Stroma skała

O ludziach morza mówi się, że są twardzi. Wysmagani wiatrem, spieczeni żarem lejącym się z nieba, skąpani w ulewnym deszczu i falach. Ich ręce są silne, a grzbiety pochylone. Wyciągają i rozplątują skłębione sieci; sortują świeżo złowione ryby; miarową pracą wioseł odmierzają czas. Twardzi jak skały... Andrzej, jego brat Szymon, Jan oraz inni. To ich właśnie powołał Jezus, a oni stali się Jego uczniami. I choć od wydarzeń znad Jeziora Galilejskiego minęły już wieki, łowiący tam po dziś dzień rybacy nie zmienili się aż tak bardzo.

Opowieść o powołaniu Piotra rozpoczyna się właśnie nad wodami jeziora. Nie jest ono wielkie, ale może za sprawą wysokich fal w czasie burzy, a może dzięki obfitości żyjących w nim ryb i zielonej głębi, Żydzi nazwali je Morzem Galilejskim. Nad nim to Jezus ujrzał swoich pierwszych uczniów i zapytał ich: Czego szukacie? Oni odpowiedzieli: Rabbi – Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Powiedział im: Chodźcie a zobaczycie i poszli… Tak właśnie u Jana, Andrzeja i pozostałych zrodziła się wiara. Bezpośrednie doświadczenie Boga przyniosło zapał, ciekawość, decyzję…

Z Szymonem było jednak inaczej. Po spotkaniu z Jezusem Andrzej natychmiast pobiegł do swego brata, by mu przekazać że znaleźli Mesjasza. Chyba poczuł że Dobrą Nowinę trzeba zanieść jak najdalej. Uwierzył od razu, bo łaska wiary oparła się w nim na cnocie męstwa. Lecz przyprowadzony do Jezusa Szymon jeszcze jej nie miał. Nie był jeszcze odważny. Ale Jezus wejrzawszy na Szymona powiedział: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy skała.

I tu warto się zatrzymać! Kolejny raz w życiu słyszymy to zdanie i chyba nazbyt łatwo uznajemy je za dowód mocnej wiary Rybaka z Galilei. Rzadko dostrzegamy w nim ewidentny brak – brak wyznania wiary w Syna Bożego. Szymon na usłyszane słowa nic nie odpowiedział. Oniemiały Bożym wejrzeniem zamilkł. Nic dziwnego, bo spojrzenie Jezusa nie było zwykłym dostrzeżeniem jego obecności. Miało ono w sobie siłę przeniknięcia w głąb duszy – moc zrozumienia jego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wejrzenie to w Kefasie rozpoznało Skałę (petra), a wypowiedziane przez Jezusa słowa to potwierdziły. Lecz on tych słów wtedy nie zrozumiał. Jego wiara, którą miał chyba bardziej przypominała trudny do zdobycia stromy szczyt, niż trwały fundamentem.

Dlatego Jezus pokieruje jego życiem przez różne doświadczenia. Lekcjami dojrzewania będą: ostatnia wieczerza, pojmanie i zdrada, w końcu pusty grób. By okazać się Petra Piotr musi wyjść zza pleców innych, otwarcie wiarę wyznać, potem ją stracić i znów odzyskać. Musi głośno wypowiedzieć wierzę Panie, że Ty jesteś Mesjaszem i Bogiem. Musi tej wiary się wyprzeć, na głos koguta głośno zapłakać i z tym doświadczeniem pozostać aż do ponownego spotkania się z Jezusem nad brzegiem jeziora, gdzie twardy człowiek morza zarzuci znów sieci…

Po śmierci Mistrza, trzymały uczniów przy życiu nie wiara, nadzieja i miłość, lecz piękne i burzliwe jezioro, rozkołysane łodzie i chęć do pracy. Musieli wypłynąć znów w morze. W zimnej wodzie zanurzyć nogi, wychylić się przez burtę, odwiązać liny i zerwać z przeszłością. Ale jak pisze Jan, mimo wielkich chęci i ciężkiej pracy, tej nocy niczego nie złowili. Zmarznięci i smutni milczeli. I oto gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Nie poznali Go. Powiedział do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie, tak uczynili i złowili mnóstwo ryb… Wówczas Jan szepnął do Piotra: To jest Pan. Kefas usłyszał to, przepasał się i rzucił się ku Panu w morze. Wiara podsycona miłością wybuchnęła olbrzymią siłą. Uszy Piotra napełniły się dźwiękiem słów Jezusa, a serce zadrżało tęsknotą i miłością. Piotr na powrót uwierzył. Uwierzył od razu, ostatecznie i do końca.

Na końcu historii Piotra i Jezusa słyszymy pytanie: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Brzmi ono jakoś znajomo. Jest podobne do zdania wypowiedzianego na początku tej historii. Ty jesteś Szymon, syn Jana… O ile to pierwsze było zapowiedzią misji Rybaka z Galilei, o tyle drugie staje się sprawdzeniem tego, czego Piotr się nauczył. To pytanie o owoce powołania.

Jezus także nam stawia dziś to pytanie, czekając na odpowiedź. Piotr odpowiedział: Panie, ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. A my jaką damy odpowiedź?

Panie Jezu, dałeś nam przykład Piotra, pokazałeś drogę jego wiary. Udzielaj nam jej i prowadź przez życie. Umocnij nasze stopy cnotą męstwa i mądrością; wspieraj łaską nadziei i miłości, tak by podobnie jak u Piotra, stała się ona trwałym fundamentem i opoką. Amen.

Paweł Zybura OP

 

 

Zobacz także