Spotkania w głębi naszych serc

Komentarz do liturgii uroczystości Zesłania Ducha Świętego

Nareszcie zrozumieli, kim jest Jezus z Nazaretu i czego od nich chce. Mniej więcej, oczywiście. Jednak wystarczająco, aby przestać się bać i wyruszyć na krańce ziemi, i z mocą głosić, że jest Synem Bożym, Światłem ze Światłości. Nauczył ich tego Duch Jezusa Chrystusa, Duch Święty. On też dodał im odwagi. Stał się ich nowym życiem.

Dzisiaj uroczyście świętujemy Dzień Pięćdziesiątnicy, w którym Pan Jezus dał swoim uczniom Ducha Świętego i w nich zamieszkał. Dziękujemy mu za to, że żyje w nas i jeśli mu na to pozwalamy, prowadzi nas, pociesza i oświeca.

Jeśli żyje w nas, to dlaczego nie czujemy Jego obecności? W jakim zakamarku naszego jestestwa się ukrywa? Gdzie go można odnaleźć? Jak Go odszukać w bałaganie naszego życia, krzyku niepewności i niezgody, który nosimy w sobie, pragnieniu i marzeniach, które w nas pałają?

Przed swoim Wniebowstąpieniem Pan Jezus uczył nas, że Ducha Świętego możemy szukać i znaleźć w swoim sercu. On tam mieszka; w głębi naszej duszy. I rozpala ją pragnieniem Boga samego i ochładza ją dotknięciem miłosierdzia.

Możemy doświadczyć Jego obecności, gdy walczymy ze sobą, aby pełnić wole Boga. Mimo że jesteśmy kuszeni przez pociągające i nieoczywiste zło. Jeśli staramy się być uczciwi i przejmujemy się nauczaniem Pana Jezusa, w walce o odkrycie tego, co należy uczynić, usłyszymy radę i pocieszenie Ducha Świętego.

Także w przeżywaniu miłości, różnych jej form, jeśli tylko nie próbujemy zawłaszczyć drugiej osoby, ani też nie jesteśmy bardzo niedojrzali, doświadczymy dotknięcia Ducha Świętego.

Ale do miejsca w naszej duszy, w którym On mieszka, najpewniej podążać ścieżką kontemplacji. Wkroczymy na nią, gdy uporządkujemy (w zakresie, w jakim jest to możliwe) swoje emocje i pragnienia, i znajdziemy odpoczynek w ciszy, która nie będzie pustką, ale przestrzenią pełną współczucia, wobec kontemplowanego Boga i Jego dzieła, ognia – rozpalonego walką o pełnienie woli Bożej i wsłuchiwania się, wpatrywania się w szczegóły Stworzenia, historii i tajemnicy Boga. I jeśli pozwolimy Bogu oczyścić nas z tego, co poznaliśmy i czego po Bogu się spodziewamy, najprawdopodobniej dotkniemy ognia Ducha Świętego, który w nas żyje.

Będzie to intymne spotkanie, zatem bardzo subiektywne. Nie będziemy mogli o nim tak po prostu opowiedzieć nawet najbliższym, a może będziemy wątpić, że w ogóle miało miejsce. Ale takie właśnie są spotkania w głębi naszych serc. A czy można poznać Ducha Świętego w przestrzeni publicznej, takiej bardziej obiektywnej, to inna i długa historia. Do opowiedzenia na inne święto.

Karol Wielgosz OP

 

Zobacz także