Synowie Gromu

Skarceni przez Jezusa za żarliwość nie na miejscu.

 

Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?” Lecz On, odwróciwszy się, skarcił ich. I udali się do innego miasteczka.” (Łk 9. 51 – 56)
 
Gdy dopełniały się dni Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. To zdarzenie może mieć miejsce po trzeciej zapowiedzi męki i śmierci przed albo po zapisanej u Mateusza (20.20 – 23) i Marka (10.35 – 40) prośbie synów Zebedeusza. Antropologiczna interpretacja zachowania braci zależy od tego, kiedy to zdarzenie miało miejsce.
 
1. Przed prośbą synów Zebedeusza
 
Ludzie przejęci swoją ważnością lub czując się przedstawicielem cudzej domagają się respektu od innych, domagają się także wtedy, gdy ci inni nic nie wiedzą o tej ważności, gdy nawet nie są zdolni jej uchwycić. Żądanie irracjonalne, a pełne afektu.
 
Bracia są wrażliwi na majestat Jezusa i intensywnie przeżywają odmowę Samarytan, którzy na Jego wspaniałość są ślepi. Dają się porwać gniewowi na pogan.
 
Obraz niedzisiejszy – wierny sługa towarzyszący królowi poruszającemu się incognito jest do żywego przejęty sposobem traktowania monarchy przez tych, którzy nie są w stanie królewskiego majestatu rozpoznać.
 
Trochę bardziej wspólczesny: człowiek o dużym moralnym wyrobieniu oburzony na drugiego za amoralne postępowanie, uniesiony gniewem na kogoś, kto zupełnie nie jest w stanie sprostać moralnemu wymogowi. Profesor zagniewany na studenta, że ten nie uchwytuje doniosłości przedstawionej idei, a student ma tak słabe przygotowanie, tak marnie rozumie rzecz całą, że zupełnie go na to nie stać.
 
Irracjonalny gniew na drugiego człowieka, który nie jest w stanie rozpoznać majestatu wartości, doniosłości moralnego wymogu, prawości, szlachetności drugiego człowieka. Istnieje bowiem majestat prawdy, dobra, istnieje majestat niewinnego dziecka, majestat ojca, majestat człowieka cierpiącego, majestat wspaniałomyślnego, na który nie reagujemy, jak Samarytanie nie zareagowali na majestat Jezusa.
 
Jezus karci tych, którzy ten majestat wyczuwają i gniewają się na tych, którzy są nań ślepi.
 
2. Po prośbie synów Zebedusza
 
Dla każdego, kto choć trochę szwendał się po świecie licząc na ludzką gościnność, zachowanie braci tchnie niezrozumiałą przesadą. Przeklinać osadę, bo niechętna paru obcym. Ten, kto wędruje, ma wcale bogate doświadczenie odmowy gościny, noclegu i zasadniczo nie ma się o to pretensji. Na brak szerokości serca nie reaguje się gniewem, przekleństwem, najwyżej smutkiem, no rozczarowaniem.
 
W takim razie, jaki jest powód tego gniewu? Warto zwrócić uwagę na charakter pytania braci. Panie, czy chcesz… Czy oni aby nie wyczuwają czegoś z emocji, które przeżywa Jezus, po swojemu je interpretują i przetwarzają? Ludzie serdecznie sobie bliscy rozpoznają swoje emocjonalne klimaty często z półsłówek, najbłahszych oznak, grymasu twarzy. Dziecko, bywa, wyczuwa „na odległość” stan emocjonalny rodzica, sługa pana, uczeń nauczyciela.
 
Jedno wyczuć, drugie wpaść w rezonans. U Marka o tej ostatniej podróży do Jerozolimy przeczytamy A kiedy byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli z Nim, byli strwożeni. (Mk 10.32) Wyczuwają Jezusowe emocje, ale z nimi nie współgrają – trwożą ich one.
 
Jan i Jakub są inni. Nie tylko je wyczuwają, ale po swojemu współodczuwają. Po swojemu, bo są Boanerges. W takich jak oni emocja dudni jak grzmot, wreszcie rozcina otaczającą ich rzeczywistość jak błyskawica burzowe niebo.
 
W świecie raptusów, choleryków, porywczych pełnych pasji jest emocją wyjątkową. Współgra z emocją Jezusa, którą On przeżywa, gdy idzie na „swoją godzinę” do Jeruzalem. Odzwierciedla ją jednak karykaturalnie, bo Jezus karci ich za pomysł wyklęcia samarytańskiej mieściny.   

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".