Świt światłości wiecznej

Odległość od Tallinna do bieguna północnego wynosi tylko i aż 3397 km. Nie ma tu więc polarnej nocy, lecz przydziały światła zimą są jednak ograniczone (straty w tym zakresie wynagradza z nawiązką czerwiec).

Dlatego ciemniejąca szarzyzna nieba zagląda mi przez ramię, gdy niezbyt późnym grudniowym popołudniem piszę te parę słów na temat zwiastującej świt, śpiewanej pobudki.

Pieśń „Hejnał wszyscy zaśpiewajmy”, bo o niej mowa, jest prośbą o światłość, a zarazem ogłoszeniem, że nadeszła. Nie chodzi o jakąkolwiek światłość, lecz nieprzemijającą.

Jeśli przyjąć typologię według czterech etapów modlitwy, „Hejnał” jest pieśnią typu oratio. Bezpośrednio do Boga skierowane są słowa zwrotki drugiej i pięciu ostatnich z trzynastozwrotkowej całości. Zwrotki od trzeciej do ósmej wypełnia medytacja, wszczepiona w okalający ją żywioł modlitwy.

Zarówno w części modlitewnej, jak i medytacyjnej światłość jest motywem dominującym. I od samego początku pojawia się w kontekście walki, jaką wypowiedziały jej ciemności. O wyniku zmagań, dotykającym nas wszytkich, decyduje to, czy włączy się w nie Bóg.

Do walki potrzeba mocy. Słychać ją już w pierwszych słowach, wzywających i wprowadzających do modlitwy: „Hejnał wszyscy zaśpiewajmy, Cześć i chwałę Bogu dajmy, Nabożnie k’Niemu wołajmy”.

Nie mniej mocna niż wezwanie jest sama modlitwa. Jej pierwsze słowa dobitnie streszczają istotę sprawy: „Mocny Boże z wysokości, Ty światłem swej wszechmocności rozpędź piekielne ciemności”. Obraz sytuacji jest jasny: My, ludzie, jesteśmy na niskościach, dotykają nas ciemności, nie mamy mocy potrzebnej, by je zwalczyć. Wołamy do Boga, który jest na wysokościach i posiada moc, która sama w sobie jest światłem.

Po tym otwarciu następuje sześciozwrotkowe rozważanie. Bóg – Światłość już przyszedł, rozpraszając ciemności wiecznej nocy, niosącej ucisk całemu światu, a wywodzącej się z grzechu (zwrotka trzecia). Jedyny Boży Syn „w żywot wstąpił świętej Panny”. Bóg Ojciec oddał nas Mu pod opiekę, by uwolnił nas od wiecznych ciemności, z którymi w parze idą winy, i od mąk piekła (czwarta i piąta). Wcielony Syn Boży wykonuje powierzone dzieło, przyjmuje nas, gdy do Niego przychodzimy, i wybawia z ciemności, przygotowując nam wieczną światłość (szósta). Pozostaje tylko ciemność przejściowa i materialna czyli doczesne noce, pozwalające nabrać sił do pracy (siódma). Przy założeniu naszej prawości względem Boga, możemy mieć nadzieję, że Bóg poszczęści nam zarówno w pracach, jak i we wszystkich sprawach (ósma).

Rozważywszy to wszystko, wracamy do modlitwy, która w dalszym ciągu rozwija wątek światła. Prosimy Boga, by prowadząc nas do jasności, osobiście rozświetlał czyli pokonywał nasze ciemności. Światłem, jasnością jest On sam (zwrotka dziewiąta). Następują prośby: o szczęśliwą, skuteczną poranną pobudkę („szczęśliwe powstanie”), o błogosławieństwo („przeżegnanie”) Bożej łaski, o dobroć Bożą i wyrażaną w modlitwie pochwalnej wdzięczność za nią („dobroci wysławianie” – dziesiąta). Prośbę o obronę przed złem, w szczególności przed śmiercią wieczną, wzmacnia powołanie się na Bożą wszechmoc (jedenasta). Z przekonania o własnej grzeszności i niegodności wypływa prośba o odwrócenie sprawiedliwego Bożego gniewu i o miłosierdzie (dwunasta).

Trzynasta, ostatnia zwrotka pieczętuje całą modlitwę dwukrotnym „Amen”, wyrażając nadzieję na dojście proszących do nieba i na wieczne królowanie z Bogiem. Cel jest zatem ten sam, co w bardzo wielu dawnych pieśniach: nasze królowanie wespół z Bogiem. Oto „ścieżka awansu” według starych pieśni, wyrażających wiecznie młodą naukę Kościoła: Liczy się rozwój, którego szczytem jest zasiadanie na tronie razem z Bogiem. Nic mniej, bo o mniej zabiegać nie warto, nic więcej, bo więcej nie jest możliwe.

