Śpiewać w sposób sobie właściwy

Chciałabym co nieco poopowiadać o chorale gregoriańskim: o tym czym jest, jaką pełni rolę w liturgii, o tym co oczywiste i co tajemnicze w „śpiewie własnym Kościoła”.

Chorał gregoriański to starożytny repertuar jednogłosowych śpiewów liturgicznych Kościoła rzymskiego. Ja, przynajmniej na razie, chciałabym się zająć śpiewami mszalnymi. Rozpocznę więc od opowieści o muzycznym „kształcie” Mszy św. Z góry wyjaśnię, że będę pisała o „starej” Mszy. To oczywiste, bo właśnie w tym kontekście chorał zespolił się z liturgią i żył w niej przez wiele stuleci. Tam, gdzie pojawią się problemy specyficzne dla nowej Mszy postaram się o tym napomknąć.

Zaczynajmy – oto pierwsza prosta obserwacja: mszalny repertuar chorałowy można podzielić ze względu na osoby, które go wykonują (przynajmniej w typowych sytuacjach). Mamy więc trzy zasadnicze grupy:

  1. modlitwy i czytania – śpiewane przez celebransa (lub innego duchownego asystującego do mszy),
  2. propria (części zmienne) – śpiewane przez scholę (czyli grupę umiejętnych śpiewaków),
  3. ordinarium (części stałe) – śpiewane przez wszystkich (całą kongregację).

Porównując ze sobą te trzy grupy śpiewów można zauważyć interesujący fakt, że ich muzyczna charakterystyka jest ściśle związana z ich liturgiczną funkcją.

Śpiewy kapłana są proste, bo liturgicznie akcja kapłana jest najważniejsza, dlatego muzyka nie może przesłaniać żadnego tekstu (szczególnie Ewangelii). Ta prostota od strony praktycznej wynika z faktu, że kapłani często nie są najlepsi w sztuce śpiewu :). Nawet jednak w najprostszych muzycznie tonach Lekcji czy Ewangelii kryje się głębszy sens. Śpiew bowiem jest czymś innym niż zwyczajna, codzienna mowa. Formuły melodyczne przewidziane dla czytań podkreślają zatem ich wyjątkowy charakter, dodatkowo zaś „odpersonalizowują” ich wykonanie. Wykorzystanie tonów Lekcji i Ewangelii czyni kapłana swoistym „nośnikiem” świętego tekstu, „instrumentem”, dzięki któremu Słowo staje się słyszalne. Chroni to także kapłana przed mimowolnym wejściem w rolę kreatywnego aktora.

Propria – to zasadniczo muzyka spleciona z akcją liturgiczną. Wyjątek stanowią tu śpiewy międzylekcyjne, które nie wskazują na inną czynność tylko prowadzą ku kontemplacji samego tekstu. Pozostałe propria uzupełniają pewne czynności liturgiczne (np. procesje albo modlitwy ofiarnicze). Ich śpiew ma się tak stapiać się z równolegle toczącą się akcją aby uwypuklać chwałę oddawaną Bogu oraz aby wierni mieli pełniejszy odbiór celebrowanych wydarzeń. Od strony muzycznej propria znacznie różnią się między sobą właśnie ze względu na liturgiczną funkcję, którą pełnią.

Ordinarium – te śpiewy same w sobie stanowią akcją liturgiczną i nie towarzyszą żadnym obrzędom. Znajdujemy w nich i wyznanie wiary, i oddawanie chwały Bogu, i ukorzenie się przed Nim. Co ciekawe – czasem w ich wykonanie poprzez stosowne gesty (np. znak krzyża) włącza się ciało. Warto też zwrócić uwagę na próbę ich „czasowego” wyrównania: krótkie teksty (np. Kyrie) są bardziej ozdobne, długie (np. Credo) prostsze i sylabiczne.

Chorał jest bogactwem niełatwo poddającym się generalizacji, dlatego więcej można będzie powiedzieć gdy przejdziemy do szczegółów. Dlatego za tydzień opowiem dokładniej o „muzycznej” strukturze mszy, aby potem przejść do każdej części repertuaru mszalnego z osobna.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Agnieszka Mycka

Agnieszka Mycka na Liturgia.pl

Muzykolog, magistra scholae, praecentrix. Absolwentka Instytutu Muzykologii KUL. Szczęśliwa żona i matka szukająca harmonii domu, chorału gregoriańskiego i liturgii.