Rozbijanie Mszy o „rock”

Dominikanom można wiele zarzucić. Na polu liturgicznego nowatorstwa niemniej niż w dziedzinie płytkiego kaznodziejstwa, słabego duszpasterstwa, taniej psychologii i promowania różnej maści kiczu. Mimo braków i błędów poszczególnych braci, w czcigodnym Zakonie wciąż na nowo pojawiają się ludzi o zdrowym rozsądku. Dzięki ich pracy, powoli, niespiesznie i często ociężale przebijają się do naszych głów myśli krytyczne. Zasada ta ma zastosowanie również w tych kwestiach, w których emocje odgrywają niemałą rolę, jak na przykład w sprawie śpiewnika Niepojęta Trójco.

Tak, proszę Państwa, idzie nowe. To znaczy, wracamy do starego. W przygotowywanym wznowieniu pierwszego tomu Niepojęta Trójco najprawdopodobniej nie pojawi się Kanon rzymski w wersji upowszechnianej od przeszło 20 lat. Dlaczego? Argumentów jest wiele (podobnie wiele – choć o słabszej mocy – można wymienić argumentów przeciwnych), ja jednak piszę na blogu i dlatego opiszę tylko jeden. Zjawisko, o którym mowa przysłużyło się mi jak kropla przepełniająca czarę, czy też jak kropka nad "i". A myślę o tak zwanej Mszy rockowej z Świnoujścia.

Niech wstydliwe milczenie okryje to, co w Świnoujściu miało miejsce. Osobiście odebrałem nagranie jako nieuprawnioną uzurpację, umniejszającą sens i godność tego, co Pius XII nazwał "publicznym kultem Chrystusa". A jak się ta sprawa ma w odniesieniu do Kanonu z NT1?

Refleksja osobista: najpierw poryw, zdumienie i zachwyt, a potem atrakcja w źródłowym sensie tego słowa – pociągnięcie do zajmowania się liturgią. Dzięki, między innymi, tej kompozycji duża część braci, a wśród nich ja sam, odkrywaliśmy potencjał rzymskiego rytu liturgicznego. A później? Później narastające przeświadczenie, że nie zmiana ale stałość jest fundamentalną zasadą organizującą liturgię Kościoła, zasadą normatywną. Stałość, w której od wieków drzemie piękno mocniejsze i właściwsze niż serwujące tanie wzruszenia formy tworzone współcześnie. Tak, na tę zmianę potrzeba było kilku dobrych lat, przez które pokonywałem drogę od zachwytu po krytykę. Niemniej, pomimo dziś formułowanej krytyki pozostanę wdzięczny braciom, którzy dali mi możliwość usłyszenia Kanonu w trzygłosie.

Patrząc na nagranie świnoujskie, dotarło do mnie, że trzeba zawracać, inaczej rozbijemy się o skałę. 

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Grabowski OP

Tomasz Grabowski OP na Liturgia.pl

Od początku zaangażowany w działalność Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, w latach 2005-2010 jego dyrektor, a od przekształcenia w Fundację – prezes w latach 2010-2016. Od września 2016 r. prezes Wydawnictwa Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego „W drodze” w Poznaniu i stały współpracownik Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.