Stawać się światłością dla pogan

II niedziela zw., rok A, lit. słowa: Iz 49, 3.5–6; 1 Kor 1, 1–3; J 1, 29–34

Oto Ten, który chrzci Duchem Świętym (J 1,33).

W zeszłym tygodniu obchodziliśmy uroczystość Chrztu Pańskiego, pamiątkę chrztu Pana Jezusa w Jordanie. Dzisiaj wracamy do tej samej sceny, ale czytania koncentrują się na sensie tego chrztu dla nas. W Ewangelii św. Jan Chrzciciel daje świadectwo: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1,29). Jego słowa nabierają pełnego sensu w kontekście czytania z Księgi Proroka Izajasza: Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi (Iz 49,6).

Warto sobie uświadomić, że chrzest Pana Jezusa ukazał Jego wybranie przez Boga do tego dzieła i to wybranie było przewidziane i zapowiedziane, między innymi przez usta proroka Izajasza, a ponadto, co wydaje się bardzo ważne dla nas od strony praktycznej, oczekiwane przez wieki!

Bóg ma swój plan zbawienia człowieka i stopniowo go realizuje, ale nie bez naszego udziału w nim. Przede wszystkim nie daje nam zbawienia niezależnie od tego, czy go chcemy, czy też nie, ale odpowiada na pragnienie serca. Wpierw ukształtuje nasze serca tak, abyśmy dojrzeli do przyjęcia tego, co chce nam dać. Warto o tym pamiętać w naszych niecierpliwych czasach, kiedy wszystko chcemy dostać od razu, bez zwłoki, a nawet uważamy, że się nam to od razu należy. Abyśmy mogli prawdziwie otrzymać dar, i to dar od Boga (!), musimy być na to przygotowani, bo dar ten nas przerasta. I zobaczmy: nawet po tylu latach przygotowania Izraela – od czasów proroctwa z Iz 49 minęło ok. 500 lat! – Żydzi nie zrozumieli sensu przyjścia Pana Jezusa, choć Prorok wyraźnie mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi (Iz 49,6). Czekali oni na innego mesjasza, takiego, który ich nie tylko wyzwoli od pogan, ale ponadto da władzę nad nimi. Później szczególnie św. Paweł doświadczy odrzucenia przez Żydów dobrej nowiny przeznaczonej także dla pogan. Dzisiaj także wielu katolikom trudno przyjąć, że Pan Jezus jest także światłością dla pogan, co znaczy, jest światłością dla wszystkich, którzy nie należą do naszego Kościoła!

Nie wystarczy zatem jedynie czekać, ale trzeba także umieć otworzyć się na nowość, na dar, który przerasta nasze wyobrażenia. Bóg, przychodząc, zawsze zaskakuje, bo przychodzi z łaską według swojej, a nie ludzkiej, miary.

Przyjrzyjmy się samemu proroctwu Izajasza. Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię (Iz 49,3). Wybrańcem, Sługą jest Izrael, czyli lud wybrany. Ale dalej Bóg zwraca się do konkretnej osoby, bo mówi, że ów Sługa ma podźwignąć pokolenia Jakuba i sprowadzić ocalałych z Izraela (Iz 49,6). Tutaj spotykamy się z dziwnym dla nas tak łatwym przechodzeniem w Starym Testamencie od podmiotu indywidualnego do zbiorowego, a czasem wręcz z ich utożsamieniem. Takie teksty spotykamy np. w psalmach. Wiele z nich odnosi się jednocześnie do jednostki i do narodu wybranego. I tutaj właśnie mamy taki przykład. Sługą jest Izrael jako lud wybrany i Mesjasz jako konkretna postać.

