Rozmowa po rozmnożeniu chlebów – rekapitulacja

 Czy pobożny chrześcijanin medytując nad tą rozmową ma szansę stanąć w grupie rozmówców Jezusa w Kafarnaum?

 
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata”. Sprzeczali się między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak on może nam dać <swoje> Ciało do jedzenia?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6.51 – 58)
 
Gdy grupa ludzi słucha rewelacji, to powstają w niej napięcia. Tak jest i tutaj. Rozmawiający z Jezusem się spierają. O co i jak? Człowiek stojący przed nimi powiada, że da swoje ciało do jedzenia. Sądzę, że część słuchających myśli, że się przesłyszała. Pozostali przekonują ich, że Jezus rzeczywiście to powiedział. Pierwsi nie chcą w to uwierzyć – niemożliwe i już. Jest spór.
 
I ingerencja, która go doskonale unieważnia. Dobitne powtórzenia, które nie tylko mają rozproszyć wątpliwości w stosunku do usłyszanego zdania, ale uwypuklają i rozbudowują jego sens. Jezus rekapituluje opis samego siebie jako chleba, który z nieba zstąpił. Rozbudowuje zakwestionowane przez część słuchaczy zdanie. Mają nie tylko spożywać Jego ciało, ale też pić Jego krew!
 
Komunikuje swoim rozmówcom coś niebywałego i doniosłego. Komunikuje tak, że nikt z tych słuchających nie może pozostać obojętny. Nie mówi im wprost o Eucharystii, co my odruchowo zakładamy. No, bo jak? Cała wypowiedź jest tak skonstruowana, że jej przesłanie może się odsłonić przed słuchaczem, gdy ten odrzuci sens dosłowny, gdy ten dosłowny sens nim wstrząśnie, ale go nie odepchnie. Żyd nie może spożywać krwi zwierząt, a co dopiero pić ludzką krew.
 
Słuchacze, którzy wytrwają przy usłyszanym słowie, którzy jak Jan zabiorą je z sobą, których nie zniechęci niepojęta symboliczność wypowiedzi, muszą zacząć myśleć, co znaczy tu życie i śmierć, bo nie znaczy życie biologiczne i śmierć ciała. Muszą zacząć rozważać, co znaczy tu chleb, bo nie jest to chleb od piekarza. Muszą zacząć kontemplować nad tym, co znaczy ciało i krew Jezusa, bo nie jest to ciało i krew człowieka o imieniu Jezus.
 
Chrześcijanie w porównaniu z rozmówcami Jezusa mają intelektualny luksus, bo zidentyfikowali chleb i wino, które Jezus kazał im spożywać podczas Ostatniej Wieczerzy, z tym, o czym jest ta rozmowa. Tymczasem sama ewangelia Jana tej identyfikacji nie sugeruje, co nie znaczy, że ją wyklucza. W swej integralności  natomiast zmusza do tego, by dokonać epoché – by zawiesić tę identyfikację (nie unieważniać, a zawiesić!) i stać jednym ze słuchających samoprezentacji Jezusa w Kafarnaum. A to znaczy, że zmusza do tego, by KONTEMPLOWAĆ naturę Jezusa. Kontemplować naturę Jezusa, a nie swój udział w czynności zbawczej, jaką jest dla nas chrześcijan spożywanie Eucharystii.
       

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".