Przyzwyczailiśmy się kojarzyć hejnał z południem. Okazuje się, że jest to skojarzenie nowszej daty i wynika z zapomnienia o źródłosłowie. A jest nim węgierski wyraz „hajnal” (tak się pisze; jak się wymawia, proszę pytać Węgrów), oznaczający ‚świt’. W pełni zrozumiałe staje się więc to, o czym mówi przypis, umieszczony przez ks. Mioduszewskiego w jego śpiewniku: „Hejnał lub Eynał wyraz dawny, oznaczający Pieśń budzącą, którą stróżowie po miastach rano śpiewali”.

Mamy zatem do czynienia z pobudką, która budzi nas do wiecznej i zbawiennej światłości. Zrodzona z grzechu noc minęła wraz z przyjściem na ziemię Bożego Syna. Nie pora spać, gdy Zbawiciel wybawia nas i prowadzi do wiecznej jasności. Jest to także przebudzenie do trzeźwości (połączenie pokory z roztropnością). Dzięki niej wiemy, że w drodze ku światłu na każdym kroku potrzebujemy Bożej pomocy. Dlatego zaraz po pobudce następuje modlitwa, wsparta rozważaniem.

„Hejnał” jest wyśmienitym przykładem zgodnej współpracy treści, muzyki i poetyckiej formy. Początkowy ruch melodii o kwintę w górę nasuwa nieodparte skojarzenie z fanfarą, która – odpowiednio od treści zwrotek – budzi nas, wita przychodzącego Boga lub wznosi się do Niego naglącą prośbą.

Wrażenie niepowstrzymanego ruchu, parcia do przodu powoduje też trzylinijkowa budowa zwrotek. Trójkowe podziały mają w naturze to, że biegną, przyspieszają, przynaglają. Brak odruchowo oczekiwanej linijki czwartej sprawia, że każda kolejna zwrotka zaczyna się w aurze emocjonalnego podciśnienia – zapotrzebowania. Można to porównać do postu, zaostrzającego apetyt, bądź do pomyślnego wiatru dla żeglarzy. W naszym wypadku efekt jest zwiększony przez melizmat rozśpiewujący (na wznoszącym się odcinku melodii) pierwszą sylabę trzeciej linijki. Tu wiatr pomyślny zamienia się w porywisty, który już nie tylko popycha, ale porywa nas w stronę celu. Treść „Hejnału” nie mogła otrzymać odpowiedniejszej formy!

Nie przypominam sobie, bym w dzieciństwie spotkał tę pieśń, śpiewaną w żywej międzypokoleniowej tradycji. Odkryliśmy ją, wertując śpiewnik ks. Siedleckiego przed laty w duszpasterstwie szkół średnich o. Jana Góry OP w Poznaniu. Tak trafiła na poznańskie, dominikańskie roraty i stopniowo zyskała, także szerzej, w pełni zasłużone nowe życie. A może ktoś zna miejsce, gdzie śpiewa się „Hejnał” „od zawsze”?

Tak czy inaczej, niezależnie od tego, jak daleko czy blisko od nas rozciąga się polarna noc: Hejnał wszyscy zaśpiewajmy!

 

Tym razem nie przepisuję pieśni. Jej słowa można znaleźć tutaj: http://spiewnik.katolicy.net/index.php/topic,94.msg228.html?PHPSESSID=53970a0f8d0ad3a934bf77d6394d139b#msg228n/an/an/an/an/an/a


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Wojciech Gołaski OP

Wojciech Gołaski OP na Liturgia.pl

Dominikanin. Zainteresowany śpiewem kościelnym i teologią św. Tomasza z Akwinu. Współpracuje z dominikańskim Kolegium Filozoficzno-Teologicznym i Dominikańskim Studium Filozofii i Teologii w Krakowie. Wymieniany wśród przyjaciół Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego. Związany z międzynarodowym festiwalem muzyki dawnej „Pieśń naszych korzeni” w Jarosławiu. Zwalcza fałszywą tezę, jakoby był założycielem tego festiwalu, rozsiewaną przez faktycznych założycieli. Kiedyś krótko kantor klasztoru na Służewie w Warszawie i opiekun działającego tam wówczas nieformalnego bractwa śpiewaczego. Swego czasu opiekun serii koncertów muzyki dawnej „Gdy muzyka była...