Zobaczmy jednak, jak to zgadza się z realizującym się (po 500 latach i do dzisiaj!) zamysłem Boga. Jan Chrzciciel wskazał na Jezusa jako tego, którego Bóg posłał, by chrzcił Duchem Świętym. On jest światłością, która oświeca każdego, gdy na świat przychodzi (zob. J 1,9). On przynosi dobrą nowinę dla całego świata, jest tym ostatecznym Słowem Bożym do nas skierowanym. Ale jednocześnie Pan Jezus, jak to sam o sobie powiedział, został posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 15,24). I rzeczywiście nie widzimy, by starał się nawracać pogan. Zatem zapowiedź z Księgi Proroka Izajasza pozostaje do wypełnienia. Nie wypełnia jej Chrystus jako konkretna osoba żyjąca 2000 lat temu w Palestynie! Czyżby zatem nie był owym zapowiedzianym Mesjaszem? Nie, jest nim, ale Jego dzieło musi się jeszcze dopełnić. I tutaj wspaniale realizuje się ów podwójny wymiar mesjasza: konkretnej osoby i ludu wybranego. Jedynym Mesjaszem jest Chrystus, ale Chrystus cały, nie tylko jako Jezus z Nazaretu żyjący przed 2000 laty, lecz i dzisiaj: Chrystus obecny w swoim Ciele, czyli w Kościele. Właśnie w tym wymiarze wypełnia się ta druga część proroctwa Izajasza: Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi (Iz 49,6).

Chrystus żyje i działa w swoim Kościele i przez Kościół, a to konkretnie znaczy: w nas i przez nas. Pozostawił to nam jako swój testament: aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał (…) Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś (J 17,21.23). Zbawienie, jakie zapowiada Izajasz, polega właśnie na owej jedności Boga z człowiekiem i ludzi pomiędzy sobą. I to się dokonuje poprzez Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa. Tutaj znowu odnajdujemy wspomnianą Bożą pedagogikę: Bóg nie chce nas zbawić bez naszego udziału.

Zobaczmy, co Jan mówi o Jezusie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym (J 1,33n). Wydaje się, że ta wypowiedź św. Jana Chrzciciela odsłania właściwy sens całej sceny: Oto Ten, który chrzci Duchem Świętym!, czyli zanurza w Duchu Świętym. Co to znaczy? Udziela Ducha, który jest duchem Boga. Kiedyś na początku Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia (Rdz 2,7). Oto Jezus jest Tym, który zanurza nas w Duchu, a tym samym daje nam udział w sobie, bo daje udział w tym samym Duchu! Zobaczmy, czym jest duch w żywym organizmie. Duch jest tym, co daje życie, co powoduje, że dana istota jest żywa, jest czynnikiem nadającym dynamizm życiowy, a tym samym oznacza to, czym dana istota jest w najgłębszym sensie. Co zatem znaczy chrzest w Duchu Świętym? Otóż to, że mamy udział w życiu, jakie jest w Chrystusie, otrzymaliśmy ten sam dynamizm życiowy, ale tym samym mamy to samo zadanie, jakie On otrzymał od Ojca. Przytoczona przed chwilą Jego modlitwa wyraźnie o tym mówi. To w naszych rękach obecnie spoczywa zadanie stawania się światłością dla pogan, aby zbawienie Boże dotarło aż do krańców ziemi (Iz 49,6). Pan Jezus wyraźnie nam mówi o tym w innym miejscu: Wy jesteście światłem świata (Mt 5,14).

Chrzest Pana Jezusa w Jordanie jest ważny dla nas, Pan Jezus go nie potrzebował dla siebie (!). Mówi nam, że On jest tym, który daje Ducha, a tym samym daje życie, ale i wzywa, abyśmy mieli udział w Jego życiu, byśmy żyli tak, jak On nam pokazał, abyśmy dalej pełnili Jego zadanie na świecie. Będąc uczniem Chrystusa, nie można się zamykać i żyć dla siebie. Oto otrzymawszy Ducha od Niego, w Jego Duchu mamy stawać się świadkami życia, jakie On przynosi. Otrzymawszy, mamy je dalej przekazywać. To wyraża św. Paweł we wstępnym pozdrowieniu w Liście do Koryntian, które odnosi się także do nas: którzy zostaliśmy uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi (1 Kor 1,2).

Eucharystia, przed którą stajemy, jest pokarmem wzmacniającym nasze siły szczególnie przez komunię, jednak gdy na jej koniec kapłan mówi: „Idźcie w pokoju Chrystusa”, następuje rozesłanie z poleceniem niesienia tego pokoju w świat – dopełniania mesjańskiego posłannictwa Chrystusa.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 3, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także