Św. Hieronim, fragmenty Komentarza do Księga Eklezjastesa

Święty HieronimZwrócił zatem Eklezjastes swój umysł przede wszystkim ku poszukiwaniu mądrości, a przekroczywszy granice ludzkich możliwości, chciał poznać przyczyny i racje: Dlaczego nawet małe dzieci bywają opętane przez demona? Dlaczego los rozbitków dotyka zarówno sprawiedliwych, jak i bezbożnych?

1,13 Oddałem swoje serce, by badać i rozważać w mądrości o wszystkim, co dzieje się pod słońcem. To przykre zajęcie dał Bóg synom ludzkim, by się nim trudzili.

Słowo anian Akwila, Septuaginta i Teodocjon tłumaczą podobnie, jako perispasmos, co na łacinę tłumacz przełożył jako zatroskanie, czyli to, co wskutek różnorakich kłopotów zaprząta umysł człowieka. Symmach natomiast przełożył jako ascholia, czyli zajęcie. To, co nazywamy w niniejszym dziele zajęciem, czy też zatroskaniem, bądź jeszcze inaczej, zawsze odnosi się do powyższego znaczenia.

Zwrócił zatem Eklezjastes swój  umysł przede wszystkim ku poszukiwaniu mądrości, a przekroczywszy granice ludzkich możliwości, chciał poznać przyczyny i racje: Dlaczego nawet małe dzieci bywają opętane przez demona? Dlaczego los rozbitków dotyka zarówno sprawiedliwych, jak i bezbożnych? Czy te rzeczy, bądź im podobne, dzieją  się przypadkowo, czy też z wyroku Bożego? Jeśli przypadkowo, to gdzież jest Opatrzność? Jeśli z wyroku, to gdzie sprawiedliwość Boża? Pragnąc to poznać – powiada – włożyłem bardzo wiele troski i różnorakich mozolnych starań, które Bóg dał ludziom, aby pragnęli poznać to, czego poznanie jest niemożliwe. Ciekawe, że dając człowiekowi zatroskanie, Bóg poprzedza je ukazaniem przyczyny. Czyż nie dlatego w Liście do Rzymian czytamy: Dlatego wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności? Oraz: Wydał ich Bóg na pastwę błędnego rozumowania, aby czyli to, co się nie godzi. I jeszcze: Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości. Do Tesaloniczan zaś: Dlatego zesłał na nich Bóg działanie błędu. Najpierw ukazywane są przyczyny, dla których zesłano bezecne namiętności, błędne rozumowanie bądź pożądanie serca, albo też to, co uczynili, by przyjąć działanie błędu. Podobnie i tutaj, gdy jest mowa o tym, że Bóg dał ludziom przykre zatroskanie, by się nim trudzili; dzieje się tak, ponieważ wpierw bez przymusu i z własnej woli to czy tamto uczynili.

1,14 Widziałem wszystkie dzieła, których dokonano pod słońcem; i oto wszystko marność i pycha ducha.

Zmuszeni koniecznością, odwołujemy się do słów hebrajskich częściej, niż byśmy chcieli. Nie możemy jednak poznać sensu inaczej, jak tylko poprzez słowa. Routh Akwila i Teodocjon oddają przez nome, Symmach zaś przez boskesis. (…) Zarówno nome, jak i boskesis wiążą się z wypasaniem, proairesis zaś wyraża raczej wolę niż pychę. [Eklezjastes] twierdzi zatem, że każdy postępuje tak, jak chce, i uważa przy tym, że właśnie on ma rację. Pośród różnorodności rzeczy kieruje ludźmi ich wolna wola, a wszystkie one są marnością, skoro wzajemnie gardzimy tym, co jest dobrym celem dla innych, a złym dla drugich, bądź odwrotnie.
Powiada Hebrajczyk, pod którego kierunkiem czytałem Pismo Święte, że wyżej wymienione słowo routh nie tyle oznacza wypasanie czy wolę, ile strapienie i udrękę. Nie odnosi się to do zła, które jest przeciwieństwem dobra, lecz do tego, o czym mówi Ewangelia: Dosyć ma dzień swojej udręki. Grecy nazywają ją jednoznacznie kakuchia, co w rezultacie oznacza: Rozważyłem wszystkie rzeczy, które dzieją się na świecie, i nic innego nie odkryłem, jak tylko marność i udręki, czyli nędzę ducha, która różnymi zamysłami dręczy duszę.

