Sakramentarz z Reichenau czyli o pożytkach z internetu i z radia

W miniony wtorek udało mi się dzięki internetowi wyjaśnić pewną zagadkę związaną z historią obrzędu bierzmowania w IX i X w. Na zagadkę tę natknąłem się kilkanaście lat temu studiując bibliografię do swej pracy doktorskiej.

W swojej pracy zajmowałem się kwestią kolejności udzielania sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego (czyli: bierzmowanie przed Eucharystią czy po niej) w rycie rzymskim do XIII w. Nie chodziło więc bezpośrednio o kwestię rozwoju obrzędu bierzmowania, niemniej jednak musiałem bardzo uważnie przestudiować jak najwięcej tekstów źródłowych i opracowań źródeł, a dla mego tematu szczególnie newralgiczny był okres od końca VIII do X w., ponieważ to wtedy zaczyna się upowszechniać praktyka autonomicznej celebracji bierzmowania poza kontekstem liturgii chrzcielnej. Z autonomizacją idzie w parze rozwój obrzędu bierzmowania. W najstarszych rzymskich sakramentarzach, gdzie bierzmowanie figuruje w ramach liturgii chrzcielnej, obrzęd ten jest bardzo krótki i składa się tylko z trzech elementów: modlitwy o 7 darów Ducha Świętego, naznaczenia czoła krzyżmem i pocałunku pokoju. Od końca VIII w. zaczyna on obrastać innymi dodatkowymi elementami. Studiując sakramentarze i pontyfikały z IX i X w. widać jak rytuał bierzmowania stopniowo się rozwija i wydłuża, dochodzą po namaszczeniu wersety psalmiczne i modlitwy, a charakterystyczne  jest zwłaszcza uroczyste błogosławieństwo końcowe, dość czytelnie wskazujące na celebrację autonomiczną – a szczytem tego rozwoju jest rytuał bierzmowania z Pontyfikału rzymsko-germańskiego (Moguncja, ok. 950/962 r.), gdzie dochodzi nawet formuła otwarcia obrzędu: Spritus Sanctus superveniat in vos et virtus altissimi sine peccato custodiat vos (Niech Duch Święty zstąpi na was i moc Najwyższego niech zachowa was bez grzechu). Wprawdzie obrzęd ten w Pontyfikale rzymsko-germańskim jest włączony w kontekst liturgii chrzcielnej w ramach Wigilii Paschalnej, należy to jednak traktować jako zabieg redakcyjny, nie pozbawiony bynajmniej znaczenia: łączna celebracja sakramentów inicjacji wciąż jest uważana za wzorzec, choć praktyka odbiega od tej normy. Obrzęd bierzmowania z Pontyfikału rzymsko-germańskiego z niewielkimi zmianami przetrwa w rycie rzymskim do potrydenckiego Pontyfikału Rzymskiego (1596 r.) włącznie.

Studiując opracowania źródeł, natknąłem się m.in. na studium hiszpańskiego liturgisty, o. Estanislau M. Lloparta OSB (1915-2003) o historii formuły bierzmowania w pontyfikałach rzymskich: „Les formules de la confirmacio en el Pontifical Roma”, opublikowane w: J. Pinell i Pons (red.), Liturgica 2 (Scripta et Documenta 10), Montserrat 1958, s. 121-180. W opracowaniu tym natknąłem się na rzecz zaskakującą: o. Llopart wśród tekstów źródłowych przywołuje m.in. nie publikowany dotąd Sakramentarz z Reichenau z IX w., którego obrzęd bierzmowania miałby być niemal identyczny z obrzędem z Pontyfikału rzym.-germ: też miałby formułę „Spiritus Sanctus superveniat”, modlitwy po namaszczeniu i uroczyste błogosławieństwo końcowe. Sakramentarz z Reichenau to egzemplarz Sakramentarza gregoriańskiego Suplementem św. Benedykta z Aniane, skopiowany, jak podał edytor Sakramentarza gregoriańskiego o. Deshusses, ok. 850 r. w opactwie Reichenau. Co by to oznaczało? Ano to, że w pełni rozwinięty obrzęd bierzmowania wcale nie powstał w Moguncji w połowie X w. jako apogeum dłuższego rozwoju, ale istniał już sto lat wcześniej w Reichenau i został po prostu bez większych zmian przejęty przez mogunckich redaktorów. Oznaczałoby to więc, że proces rozwoju obrzędu bierzmowania był znacznie szybszy i krótszy.

Ostrożność nie pozwoliła mi jednak umieścić wzmianki o tym w doktoracie. Jakoś trudno było mi uwierzyć, że w tak krótkim czasie mógł powstać ten w pełni rozbudowany obrzęd bierzmowania. Uznałem, że nie mogę oprzeć się na jednym tylko studium o. Lloparta bez skonsultowania samej księgi, a Sakramentarz z Reichenau, przechowywany w Austriackiej Bibliotece Narodowej w Wiedniu (sygnatura rękopisu: Codex latinus 1815) nie został dotąd opublikowany, nie miałem zaś środków na to, by specjalnie po to jechać do Wiednia albo zamawiać mikrofilm. O. Llopart zaznaczył wprawdzie, że obrzęd bierzmowania z wiedeńskiego kodeksu 1815 został opublikowany przez M. Gerberta w Monumenta veteris liturgiae Alemannicae, t. II, Saint-Blaise 1779, s. 10-11 oraz przez Migne’a w Patrologia latina, t. 138, kol. 957-959 i oczywiście publikacje te bez trudu znalazłem, ale z tego nic nie wynikało, bo był tam podany tylko tekst obrzędu bierzmowania z adnotacją skąd został zaczerpnięty, przy czym nie była to adnotacja spełniająca współczesne wymogi, nie miałem więc dowodu czarno na białym, że to chodzi na pewno o ten konkretny Sakramentarz z Reichenau z kodeksu Wiedeń 1815. Sprawa ta zresztą w kontekście przedmiotu mojej pracy była drugorzędna, dlatego też nie znalazłszy nic konkretnego u Gerberta i Migne’a, odpuściłem sobie tę sprawę. Co innego, gdybym zajmował się rozwojem rytuału bierzmowania, wtedy byłaby to sprawa o pierwszorzędnym znaczeniu.

