Ślepota serca

Piątek XXIX tygodnia zwykłego, lit. słowa:

Dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? (Łk 12,57).

Pan Jezus szereg razy wysuwa wobec słuchaczy podobny zarzut: Dlaczego mając oczy, nie widzą, a mając uszy, nie słyszą?! Te zarzuty także odnoszą się do nas. Czy mamy oczy do patrzenia i widzenia, czy raczej nie? Czy mamy uszy do słuchania, czy nie?!

Dlaczego nie widzą? Istnieje w nas jakieś zaślepienie. Skąd się ono bierze? Pan Jezus zwraca dzisiaj uwagę na naszą zdolność rozpoznawania znaków nadchodzącej pogody. Dzięki nim potrafimy trafnie przewidywać pogodę na dzień, bo pragniemy jak najprawdziwiej ją przewidzieć. Natomiast nasz brak rozpoznania znaków czasu wiąże się z tym, że one wskazują nam zagrożenie i trudną prawdę o nas samych, a my całym sobą nie chcemy tej trudnej prawdy przyjąć, skwapliwie szukając innych znaków, które potwierdzałyby, że ta trudna prawda przynajmniej nie jest pełną prawdą, a najlepiej gdyby była po prostu nieprawdą. Patrząc, widzimy to, co chcemy widzieć.

Ale pojawia się jeszcze drugi problem, niemniej ważny, a wydaje się, że związany z tym pierwszym: jeżeli nawet potrafimy zobaczyć i nawet wiemy, co należałoby czynić, aby wejść na drogę prawdy, nie potrafimy tego zrobić. Pisze o tym św. Paweł w Liście do Rzymian: Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro, bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie (Rz 7,18). W tej sytuacji wydaje się nam, że lepiej nie widzieć tego, co widzieć trzeba, bo jeżeli widzimy, to nasza wina jest niewątpliwa. Ta świadomość jest przerażająca. Bez doświadczenia przebaczającej miłości Bożej nie jesteśmy w stanie jej przezwyciężyć. Dlatego jedynym naszym ratunkiem jest Jezus Chrystus, który za nas oddał życie.

Święty Paweł jedynie w Nim widzi ratunek. Właściwie całe nasze życie duchowe jest nieustannym uczeniem się Bożego spojrzenia na siebie, świat i ludzi przez pryzmat Jego miłości, która najdoskonalej objawiła się w Jezusie. W Jego krzyżu jest nasza nadzieja, w krzyżu jako znaku miłości do końca, a nie po prostu okrutnej męki.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także