Szafarz sakramentu święceń kapłańskich – czy ksiądz może „zrobić” księdza?

Sakrament święceń ma trzy stopnie: episkopat, prezbiterat i diakonat (LG 28). Z tego tylko episkopat i prezbiterat włączają w uczestnictwo w jedynym kapłaństwie Pana Jezusa Chrystusa.

Przez konsekrację biskupią udzielana jest pełnia sakramentu święceń, a prezbiterzy mają w tej pełni udział i są „w wykonywaniu swej władzy zależni od biskupów” (LG 21). Większość katolików zapytanych o to, kto może udzielać święceń, odpowiedziałaby bez większego namysłu – biskup. Taką samą odpowiedź znajdziemy w KKK 1576. Pismo Święte poucza, że tylko Apostołowie (których następcami są biskupi) lub właśnie konsekrowani przez nich biskupi, udzielają sakramentu święceń – nałożenia rąk (por. Dz 6,6; 1 Tm 5,22; 2 Tm 1,6; Tt 1,5)[1]. Taką samą praktykę znajdziemy w Tradycji, o czym zaświadczają Ojcowie Kościoła i Pisarze wczesnochrześcijańscy, na przykład św. Epifaniusz:

„Każdy rozumny przyzna, że równanie biskupa z kapłanem jest pełnem głupoty. W jaki sposób może to być? Wszak biskup jest przeznaczony do rodzenia Ojców [kapłanów]” (De haeres. 75. n. 3).

Podobnie św. Hieronim:

„Cóż bowiem czyni, z wyjątkiem święceń kapłańskich, biskup, czego by kapłan nie czynił?” (Ep. 146. ad Ewang. n. 1.)[2].

Święty Tomasz z Akwinu pisał, że jak świecki książę rozdziela w swoim królestwie urzędy, tak biskup w Kościele ustanawia ministrów (Suppl. q. 38. a. 1.). Wreszcie kanon Soboru Trydenckiego:

„Gdyby ktoś mówił, że biskupi nie są wyżsi od prezbiterów, albo że nie mają władzy bierzmowania i udzielania święceń, albo że ta, którą mają, jest im wspólna z prezbiterami (…) – niech będzie wyklęty.”[3]

Jednoznaczne stwierdzenie nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego również potwierdza tę praktykę Kościoła: „Szafarzem święceń jest biskup konsekrowany” (KPK 1012). Zdawałoby się więc, że katolikowi nie wolno twierdzić, iż zwykły prezbiter może być szafarzem sakramentu święceń. Jednak czy aby na pewno „święta władza” (KKK 1551), przekazana podczas ordynacji kapłanowi, nie zawiera również możliwości przekazywania jej kandydatom do kapłaństwa?

O ile nie stanowił kontrowersji fakt, iż każdy kapłan może być szafarzem nadzwyczajnym święceń niesakramentalnych (cztery mniejsze i subdiakonat, praktykowane współcześnie w obrządku rzymskim tylko poza wspólnotami przywiązanymi do nowego rytu rzymskiego), to możliwość udziela święceń sakramentalnych przez zwykłego kapłana w świetle przytoczonych przeciwnych świadectw wydaje się wątpliwa. Sobór Florencki poucza, że „Zwyczajnym szafarzem tego sakramentu jest biskup”[4]. Niektórym Czytelnikom być może od razu nasunęło się skojarzenie z tzw. nadzwyczajnymi „szafarzami” Komunii Świętej. Słusznie – skoro Sobór nazywa biskupa „zwyczajnym” szafarzem, sugerować to by mogło możliwość szafowania nadzwyczajnego. Czy wśród przekazanych zadań swego urzędu, biskupi mogą umieścić również udzielanie sakramentu święceń prezbiterom, związanym przecież z nimi godnością kapłańską (LG 28)? Nie jesteśmy pewni, czy wspomniany na początku podział jednego sakramentu na trzy stopnie pochodzi od samego Chrystusa[5]. Pismo Święte nie pozwala jednoznacznie odpowiedzieć na to zagadnienie. Jeśli więc nie pochodzi on od Głowy Kościoła, znaczy to, że sam Kościół był uprawniony do wprowadzenia go. Tak więc Kościół mocą tego samego upoważnienia może pozwolić prezbiterom na udzielanie święceń kapłańskich. Historia mówi o trzech takich przypadkach:

1. Papież Bonifacy IX w roku 1400 w bulli Sacrae religionis dał opatowi kanoników regularnych w klasztorze św. Osyta pod Londynem przywilej udzielania swoim współbraciom wyższych święceń.[6]

2. Opat klasztoru cysterskiego w diecezji Miśnia (której część znajduje się dziś w granicach Polski) otrzymał od papieża Marcina V (1417–1431) władzę udzielenia wyższych święceń.

3. Innocenty VIII bullą Exposcit z 9 IV 1489 r. dał pięciu cysterskim opatom władzę udzielania święceń subdiakonatu i diakonatu członkom ich Zakonu, z której to władzy chętnie korzystali jeszcze w 1662 roku.

