Realia

W Ewangelii czytamy często o celnikach: Jezus spotyka się z nimi, mówi do nich i o nich. W minioną niedzielę słuchaliśmy przypowieści o faryzeuszu i celniku (Łk 18:9-14).

Jeśli zapytać dzisiejszego człowieka o celnika, odpowie najpewniej, że to urzędnik, który pobiera opłaty celne na granicy. Celnicy, o których czytamy w Ewangelii, zajmowali się czym innym: telones, tak określa się taką osobę po grecku, zbierał podatki; pracował dla rzymskiego okupanta (jeśli można tak nazwać pozycję Rzymian w ówczesnej Palestynie). Lepiej zatem byłoby przetłumaczyć – poborca podatkowy. Może nawet lepiej dałoby się zrozumieć niechęć, jaką tacy urzędnicy budzili. (Aczkolwiek mam wrażenie, że zbieraniem podatków zajmują się teraz raczej kobiety – w urzędach podatkowych na ogół spotyka się mniej lub bardziej [nie]życzliwe panie. Czy pojawiałyby się one w przypowieściach, gdyby Jezus głosił je dzisiaj?)

Faryzeusz w świątyni chwali się, iż pości dwa razy w tygodniu. Z wczesnochrześcijańskiego pisma, Didache, wiemy, że post faryzeusze zachowywali w poniedziałki i czwartki – chrześcijanie wezwani są przez autora Didache do postu w środy i piątki.

Można powiedzieć, że współczesne realia różnią się od opisanych w Ewangelii: kim innym jest teraz celnik, w inne dni, w odróżnieniu od faryzeuszy, zachowuje się post. Jedno się nie zmieniło: stała zdolność do ufania we własną sprawiedliwość i uważania się za lepszego od innych. Jezus mówi tę przypowieść do tych, którzy innych uważają – dosłownie – za nic (Łk 18:9).

Z 9. wieku pochodzi sekwencja, od pierwszych słów nazywana Stans a longe, przeznaczona na 10. niedzielę po Zielonych Świętach, która jest niejako miniaturową homilią do tej Ewangelii. Celnik nie chciał spoglądać na wzniosłe gwiazdy na niebie (alta sidera caeli), ale modlił się ze łzami, bijąc w piersi. Sekwencja kończy się słowami: Naśladując jego [celnika] święty przykład, mówmy do Boga: Łaskawy Boże, zmiłuj się nad nami, z łagodnością uwolnij nas od naszych win, i obdarz nas sprawiedliwością.

Myślę, że św. Paweł, jeśli ją znał, bardzo lubił tę przypowieść.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.