Tako stoje stvari – wywiad z Divną Ljubojević

Nasz dzisiejszy gość śpiewa, a raczej pielęgnuje muzykę cerkiewną i robi to od kiedy jako dziewczynka zainteresowała się śpiewaniem. Można powiedzieć, że jest synonimem sztuki i pieśni cerkiewnej w Serbii. W sierpniu poprowadzi lekcje mistrzowskie podczas Warsztatów Muzyki Niezwykłej w Krakowie. Kim jest Divna Ljubojević?

Mówią, że jej głos jest anielski. Divna Ljubojević 25 lat zajmuje się muzyką cerkiewną. Śpiewa, dyryguje, promuje muzykę prawosławnego wschodu, a wraz z nią swoją tradycję. Jubileusz świętowała zeszłorocznym koncertem w Sava Centar  (centrum kongresowe w Belgradzie – przyp. tłum.) i antologią CD najlepszej muzyki prawosławnego wschodu w wydaniu PGP RTS, który dla tej wytwórni był najlepiej sprzedającym się albumem w zeszłym roku. Wraz z chórem „Melodi” co tydzień występuje w monastyrze Vavedenje, który – jak mówi – zmienił jej życie.

Divna urodziła się w Belgradzie, gdzie ukończyła Podstawową Szkołę Muzyczną, a potem Szkołę Muzyczną „Mokranjac”. Zapisała się na Akademię Muzyczną w Nowym Sadzie. Dorastała przy zespołach takich jak „Električni Orgazam” i „EKV”, ale myślami zawsze była na koncertach muzyki klasycznej. Jako studentka była dyrygentem Prvo Beogradsko Pevačko Društvo (Pierwsze Belgradzkie Zrezszenie Śpiewaków – przyp. tłum.). 10 lat po ukończeniu studiów występowała głównie w Serbii, podczas gdy dziś może pochwalić się ogromną liczbą występów na całym świecie.

W zeszłym roku Divna nagrała swoją wersję hitu Bajagi, „Od kada tebe volim“. Poza tym wszystkim czego dokonała w życiu zawodowym, reszta wydaje się być zwyczajna. Najważniejsze jest dla niej macierzyństwo.  Wierzy, że dla szczęśliwego dzieciństwa, takiego jakie miała ona sama, najważniejsze są ciepłe kontakty z całą rodziną.

Redaktor: Naszym gościem jest Divna Ljubojević. Dziękuje, że gości Pani w naszym studio „Tako stoje stvari“. Muszę najpierw zapytać – przewróciła Pani oczami, gdy usłyszała Pani, gdy jak wypowiadamy nazwę chóru „Melodi“. Jak zawsze, gdy widze nazwę „Melodi“ mówię „Melodi“. Jak powinno się mówić (poniżej znajduje się rozmowa dotycząca akcentowania nazwy własnej chóru „Melodi” – sposób akcentowania zaznaczyłam pogrubieniem na intonowanej sylabie – przyp. tłum.)?

Divna Ljubojević: Proszę nie ośmieszać swojego gościa. Mówi się „Melodi“.

R: Dlaczego?

DL: Dlatego, że jest to liczba mnoga od liczby pojedynczej „Melod“. „Melod“ to śpiewak cerkiewny. My jesteśmy więc śpiewakami cerkiewnymi, a więc „Melodi“ . Często również na zachodzie słowo to akcentuje się „Melodi“, bez względu na to, że nie posaida „y“ na końcu wyrazu i jest napisane właśnie przez literę „i“. Wtedy zrozumieliśmy, że może błędnie przetłumaczyliśmy tę nazwę, posługiwaliśmy się bowiem oryginalnym zapisem w języku serbskim (Melodi – przyp. tłum.) zapisywanym alfabetem łacińskim. Wtedy zdecydowaliśmy się na formę „Melodists“, która jest właściwą formą od rzeczownika „Melod“.

R: Zmienić nazwę z naszego powodu, z  powodu  ludzi, którzy cały czas czytają „Melodi“?

DL:  Nie z powodu was, lecz z powodu ludzi z zagranicy. A Pan będzie mógł teraz powiedzieć wszystkim, że czyta się „Melodi“.

R: Ja zawsze będę mówić „Melodi“ albo „Melodists“. Nie popełniłbym błędu w przypadku „Melodists“, ale gdy napisze mi Pani „Melodi“ zawsze przeczytam „Melodi“.

