Sub rosa

Dziś wprawdzie należy śpiewać litanię do Wszystkich Świętych, ale napiszę majowo o litanii do Matki Bożej. Jeden z moich uczniów spytał mnie w zeszłym tygodniu, czy wolę tę litanię po łacinie, czy po polsku. Nie wiem.

Polski przekład nie zawsze dokładnie oddaje tekst łaciński, chociażby zamiast Przybytku Ducha Świętego mamy po łacinie Vas spirituale, Naczynie duchowe.

Rosa mystica, tak nazywamy świętą Dziewicę w litanii loretańskiej. Różo mistyczna, w polskiej wersji: Różo duchowna. W Księdze Syracydesa (24:14) Mądrość Boża porównuje się do krzewów różanych z Jerycha. W jednym ze średniowiecznych kazań, przypisywanych św. Bernardowi, Maryja nazwana jest różą miłości, rosa charitatis. Inny autor nazywa ją różą bez kolców, rosa sine spinis.

Może bardziej nam się kojarzy Matka Najświętsza z lilią – do Niej odnoszono fragment z Pieśni nad pieśniami (2:2). Lilia wyrosła wśród cierni, lilia, rozlewająca woń wszelkich cnót, lilia nieskalana.

Ale pomyślmy o róży. Rzymianie mówili sub rosa, pod różą – czyli w tajemnicy. Czasami na konfesjonałach rzeźbione są róże, symbol tajemnicy spowiedzi.

Ignacy Antiocheński w swoim Liście do Efezjan (19:1) pisze, że dziewicze macierzyństwo Maryi – Jej wieczne dziewictwo i cudowne zrodzenie Syna – umknęły uwadze księcia tego świata, szatana. Tajemnice, pisał Ignacy, które dokonały się w milczeniu Boga.

Niewiele błogosławiona Dziewica mówi w Ewangelii, ale rozważa w swoim sercu wszystko, co się – za sprawą Pana – dzieje. Tajemnica Jej serca – Jej radości i smutku, Jej spotkania z Bogiem, który w Niej stał się ciałem. Zachowała to wszystko w tajemnicy, nie rozpowiadała.

Rosa mystica. Mustikos, grecki przymiotnik, tak jak rzeczownik musterion, pochodzi od czasownika muo, który znaczy: zamykać się, uciszyć się, zamknąć oczy… Cisza i pokój pod opieką Matki Bożej, Róży duchownej.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.