Siódmy września

Ile mogło się stać między wyjściem z domu a rozmową, między powrotem a drzwiami.

Dzieci bawią się z sąsiadem − rówieśnikiem. Jego mama mówi o wypadku z okolicy. Chłopiec, pierwszoklasista, pogryziony przez wilczura. Ciężki stan.

„Życie jest dziwne. Jedni się cieszą, a inni tak…”. Potwierdzam niemo.

Nieszczęście. Na naszą lokalną skalę.

A od ciężarnej znajomej oddana właśnie książka z czekoladą dla córek. O, jej mąż wypoczywa na tarasie, po tym jak samochód zmiażdżył mu nogę. I rocznica ślubu zaprzyjaźnionej rodziny. Dzień bezdeszczowy, więc zbieranie malin. Muzyka w tle różnych czynności dnia. Całkiem dziś słonecznie, nawet.

Co się mogło stać i co się stało, podczas gdy byłem. Na ten moment, który w innych okolicznościach może bym sobie chwalił.

Zachód słońca taki świetlisty. Spóźniona riposta na liczne powodzie. A mój dom stoi. Nie wiem, jakim prawem.

Chłopca wzięto z sąsiedniej miejscowości, helikopterem, do szpitala. Poważne obrażenia głowy. Chyba przeżyje.

A tu córka uśmiecha się do mnie niewymownie. Sama radość. Biega wkoło na miarę swojego jednego roczku.

Czego jeszcze się dowiem o mojej jednoczesności ze światem.

Jemy tę czekoladę od ciężarnej znajomej, z żoną. W radiu jakaś dyskusja, dzwonią też ludzie. W słusznej sprawie. Utwór nieznanego mi nieżyjącego kompozytora. O czym to my. Aha, o chorobie. Bliskiej osoby. I problemie z pracą. Jedno przez drugie.

Co mogło się stać między zupą a wstaniem od stołu, między pierwszym a ostatnimi dźwiękami.

Moje współczucie dzielę na coraz mniejsze kawałki. Trzeba zacisnąć pasa. Ile jeszcze mnie wystarczy. Przecież jest dużo rzeczy. Dużo do zrobienia. Dużo naraz.

Symboliczna lampka wina z okazji rocznicy ślubu u zaprzyjaźnionej rodziny. Kolacja. Muszę się zabrać. Zaszło słońce i nic nowego pod słońcem: początek września, wieczór, wypadek dziecka, pogryzienie przez wilczura.

Jeszcze trochę roboty. Szykowanie snu. Niby pytam, czy jutro będzie padać, ale z okaleczonym chłopcem na myśli.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.