Słuchanie wskazań Przewodnika

Sobota XV tygodnia zwykłego, lit. słowa: Wj 12,37–42; Mt 12,14–21

Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi (Mt 12,19n).

Pan Jezus nie stara się udowodnić Żydom, że jest prawdziwym Mesjaszem. Nie wchodzi z nimi w polemikę. Takie sceny spotykamy w innym miejscu, ale i tam nie tyle polemizuje z nimi, ile raczej ukazuje przyczyny, dla których nie są w stanie rozpoznać Bożej prawdy.

Pan Jezus nie ma w sobie chęci udowodnienia innym, że On jest prawdą. Nie odpowiada na żądanie znaku, który byłby takim dowodem. Jeszcze wymowniejsze są sceny po zmartwychwstaniu. Nie objawia się jako Zmartwychwstały przeciwnikom ani nawet ludziom obojętnym, ale jedynie swoim uczniom. Nie chce udowodnić przeciwnikom, że jednak zwyciężył, że nie mieli racji. Takie świadectwo będą głosili Jego uczniowie, ale On sam nie stara się tego udowodnić. Całkowicie strzeże zasady wolności wiary: jeżeli chcesz, to chodź.

Nie ma to jednak nic wspólnego z liberalną zasadą wolności głoszącej, że należy szanować wolność drugiej osoby niezależnie od tego, czy robi ona coś dobrego czy coś złego, ale wynika z samej zasady życia, jakie Jezus nam przyniósł. Nie można stać się uczestnikiem komunii życia w Bogu na siłę, wbrew swojej woli, ale aby w nią wejść, trzeba ją samemu wybrać, i to w całej wolności. Wpierw i przede wszystkim trzeba tego samemu chcieć, szukać tego życia. Bóg na takie szukanie odpowiada, wskazując drogę. Nie jest ona łatwa i wygodna. Spotka nas na niej wiele trudnych sytuacji, które będą wymagały ponownych i nieustannych wyborów. W nich pokaże się, na ile rzeczywiście Go wybieramy i chcemy za Nim pójść.

Wyjście z niewoli egipskiej stało się podstawowym doświadczeniem i punktem odniesienia każdej drogi człowieka do Boga, na której On sam nas prowadzi. Zauważmy, że wyjście to wymagało zdecydowania. Było ono szybkie, naglące i mimo przygotowań niespodziewane. Kontrastuje to z długim czasem pobytu Izraela w Egipcie. Wyjście było nagłe, bez oglądania się wstecz. Później Pan Jezus powiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego (Łk 9,62). Izrael zabrał naprędce to, co mógł ze sobą zabrać. Pokarmem w drodze były chleby przaśne – które są symbolem czystości jako pozbawione kwasu, czyli symbolu grzechu.

Wyjście dokonało się w nocy. Noc z jej mrokiem wskazuje na swoistą niepewność, jest symbolem misterium, czegoś nierozpoznanego do końca. Sami nie znamy drogi, nie widzimy jej jasno i dlatego potrzebujemy przewodnika, którym jest Bóg: Tej nocy czuwał Pan nad wyjściem synów Izraela z ziemi egipskiej (Wj 12,42). Jednak noc wyjścia wymaga od nas czuwania, tej cnoty, do której wzywa nas Pan Jezus w Ewangelii: Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie! (Mk 13,37). Ponieważ nie jesteśmy w stanie znać drogi, pozostaje nam czuwanie, uważne słuchanie wskazań Przewodnika. To On nas jedynie może bezpiecznie zaprowadzić do celu. Jemu też musimy okazać bezwzględne posłuszeństwo podczas całej drogi. Te zasady obowiązują każdego z nas, idących do Boga.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także