Św. Jan Kasjan o świętych

Tak więc, święci czują codziennie, jak ciąży na nich brzemię ziemskiej myśli, i widzą, jak się oddalają od owej wniosłości umysłu i jak mimowoli, ba, nawet bezwiednie, przechodzą pod zakon grzechu i śmierci.

Bo pomijając już wszystko inne, przynajmniej owe uczynki święte w prawdzie i sprawiedliwości, ale jednak ziemskie, odrywają ich od oblicza Boga. Mają więc, zaiste, zawsze powód, by wzdychać do Pana, mają za co się upokarzać i czuć się skruszonymi i nie tylko w słowach, lecz w sercu głosić, że są grzesznikami! Mają powód, by błagać łaski Pana o przebaczenie za wszystkie winy, które codziennie, pokonani przez ułomności ciała, popełniają, mają za co wylewać nieustannie prawdziwe łzy pokuty! Wszak widzą, że nawet tych błagań nie mogą ofiarować bez niepokojenia ziemskimi myślami, bo te same burze, o które się nieustannie trapią i boleją, nie uspokoją się do samego końca życia.

Przekonują się, że z powodu oporu ciężkiego ciała nie zdołają ziemskimi siłami osiągnąć upragnionego celu i że nie mogą sie z owym Najlepszym i Najwyższym Dobrem zjednoczyć według pragnienia swego serca, lecz że są jak niewolnicy, których wloką od Jego oblicza ku rzeczom ziemskim. Przeto uciekają do łaski Bożej, „która usprawiedliwia bezbożnych ( Rz 4,5) wołając za Apostołem: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli od śmierci ciała? Łaska Boża przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (Rz 7,24 n.).

Źródło: Karmię Was tym, czym sam żyję. Ojcowie żywi, t.4, Znak 1982

 

 

Zobacz także