1,17 Oddałem swoje serce, by poznać mądrość i wiedzę, błędy i głupotę. Poznałem, że również i to jest pasieniem wiatru…

…bądź pychą ducha. Rzeczy poznajemy dzięki ich przeciwieństwom, a pierwszą mądrością jest brak głupoty. Tylko ten, kto zrozumiał, czym jest głupota, może się jej pozbyć. Dlatego w rzeczach to, co szkodliwe, zostało stworzone w dużej ilości, abyśmy unikając tego, kształcili się w mądrości. Na równi zatem usiłował poznać Salomon mądrość i wiedzę, jak i przeciwne im błędy oraz głupotę, aby pragnąc jednych, a odwracając się od drugich, wypróbowana została prawdziwa jego mądrość. Niemniej również w tym, jak i w innych rzeczach, powiada, że pasie wiatr i nie jest w stanie pojąć prawdy doskonałej. (…)

1,18 W ogromie bowiem mądrości – ogrom gniewu; a kto przysparza wiedzy – przysparza cierpienia.

Im bardziej ktoś podąża za mądrością, tym bardziej oburza się z powodu podlegania nałogom i oddalenia od cnót, których pożąda. Oto bowiem wielcy będą dotknięci większą udręką, a komu więcej powierzono, od tego więcej wymagać się będzie. Z tego więc względu przysparza sobie cierpienia ten, kto przysparza wiedzy; ogarnia go Boży smutek i żałuje za swoje grzechy. Dlatego Apostoł powiedział: Któż mi radość sprawi, jeśli nie ten, którego ja zasmucam? Można to zrozumieć również w następujący sposób: mędrzec boleje nad oddaleniem i głęboką skrytością mądrości, która nie jawi się umysłom jak jasność oblicza, lecz przychodzi poprzez udręki, nieznośne trudy, jarzmo medytacji i studiowania.

* * *

„(…) Jak się ma egzegeza Hieronima do pierwotnego zamysłu autora księgi? Czy Hieronim nie doszukuje się zbyt wiele? Czy nie przypisuje Koheletowi myśli, które nie mają nic wspólnego z jego nauką?

Jeżeli interpretację Pisma Świętego ograniczymy do stosowania metody historyczno-krytycznej, to istotnie, jedyną wartością Hieronimowego dzieła będzie jego relacja do oryginału hebrajskiego i być może niektóre spostrzeżenia dokonane w ramach egzegezy literalnej. Nie zapominajmy jednak, że Hieronim czytał Koheleta nie tylko jako intelektualista zafascynowany mądrością, ale przede wszystkim jako chrześcijanin, i to czytał go nie tylko dlatego, że jego księga była wybitnym dziełem literackim, lecz ponieważ wraz z całym Kościołem uznawał ją za natchnioną przez Boga. (…) Trzeba zatem przyznać, że Kohelet Hieronima jest czymś więcej niż Kohelet napisany przez anonimowego mędrca z III w. przed Chrystusem; lecz to właśnie taki Kohelet żył i karmił swą mądrością żydowską wspólnotę Synagogi i chrześcijańską wspólnotę Kościoła. (…)”.

Przekład: ks. Krzysztof Bardski

Za: Św. Hieronim, Komentarz do Księgi Eklezjastesa, Biblioteka Ojców Kościoła 5, Kraków 1995, Wydawnictwo M.

Zobacz także