Sławni i bezimienni

Łazarz, bogacz i inni

Oglądanie ogromnych reklam rozpiętych na budynkach Warszawy sprawia mi nieraz wiele satysfakcji. Miło popatrzeć na postaci, które zapewne są z czegoś znane, i nie mieć najmniejszego pojęcia, kto to jest i jaki jest jego tytuł do sławy. Trochę to przypomina klasyczną anegdotę o tym, jak góral chciał wstąpić do partii. W ramach egzaminu przepytano go ze znajomości klasyków marksizmu-leninizmu. Podtykano mu przed oczy wizerunki Marksa, Engelsa, Lenina i kogo tam jeszcze, ale góral żadnej z tych postaci nie znał. To jak to, Marksa nie znacie, Lenina nie znacie, a do partii chcecie wstępować? Na co góral przepytał agitatora ze znajomości Jaśka Gąsienicy i innych gazdów. Pointa: Wy macie swoich znajomych, a ja mam swoich.

Bogacz z Ewangelii nie jest znany z imienia, a żebrak ma na imię Łazarz. Jeden ma imię, czyli godność. Drugi ma swoje bogactwo, które za nim nie pójdzie na tamten świat.

Bogacz zastawił stół dla siebie i swoich gości. Bóg do swojego stołu, do towarzystwa Abrahama i innych wielkich, zaprasza Łazarza.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Błażej Matusiak OP

Błażej Matusiak OP na Liturgia.pl

Obecnie w dominikańskim klasztorze w Pradze. Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.