Nie znaczy to, że całkiem o tym zapomniałem. W minionych latach co jakiś czas wpisywałem sobie w wyszukiwarkę „Wien codex 1815” szukając jakichś informacji lub patrząc, czy nie został on w międzyczasie opublikowany, ale bez rezultatu. Dlatego kiedy niedawno opublikowałem w KUL-owskim periodyku artykuł historyczny o rozwoju obrzędu bierzmowania między VIII a X w. („Rozwój obrzędu bierzmowania i jego związek z liturgią chrzcielną w rycie rzymskim od VIII do X wieku na podstawie źródeł liturgicznych”, Roczniki Liturgiczno-Homiletyczne 59 (2012/3), s. 157-171) znów pominąłem milczeniem sprawę Sakramentarza z Reichenau. Zresztą w międzyczasie moje życie tak się potoczyło, że naukowe zajmowanie się liturgią zeszło u mnie na całkowity margines, więc o wiedeńskim kodeksie 1815 przestałem już myśleć.

W ostatni wtorek wieczorem była audycja w 1 Programie Polskiego Radia o średniowiecznych manuskryptach przechowywanych w Polsce. Słuchać tej audycji to była sama przyjemność, trzej badacze mówili o starych manuskryptach z niesamowitą pasją. Jak ktoś chce sobie posłuchać, podaję namiar: http://www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/1345567,Przygoda-z-rekopisem-Przed-tymi-ksiazkami-nalezy-klekac

Po skończonej audycji przyszedł mi znów na pamięć Sakramentarz z Reichenau. Znów wpisałem w wyszukiwarkę „Oesterreichische Nationalbibliothek Wien Codex 1815” i oniemiałem – okazało się, że Sakramentarz z Reichenau czyli wiedeński codex 1815 został jakiś czas temu w całości umieszczony w internecie: http://bibliotheca-laureshamensis-digital.de/view/onb_cod1815

Dwukrotnie przejrzałem cały rękopis od początku do końca i… nie znalazłem obrzędu bierzmowania, o którym pisał o. Llopart! Niemożliwe, żebym go przeoczył. Owszem, jest w rękopisie bierzmowanie (na f. 72v manuskryptu: http://bibliotheca-laureshamensis-digital.de/view/onb_cod1815/0150/image?sid=ab8b44239699e5d37f396d5e75227199), ale w formie krótkiej, identycznej z tą z „hadriańskiego” Sakramentarza gregoriańskiego, bez żadnych nowych galijsko-germańskich dodatków. W dalszej części sakramentarza (f. 150v-151r) jest rytuał chrztu katechumena chorego, zakończony rubryką „Communicas et confirmas eum”: http://bibliotheca-laureshamensis-digital.de/view/onb_cod1815/0307/image?sid=ab8b44239699e5d37f396d5e75227199 (chodzi o Komunię pod obiema postaciami, confirmare nie oznacza tu bierzmowania a Komunię pod postacią wina), po czym następują modlitwy egzorcyzmu nad wodą do użycia w domu, czyli już nie związane z chrztem ani tym bardziej z bierzmowaniem. Zajrzałem do zachowanej starej kserówki z Migne’a i zobaczyłem, że pod adnotacją o „sakramentarzu z Reichenau przechowywanym w cesarskiej bibliotece wiedeńskiej” (PL 138, kol. 957) figuruje chrzest chorego, rzeczywiście identyczny z tym co jest w cod. lat. 1815, f. 150v-151 r. aż do rubryki „communicas et confirmas eum”, po czym u Migne’a jest tytuł „Ordo confirmationis” i rytuał bierzmowania, czego nie ma w rękopisie 1815. Najwyraźniej notka o Sakramentarzu z Reichenau u Migne’a dotyczy tylko chrztu klinicznego a nie obrzędu bierzmowania. Mogłoby to oznaczać, że o. Llopart zasugerował się adnotacją Migne’a przy obrzędzie chrztu i być może nie skonsultowawszy manuskryptu, błędnie umieścił w swojej publikacji sugestię o w pełni rozwiniętym obrzędzie bierzmowania w Sakramentarzu z Reichenau.  Moja nieufność i ostrożność przy pisaniu pracy była zatem słuszna. W pracy naukowej bardzo trzeba uważać gdy opieramy się na czyichś opiniach i ustaleniach. Ktoś może wykazać nieostrożność, bez sprawdzenia napisać coś pochopnie a potem szereg osób bezkrytycznie to powtórzy.

W każdym razie wszystko wskazuje na to, że w pełni rozwinięty obrzęd bierzmowania powstał w Moguncji w połowie X w. jako apogeum półtorawiekowego czasu rozwoju, a Sakramentarz z Reichenau należy tu w ogóle pozostawić na boku. Nie znaczy to oczywiście, że księga ta jest bezwartościowa. Przeciwnie, nieraz jeszcze do niej zajrzę i na pewno sporo interesujących rzeczy da się z niej wyczytać, tylko akurat nie w kwestii obrzędu bierzmowania.

No i jeszcze jeden wniosek: radio i internet bywają niekiedy bardzo pożyteczne.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.
Sakramentarz z Reichenau czyli o pożytkach z internetu i z radia

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....