Święty Stanisław, po prostu

Komentarz do liturgii uroczystości Świętego Stanisława, Biskupa i Męczennika

Wydaje mi się, że św. Stanisław ze Szczepanowa jest tak naprawdę „trudnym świętym” dla wielu spośród nas. Owszem, jest jedną z bardziej znanych postaci w naszej historii, głównym patronem Polski, czterech archidiecezji i czterech diecezji; jego wstawiennictwu przypisywane jest zjednoczenie rozbitego państwa polskiego; jego grób znajduje się w samym sercu wawelskiej katedry; on sam zaś jest nieraz traktowany jako wzór tego, jak ludzie Kościoła powinni włączać się w życie publiczne itd.

Święty StanisławParadoksalnie jednak, w tym wszystkim ginie on sam: człowiek, który po prostu (…) żył tylko dla Boga, całkowicie oddany ludziom i trosce o powierzoną sobie owczarnię (II czytanie z godziny czytań). Może stał się kimś, kogo czcimy, ale kto wydaje nam się daleki i obcy? Może za łatwo nam przychodzi zaszufladkowanie go i traktowanie jak kogoś, o kim wiemy już wszystko, co trzeba, i kto niczym nas nie zachwyci ani nie zaskoczy?

Tak łatwo „zawłaszczyć” św. Stanisława – choćby dla nas, Polaków, czy dla tych archidiecezji, których jest patronem. Rzeczywiście, liturgia dzisiejsza bardzo mocno podkreśla jego związek z Polską, zwłaszcza z archidiecezją krakowską. Był on jednak – na co również wskazuje liturgia godzin – przede wszystkim pasterzem i męczennikiem Kościoła powszechnego, który (…) zginął za sprawiedliwość dla wszystkich, wolność Kościoła Bożego i godność ludzi krzywdzonych (hymn godziny czytań). Antyfony jutrzni, jak również psalmy nieszporów na uroczystość św. Stanisława pochodzą z tekstów wspólnych o męczennikach; zaś czytania i responsoria tych godzin – z tekstów wspólnych o pasterzach. Znaczenia św. Stanisława dla ludu Bożego nie da się ograniczyć do konkretnego terytorium czy ściśle określonej grupy – był on ustanowiony strażnikiem w Bożym Kościele (por. responsorium jutrzni); pasterzem miłującym swych braci, gorliwie się wstawiającym za swoim ludem (por. responsorium II nieszporów).

Tak łatwo sprowadzić zasługi św. Stanisława tylko do tych ziemskich: dla państwa Polskiego, dla ukrócenia samowolnego władcy, dla wprowadzania religii w życie publiczne… To wszystko niezaprzeczalne dzieła, tyle, że bynajmniej nie najważniejsze w przypadku świętego. Stanisław ze Szczepanowa był przede wszystkim duchownym, który rządził ludem Bożym i kierował go na drogę zbawienia (ant. do pieśni Zachariasza). Jego głównym celem nie było porządkowanie życia społecznego czy kontrolowanie możnych tej ziemi, lecz dążenie do Boga i prowadzenie do Niego powierzonych sobie ludzi. To prawda, że „zadarł” z władzą świecką, lecz jest świętym nie przez to, komu się przeciwstawił, ale przez to, w imię czego to uczynił i dla jakich wartości naraził się na śmierć. Św. Stanisław zginął, bo nie mógł i nie chciał zaprzeczyć temu, w co wierzył, i co było dla niego najcenniejsze: prawdzie oraz sprawiedliwości (por. m.in. wezwanie, ant. do pieśni Maryi i responsorium I nieszporów). Jego śmierć była po prostu konsekwencją takiego zakorzenienia w Bogu i przywiązania do Jego Prawa, które nie pozwoliło na nazwanie czegoś złego dobrym, ani na choćby ciche przyzwolenie na jakąkolwiek krzywdę i niesprawiedliwość. I chyba najważniejszymi modlitwami, jakie możemy zanosić za przyczyną św. Stanisława, nie są te o dobrobyt, pomyślność czy ład w naszej Ojczyźnie, lecz te o to, byśmy (…) aż do śmierci trwali w nienaruszonej wierze (modlitwa na zakończenie jutrzni i nieszporów), oraz (…) abyśmy uczestniczyli w Bożym królestwie na wieki (por. ant. do pieśni Maryi II nieszporów).

Wreszcie, tak łatwo traktować św. Stanisława jako postać zupełnie oderwaną od naszej codzienności; człowieka wielkiej polityki, wielkiej historii i wielkich spraw Bożych. Kogoś o takich możliwościach udowodnienia swej wiary, jakich my, zwykli szaraczkowie nie mamy. Tymczasem, to, co było istotą jego życia, jest po prostu istotą życia każdego chrześcijanina: to wyznanie: Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (czytanie jutrzni), to rozpoznanie drogi Bożej i podążanie nią bez względu na konsekwencje, to poszukiwanie prawdy i gotowość do bronienia jej za wszelką cenę. Czy do naszego życia nie odnoszą się – a przynajmniej czy nie powinny się odnosić – słowa św. Pawła, przypomniane w dzisiejszej godzinie czytań: Unikamy postępowania ukrywającego sprawy hańbiące, nie uciekamy się do żadnych podstępów ani nie fałszujemy słowa Bożego, lecz okazywaniem prawdy przedstawiamy siebie samych w obliczu Boga osądowi sumienia każdego człowieka (2 Kor 4,2)? Czy nie dążymy do tego, by móc kiedyś w pełni szczerze wyznać Twoja łaska, Panie, jest cenniejsza od życia, więc sławić Cię będą moje wargi (1 ant. jutrzni), oraz W Bogu pokładam nadzieję, nie będę się lękał, cóż może uczynić mi człowiek (werset godziny czytań)? Życie św. Stanisława tak wyraźnie pokazuje, że chrześcijanin to znaczy po prostu święty, i nic dziwnego, że w pierwszych wiekach naszej ery te dwie nazwy stosowano praktycznie zamiennie. To prawda, że w zależności od okoliczności zewnętrznych, odpowiedzialności, jaką jesteśmy obarczeni, naszych relacji z innymi itd., nasza wiara będzie wymagała mniej lub więcej heroiczności, będzie mniej lub bardziej wyeksponowana, będzie też przynosiła mniej lub więcej widocznych efektów. Jednak to, co w wierze najważniejsze, najcenniejsze i najpiękniejsze jest dostępne dosłownie dla każdego z nas. Dostępne i zadane.

Eliza Litak

 

Zobacz także