Rzym: Papież przewodniczył obrzędom Bożego Ciała

Jak co roku Benedykt XVI przewodniczył rzymskim uroczystościom Bożego Ciała. Mimo iż święto to od roku 1977 nie jest dniem wolnym od pracy, w Wiecznym Mieście zachowała się tradycja jego publicznych obchodów z udziałem papieża, który odprawia Mszę św. w bazylice św. Jana na Lateranie, a następnie w procesji eucharystycznej udaje się do bazyliki Matki Bożej Większej. Od ponad czterech wieków, a dokładnie od roku 1575, procesja ta przechodzi specjalnie zbudowaną ulicą Merulana, która łączy obie te rzymskie świątynie.

W kazaniu podczas Mszy św. Ojciec Święty podkreślił, że dzisiejsze święto należy do „tryptyku”, na który – obok niego – składają się uroczystości Trójcy Przenajświętszej i Najświętszego Serca Pana Jezusa. Eucharystia, podkreślił papież, nigdy nie jest faktem prywatnym, dotyczącym osób, które łączy wspólnota zainteresowań czy przyjaźń, lecz jest to „kult publiczny, który nie ma nic z ezoteryzmu, nic ekskluzywnego”. Gromadzi ona, dodał mówca, ludzi różnego wieku, pochodzenia społecznego i przekonań politycznych. „Także dzisiejszego wieczoru nie wybraliśmy tych, z którymi spotkaliśmy się tutaj, lecz przyszliśmy i stoimy obok siebie, złączeni wiarą i wezwani, by stać się jednym ciałem, dzieląc jeden Chleb, którym jest Chrystus. Otwieramy się wzajemnie na siebie, aby stać się jednym, poczynając od Niego” – powiedział papież.

Nawiązując do procesji, która kończyła dzisiejszą uroczystość, zauważył, że bez Boga, który mu towarzyszy, człowiek nie zdołałby znieść „pielgrzymki egzystencji zarówno jako jednostka, jak i społeczeństwo i rodzina narodów”. Eucharystia to sakrament Boga, który nie opuszcza nas w drodze, lecz idzie u naszego boku i wskazuje nam kierunek. W istocie bowiem nie wystarczy iść naprzód, jeśli nie ma się kryteriów odniesienia. Co więcej, jeśli biegnie się obok drogi, jest się narażonym na to, że spadnie się w przepaść lub przynajmniej oddali się od celu. Bóg stworzył nas wolnymi, ale nie pozostawił nas samych. On sam stał się Drogą, by iść razem z nami, aby nasza wolność miała kryterium, służące rozpoznaniu właściwej drogi i podążaniu nią” – stwierdził Benedykt XVI.

Zapowiadając adorację Najświętszego Sakramentu, która zakończyła uroczystość, powiedział: „Klęknięcie w adoracji przed Panem, adoracja Boga Jezusa Chrystusa, który stał się łamanym chlebem, jest najskuteczniejszym i radykalnym środkiem na wczorajsze i dzisiejsze bałwochwalstwa. Klęknięcie przed Eucharystią jest wyznaniem wolności. Kto pochyla się przed Jezusem, ten nie może i nie musi padać przed żadną ziemską władzą, jakkolwiek byłaby ona silna”.

„Adoracja i modlitwa, która jest kontynuacją celebracji oraz Komunia eucharystyczna, przez którą dusza nie przestaje karmić się miłością, prawdą i pokojem, karmić się nadzieją, ponieważ Ten, przed którym padamy, nie sądzi nas, nie przytłacza, lecz wyzwala nas i przemienia – oto dlaczego gromadzenie się, podążanie i adoracja przepełniają nas radością”, powiedział papież.

Na zakończenie modlił się, „aby każdy, kto żyje w tym miecie, mógł poznać Ciebie, Ojcze oraz Tego, którego Ty posłałeś, Jezusa Chrystusa i w ten sposób mieć życie w obfitości”. Po Mszy św. Benedykt XVI zajął miejsce w specjalnym pojeździe, na którym umieszczono klęcznik i przez całą drogę do bazyliki Matki Bożej Większej modlił się przed monstrancją.

inf. KAI

 

Zobacz także