…Syn Człowieczy przyjdzie

Komentarz do Ewangelii I niedzieli Adwentu

Ani się człowiek obejrzał, a za nami już niedziela Chrystusa Króla, a przed nami Adwent i nowy rok liturgiczny. Adwent to czas szczególny, naznaczony oczekiwaniem, które ma nas do czegoś przygotować. Samo łacińskie słowo „adventus” – oznacza przygotowanie na przyjście.

Adwent ma nas przygotować na przyjście Chrystusa w postaci maleńkiego dziecka w Stajence Betlejemskiej, w czasie Świąt Bożego Narodzenia. I ten czas powraca do nas co rok. Pachnie choinką i prezentami, śpiewem kolęd i pastorałek, porządkami w domu, ciastem wypiekanym przez nasze mamy i bigosem gotowanym przez naszych ojców. A wszystko po to, aby w tym czasie nam wszystkim było po prostu przyjemnie i dobrze.
 
Ale Adwent, to również czas, który przygotowuje nas na jeszcze inne przyjście, o czym często zapominamy. A chodzi o przyjście znacznie ważniejsze: powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów. Z tym przyjściem wiążą się już inne doznania: lęk, obawa, może nawet w niektórych przypadkach strach. I chociaż nie wiemy, kiedy ono nastąpi, to jednak, czy tego chcemy, czy nie, z każdym rokiem, z każdym miesiącem, z dniem i z każdą godziną ten dzień jest bliżej nas. I przyjdzie, jak pisze ewangelista, jak złodziej w nocy.
 
Autorom dzisiejszych czytań nie chodziło jednak bynajmniej o to, aby straszyć kogokolwiek perspektywą powtórnego przyjścia Pana na końcu czasów. Skoro Izajasz prorok pisze, że w czasie paruzji miecze zostaną przekute na lemiesze, a włócznie na sierpy, to chyba nie ma w tym nic, czego należałoby się obawiać (chyba, że ktoś ma fabrykę czołgów). Straszyć mogą nas media epidemią grypy, czy minister finansów groźbą kryzysu w Europie i perspektywą utraty pracy w Polsce. Adwent nie ma za zadanie straszyć, ale ostrzegać i wzywać do czuwania. Ktoś zapyta: a jaka jest różnica między straszeniem a ostrzeganiem? Zasadnicza! Co roku, kiedy zbliża się sezon zachorowań media straszą nas widmem epidemii grypy (świńskiej czy ptasiej – wszystko jedno). Co roku choruje na nią wiele osób, kilka z nich umiera. W porównywalnym okresie na naszych drogach w wypadkach samochodowych ginie osób kilkaset. Ale o tym media milczą. Natomiast znaki drogowe ustawione przy drodze choć nie straszą, to przecież ostrzegają.
 
A zatem podkreślmy to jeszcze raz, intencją czytań z I niedzieli Adwentu nie jest straszenie kogokolwiek. Intencją ich autorów jest ostrzeżenie, które zawiera się w lakonicznym, ale wiele mówiących słowach – czuwajcie, bądźcie gotowi! Św. Paweł napisał o tym list do Rzymian, w którym wyjaśnia, jak ten czas powinien wyglądać i czego mieszkańcy Wiecznego Miasta powinni w tym czasie unikać (myślę zresztą, że nie tylko oni).
 
Aby pomóc nam w tym szczególnym przygotowaniu, Kościół daje nam na Adwent szczególnych przewodników: archanioła Gabriela, proroków Eliasza i Izajasza, św. Jana Chrzciciela, wreszcie Najświętszą Maryję Pannę, której cześć będziemy oddawać podczas mszy roratnich. Kościół wskazuje nam na tych ludzi, gdyż wszyscy oni wiedzieli, co to znaczy – czuwać.
 
Od nas zależy, czy skorzystamy z tych podpowiedzi szeptanych nam do ucha, czy też pozostaniemy na nie zamknięci, zapatrzeni w czubek własnego nosa i swoje własne sprawy. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.
 
Piotr Cuber OMFConv

 

 

 

Zobacz także