Recepta na błogosławieństwo

Dziś pierwszy dzień Nowego Roku. Kolejny raz rodzi się w nas nadzieja, że będzie lepiej, że będzie mądrzej, że będzie piękniej, że będzie po prostu inaczej. Kolejny raz na ustach modlitwa, by Pan darzył szczęściem, by wskazywał najlepsze drogi.

Georges de la TourA Kościół, w swojej wielkiej mądrości, daje nam dzisiaj receptę na szczęście, swego rodzaju przepis na błogosławieństwo, klucz do bramy wieczności. Tym kluczem jest Maryja, Święta Boża Rodzicielka. To do Niej wołamy w dzisiejszej liturgii: Witaj Święta Boża Rodzicielko, Ty wydałaś na świat Króla, który włada niebem i ziemią na wiek wieków. W tym zdaniu zawiera się tajemnica Jej życia i powołania.

Szukając w Ewangelii słów Maryi możemy przeżyć małe rozczarowanie – jest ich tak niewiele. Wszystkie myśli i sprawy zamknięte w sercu – radość i ból, cierpienie i zachwyt. Ale przecież cień Służebnicy kładzie się delikatnie na wszystkich stronach Pisma.

I ukazał się wielki znak na niebie, niewiasta obleczona w słońce, księżyc pod jej stopami, a na głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Pan związał ją ze sobą przysięgą i wszedł z nią w przymierze, stała się Jego. Przyodział ją wyszywaną szatą, opasał bisiorem i okrył jedwabiem, stawała się z dnia na dzień piękniejsza i doszła aż do godności królewskiej. Bramy podnieście swe szczyty, unieście swe odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały. Bo oto Anioł zwiastuje Królowej, że Bóg się nią zachwycił, że w jej dłoniach spoczywa życie i śmierć, że stanie się Matką Przedwiecznego, że stanie się bramą, przez którą Bóg zejdzie, by mieszkać z ludźmi. Zaiste błogosławiona jest między niewiastami, bo ten, który z niej się rodzi prawdziwie jest Bogiem wcielonym. W niej jako w niebie najczystszym i nieskalanym Pan swój namiot wystawił, z niej wychodzi jak oblubieniec ze swojej komnaty. Jej dusza wielbi Wszechmocnego każdym uderzeniem serca, każdy Jej oddech jest modlitwą, bo wielkie rzeczy uczynił jej Bóg, tak wielkie, że słowami wypowiedzieć ich nie potrafi. Chwałę Boga można tylko wyśpiewać. Najbogatsza i najuboższa. Największa i najmniejsza. Błogosławiona, bo uwierzyła, że Jej Bóg narodzi się Jej Synem; że weźmie z Niej ciało Ten, który Ją stworzył; że będzie Jej posłuszny Ten, który wszystkiemu rozkazuje. Boża Matka do końca zasłuchana w Słowo, na zawsze zachwycona Bogiem.

Ona jest święta świętością samego Boga, który wybrał ją od początku, by stała się Jego świątynią.

Ona jest Boża, bo całkowicie oddana Jego planom.

Ona jest Rodzicielką, bo to wszystko wydarzyło się naprawdę – gdy odszedł od Niej Anioł, była już brzemienna, dziewięć miesięcy dojrzewał pod Jej sercem owoc, w ciszy betlejemskiej nocy powiła Syna, którego płacz był tak samo rzeczywisty jak każdego innego niemowlęcia.

Maryja nie musiała dużo mówić. Ona mieszkała z Wcielonym Słowem pod jednym dachem. Ona odkryła i zachwyciła się prawdą, że Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie ma ponad to nic ważniejszego. O tym jest Jej życie, Jej macierzyństwo, Jej towarzyszenie – po krzyż i pusty grób. O tym niech będzie cały Nowy Rok.

Maryja w swojej mądrości wiedziała, że wszystko jest Jego darem i jednocześnie zadaniem. Miała odwagę, by przyjąć zarówno dar jak i zadanie. Miała odwagę, by stawać przed Nim z pustymi rękami i prosić by On sam napełnił je po brzegi. A gdy Pan modlitwy wysłuchał, miała odwagę zaufać Mu do końca, w Jego drogi pewnym krokiem wejść, ze świadomością, że te drogi są niezwykłe i nieprzewidywalne. W mądrości swojej wiedziała, że tylko Ten, który słowem stwarza wszystko może kochać do szaleństwa. I że będąc Matką Najwyższego trzeba iść zawsze po Jego śladach.

Najlepsza modlitwa na Nowy Rok być może rozpoczyna się od słów: Boże, Ty jesteś źródłem wszelkiego dobra i Ty je doprowadzasz do pełnego rozwoju. A potem trzeba Mu jeszcze wyznać: z całej siły chcę się wpatrywać w Maryję, od Niej uczyć się mądrości i odwagi. I wierzę, Panie, w wieczne owocowanie Twojej Miłości.

 

Zobacz także