, jak chociażby Panie dobry jak chleb czy Dzięki Ci, Panie.

Twoja cześć, chwała, nasz wieczny Panie, na wieczne czasy niech nie ustanie!
Tobie dziś dajem z rzeszą tych ludzi pokłon i pienie, my, Twoi słudzy.
Dziękując wielce Twej wielmożności za ten dar zacny Twej wszechmocności,
Żeś się darował nam, nic niegodnym, w tym Sakramencie nam tu przytomnym.
Raczyłeś zostać w takiej postaci nie szczędząc siebie dla nas, Twych braci.

A ten fragment lubię szczególnie: Dałeś swe ciało, by krzyżowano, i krew najświętszą, by ją przelano.

I zakończenie: Tobie my, Boże, teraz śpiewamy, przed Twą światłością kornie padamy. Użycz nam łaski, wszechmocny Boże, bez Twej pomocy człek nic nie może.

[Bóg], szczęśliwy i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, On jeden posiada nieśmiertelność, mieszka w światłości niedostępnej, a żaden człowiek Go nie widział ani nie może zobaczyć. Jemu cześć i władza wiekuista. Amen. (1 Tm 6:15-16)


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.