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1918 roku kanonem 951. zdaje się potwierdzać prawomocność tych przykładów: „Szafarzem nadzwyczajnym święceń jest ten, kto, chociaż nie ma biskupiego charakteru, otrzymał władzę z prawa (a iure) lub od Stolicy Apostolskiej, przez specjalny indult, udzielania niektórych święceń”. Jednak słynny i zasłużony polski dogmatyk, ks. prof. Maciej Sieniatycki od razu dodaje, że chodzi tu wyłącznie o wspomniane wyżej święcenia niesakramentalne oraz że nawet papież nie może przekazać prezbiterom władzy udzielania święceń wyższych[7]. Jako dowód przytacza między innymi wspominane już przykłady z Ojców Kościoła oraz fakt, iż ani zachodnia, ani wschodnia liturgia nie przewiduje sytuacji, by święceń udzielał ktoś inny niż biskup. Warto tu wspomnieć jeden z argumentów patrystycznych: „Św. Atanazy oskarżony przez Arjanów, że połamał kielich Ischyrasa, kapłana, wyświęconego przez Kolluta, bronił się, że Ischyras wcale nie był kapłanem, bo Kollutus, który go wyświęcił, był tylko zwyczajnym kapłanem. Nawet biskupi Arjańscy przyznali rację św. Atanazemu[8]”. Ten argument można podważyć, stwierdzając, iż heretyk Kollutus na pewno nie uzyskał papieskiego pozwolenia, by ważnie wyświęcić kapłana.

Ks. Sieniatycki odpowiada również na dwa z przytoczonych przykładów historycznych, kiedy to Stolica Apostolska miała udzielić władzy wyświęcania kapłanów prezbiterom. Podważa autentyczność bulli Innocentego III, powołując się na autorytet kard. Gaspariego, natomiast przykład z Bonifacym IX bagatelizuje, twierdząc, iż papieżowi chodziło jedynie o przywilej egzempcji uprawniającej zakonników do przyjmowania święceń nie tylko od miejscowego ordynariusza, ale od dowolnego biskupa[9], który to przywilej zresztą cofnięto na wniosek urażonego ordynariusza trzy lata po jego wprowadzeniu. Zachowawczo twierdzi także, iż nawet gdyby te przykłady były prawdziwe, na ich podstawie nie można budować dogmatycznych rozstrzygnięć[10]. Niestety nie napisał dlaczego. Przecież jeśli w historii udało się, za zgodą papieża, prezbiterom ważnie wyświęcić kapłanów, to znaczy, że w szczególnych przypadkach mogą oni być szafarzami nadzwyczajnymi sakramentu święceń.

Poruszona kwestia dziś jeszcze wydaje się niejasna i nie rozstrzygnięta oficjalnie. Krążą w kościelnych kuluarach pogłoski, jakoby w naszych czasach Stolica Apostolska udzielała władzy wyświęcania kapłanów prezbiterom, np. w prześladowanym chińskim Kościele, jednak jak do tej pory nie spotkałem się z pewnymi danymi na ten temat.


[1] Terminy „prezbiter” i „biskup” były w Nowym Testamencie i u pisarzy wczesnochrześcijańskich stosowane zamiennie (Henryk Pietras SJ, Początki teologii Kościoła, Kraków 2007, s. 96). Jednak jesteśmy w stanie, badając praktykę jednych i drugich, rozdzielić odpowiednie stopnie – J. Tylka, Dogmatyka Szczegółowa, Tarnów 1900, s. 503).

[2] Cytaty za: M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki katolickiej, tom IV, Kraków 1931, str. 371. Więcej przykładów Czytelnik znajdzie w tej pozycji oraz w: J. Tylka, dz. cyt., s. 512.

[3] Sobór Trydencki, sesja XXIII, kanon 7 [w:] Dokumenty Soborów Powszechnych, tom IV, Kraków 2004, s. 685.

[4] Sobór Florencki, sesja 8 (unia z Ormianami) 19c, [w:] Dokumenty Soborów Powszechnych, tom III, Kraków 2003, s. 523.

[5] Nie możemy jednak twierdzić, że któryś ze stopni nie jest z ustanowienia Bożego, bo zaciągalibyśmy na siebie anatemę Soboru Trydenckiego (Sesja XXIII, kanon 6).

[6] Gunter Koch, Sakramentologia. Zbawienie przez sakramenty, Kraków 1999, s. 316; Wincenty Granat, Dogmatyka katolicka. Synteza; Lublin 1964, s. 421 (pozostałe dwa przykłady, wzbogacone informacjami znalezionymi w cytowanym dziele ks. Sieniatyckiego, zaczerpnąłem również z podręcznika ks. Granata).

[7] M. Sieniatycki, dz. cyt., s. 372.

[8] Tamże, s. 371.

[9] Księdzu Granatowi takie wyjaśnienia wydają się naciągane – por. W. Granat, dz. cyt., s. 421.

[10] M. Sieniatycki, dz. cyt., s. 372-373.

 

Zobacz także