DL: To pierwsze skojarzenie, bo słowo „Melod“, które istnieje w języku serbskim jest związane z melodią. Etymologia tych słów jest taka sama – odnosi się do miłej pieśni (dosłownie: słodkiej pieśni – przyp. tłum.).

R: Dlaczego tak wcześnie w swoim życiu zdecydowała się Pani na muzykę cerkiewną? Tak na prawdę nie była Pani nawet nastolatką, gdy zaczęła się Pani tym interesować.

DL: Dziecko lubi to, co mu się podoba.

R: Dziecko lubi zazwyczaj muzykę pop i śmieszne piosenki.

DL: Nie, nie, nie. Dziecko lubi to, czego nieustannie poszukuje i to, co w końcu znajdzie – takie są dzieci. A mnie, za sprawą przypadku, gdy byłam mała, dotknęła muzyka cerkiewna w monastyrze Vavedenje.  Przedtem dorastałam przy muzyce rozrywkowej. Moi rodzice zawsze zwracali uwagę na to, by w domu nigdy nie było zmartwień, zawsze słychać było muzykę i zawsze była to muzyka z radia i z płyt. To oczywiście była wtedy muzyka rozrywkowa i co nieco z płyt z muzyką klasyczną. Do tego dołączyła się naturalnie muzyka cerkiewna, ponieważ  jako wierząca rodzina chodziliśmy do cerkwi.  Tak doszło do mojego spotkania z najlepszą według mnie muzyką, a więc z muzyką cerkiewną.

R: Czy muzyka pop nie była przyjemniejsza – ponieważ dzieci lubią rzeczy miłe – niż muzyka cerkiewna?

DL: Była przyjemna. Ale była tylko i wyłącznie przyjemna. Nie wypełniała mnie do końca. Wtedy nie wiedziałam nawet jak to objaśnić. Nawet teraz nie mogłabym wytłumaczyć co się wtedy wydarzyło.  Muzyka cerkiewna jest czymś co absolutnie wypełnia człowieka. Absolutnie, od stóp do głów, to nie tylko to uczucie, gdy coś jest przyjemne i miłe. To coś co przywraca równowagę w człowieku, także w młodym.

R: Mówi Pani, że nie mogła Pani tego wytłumaczyć. Przypuszczam, że wtedy rówieśnicy pytali Panią dlaczego właśnie to, dlaczego z tak dobrym głosem nie śpiewa Pani w grupie rokowej?

DL: Zacznę od szkoły podstawowej. Zawsze byłam uważana za „inną“, więc nikt mnie o to nie pytał.  Uczęszczałam do szkoły muzycznej, wszyscy uważali, że muzyka jest moim przeznaczeniem, a to, że chodziłam do cerkwi nie było wówczas tak popularne, ponieważ uczęszczałam do szkoły podstawowej w latach 70′. Tak więc nikt ani się nie dziwił, ani nie pytał. Wszyscy wiedzieli, że odnajdę swoje przeznaczenie w muzyce, a to nastapiło później, w muzycznej szkole średniej, do której uczęszczałam i gdzie znów nikt się temu nie dziwił. Może było to dla nich dość nietypowe, ale lubili to co robiłam, lubili to, że byłam „inna“.

R: Na pewno też uczniowie szkoły muzycznej dużo lepiej rozumieją każdy rodzaj muzyki, niż uczniowie w zwykłej szkole.

DL:  Przede wszystkim  wszyscy  są zorientowani na muzykę, gatunkowo jest to o wiele bardziej łatwiejsze, nikt nie pokazuje na nikogo palcem. Albowiem muzyka cerkiewna jest muzyką klasyczną, nie jest jej tylko dane zając miejsce, które jej się należy.

R: Ale czy oprócz tego słuchała Pani innej muzyki? Jak Pani to godziła?

DL:  Oczywiście. Jedno z drugim zupełnie się nie kłóci.

R: Wtedy aktualna była Nowa Fala (Novi Talas, prąd w jugosłowiańskiej muzyce rozrywkowej – przyp. tłum.). Tworzyła Pani balans pomiędzy jednym i drugim?

DL: Jedno to sprawa słuchania muzyki, a drugie to sprawa stylu życia.

R: Powiedziała Pani, że muzyka cerkiewna jest muzyką klasyczną. Czy jest to myslenie ogółu, czy może myślenie ludzi, którzy zajmują się muzyką cerkiewną? Czy muzyka cerkiewna zajmuje w szkołach miejsce, które powinna zajmować?

