Schola ? do śpiewania i do myślenia (w każdym czasie)

Zaczynam pisanie tutaj, żeby dzielić się tym, co pięknego, mądrego i dobrego odkrywam. Chcę napisać o paru miejscach, które pozostają dla mnie ważne. Chcę przywołać wspaniałe głosy, w które warto się wsłuchać. Będę też się dzielić tym słowem, które miałem okazję wypowiedzieć w mniejszym gronie.

Częścią piątkowej próby scholi akademickiej na Freta jest krótkie rozważanie. Utarło się od paru lat, że te rozważania układają się w roczny cykl. Najpierw była refleksja nad spisem skutków muzyki (compendium effectus musicae) wyliczonym przez Johannesa Tinctorisa. W zeszłym roku rozważaliśmy psalmy oraz kantyki. Tak to mniej więcej wyglądało:

Ps 1, czyli którędy droga
Ps 8, czyli kim jest człowiek
Ps 36, czyli o przyjemności
Ps 117, czyli cóż to jest prawda
Ps 100, czyli o jubilacji i radosnym zgiełku
Ps 34 (I odsłona), czyli kiedy jest czas na chwalenie Boga
Ps 34 (II), czyli jak smakuje dobroć
Ps 51, czyli za co żałować
Ps 32, czyli jak nie utonąć
Ps 50, czyli jak uniknąć fałszywej pobożności
Ps 119, czyli pieśń miłosna o Prawie
Ps 150, czyli na czym można grać dla Boga
Ps 144, czyli o świętej wojnie
Ps 63, czyli pieśń tęsknoty
Ps 62, czyli w poszukiwaniu pokoju
Ps 110, czyli przyjście Mesjasza
Ps 127, czyli o dobrej budowie
Ps 133, czyli zgoda buduje
Ps 139, czyli życie w obecności Boga
Ps 109, czyli czy wolno przeklinać
Ps 77, czyli pytanie o sens dziejów
Ps 22, czyli modlitwa Ukrzyżowanego
Ps 131, czyli wołanie z głębokości
Ps 88, czyli na skraju rozpaczy
Ps 118, czyli pieśń wielkanocna

KANTYKI
Kantyk trzech młodzieńców, czyli Wszystko stworzenie, śpiewaj Panu swemu

Kantyk Zachariasza (Benedictus), czyli Świętując wschód słońca
Kantyk Maryi (Magnificat), czyli Hymn rewolucjonistki
Kantyk Symeona (Nunc dimittis), czyli Ostatnia kołysanka

 

W tym roku skupiamy się na kantyku Maryi. Być może uda się zamieszczać rozważania systematycznie, w miarę, jak są wygłaszane na próbach. A tymczasem krótkie wyjaśnienie, o co chodzi w pierwszej odsłonie psalmu 34. Otóż pierwsze słowa bywają źle tłumaczone, a ponieważ psalm śpiewa się często (także jako zwrotki pieśni z „Niepojętej Trójcy”), niestety wspomniany błąd utarł się na dobre. I mówi się: „Będę błogosławił Pana po wieczne czasy”, co znaczy tylko tyle: „w niebie będę uwielbiał Boga bez przerwy”. A jak jest dobrze? „Będę błogosławił Pana w każdym czasie” czy wręcz: „chcę…”. Różnica kolosalna. Liczne komentarze, żydowskie i chrześcijańskie, skupiały się nad tą właśnie myślą: zawsze jest czas na chwalenie Boga; uwielbienie jest możliwe i w dobrej, i w złej doli. Kohelet wylicza parami przeciwieństw czas stosowny: „czas rodzenia i czas umierania, czas wojny i czas pokoju…”, a psalm 34 pociesza, że w każdym z tych czasów można nie tylko błagać Boga, ale i Go błogosławić.

Przy okazji polecam książkę Daniela Lifschitza pt. „Chcę błogosławić Pana…Psalm 34” (tłum. Janina Fenrychowa, Kraków 1997). To wybór komentarzy żydowskich i chrześcijańskich.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Błażej Matusiak OP

Błażej Matusiak OP na Liturgia.pl

Obecnie w dominikańskim klasztorze w Pradze. Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.