DL: Nie. Muzyka cerkiewna w szkołach odnosi się do czegoś co związane jest z tradycją, a nawet z pewną niewielką częścią tradycji. Nikt nie sprawił, by znalazła sie ona na swoim miejscu. U nas wiara jest czymś co nie ma związku z tradycją. Z tradycją związany jest etnos. Bez wiary jednak nie byłoby absolutnie niczego – ani etnosu, ani tradycji. Święci są naszą tradycją. To są nasze korzenie, to nasza podstawa. Wracając do pytania:  u nas niestety nie, ale wszyscy poważni ludzie, którzy zajmują się badaniem naszej starej muzyki, którą przede wszystkim jest muzyka cerkiewna, wiedzą jakie miejsce ona zajmuje.  Na zachodzie każda muzyka kościelna jest muzyką klasyczną.

R: Dlaczego na zachodzie, a co ze wschodem?

DL: Na wschodzie, oczywiście. Mówię teraz o różnicy pomiędzy nami, Serbami, a kimś z zachodu, ponieważ teraz bardziej zwraca się uwagę na zachód, jako na parametr sama nie wiem czego, kiedy oni tak naprawdę wzrośli na dziedzictwie bizantyjskim. Jest to więc sytuacja zupełnie sprzeczna. Szcególnie chciałabym wspomnieć „Requiem“ Mozarta, jako klasyk nad klasykami. Wspomnijmy tylko to, aby zobaczyć stosunek cywilizacji zachodniej do ich muzyki kościelnej.

R: Przypuszczam, że „Requiem“ Mozarta nie jest wykładane na Akademii Muzycznej, na którą Pani uczęszczała jako muzyka kościelna, lecz jako muzyka klasyczna.

DL: Zostaje wspomniana w opusie Mozarta jako dzieło, które poświęcił muzyce kościelnej.

R:  Czy na Akademii miała Pani odrębne wykłady dotyczące muzyki kościelnej?

DL: Tak. W obrębie historii narodowej i początku – co jest paradoksem – historii muzyki. Muzyka prymitywna nie jest samym początkiem – tak jak na przykład chorały gregoriańskie są muzyką kościelną. Dziś muzyka cerkiewna jest częścią muzyki klasycznej i tego się uczyliśmy. Pojawiają sie także informacje dotyczące muzyki Bizancjum. Szczególnie na historii narodowej zajmowaliśmy się początkami serbskiej kompozycji, wspominając oczywiście nic innego jak serbską muzykę cerkiewną, ponieważ nasi ówcześni kompozytorzy, wykształceni na zachodzie, największe inspiracje czerpali z muzyki cerkiewnej.

R: Dlaczego ważnym jest, aby wykładać to w sposób bardziej świadomy? Szczególnie na studiach wyższych.

DL:Muzyka cerkiewna powinna znjadować się w miejscu, gdzie znajduje się obecnie reklama telewizyjna. Musi przenikać przez wszystko. Od wczesnego dzieciństwa dorastamy z czymś, co jest naszą podstawą, czym w istocie jest tradycja cerkiewna. To jest jedyna tradycja – tradycja cerkiewna.

R: Czy należałoby mieć jakichś, powiedzmy, nauczycieli, ludzi, którzy potrafią polecić dobrą muzykę cerkiewną i którzy nauczą czego należy słuchać?

DL: To jest związane z pewnymi zamkniętymi systemami w szkole. A szkoła jest niestety pewnym wyizolowanym systemem. To, co dzieci mają okazję najczęściej oglądać i na co bardziej od szkoły zwracają uwagę to telewizja. Telewizja i pozostałe media. Muzyka cerkiewna powinna tam trafić.

R: Wspomniała Pani kilka razy o relacji muzyki cerkiewnej i religii. Czy ktoś, kto jest dobrym śpiewakiem, ktoś kto ma dobry głos, i – powiedzmy – szkołę, mógłby bez problemu śpiewać muzykę cerkiewną?

DL: Może mógłby bez problemu śpiewać „Requiem“ Mozarta lub msze. To dziś wymaga przede wszystkim wyćwiczonego głosu. W czasach Mozarta było to bardziej powiązane z tekstem, który Mozart muzycznie modyfikował: z psalmami, z mszami. Do naszej muzyki cerkiewnej, bizantyjskiej muzyki cerkiewnej, nie jest wymagane bycie wyszkolonym śpiewkiem. Człowiek musi posiadać piękny głos i piękną duszę, aby zrozumieć tekst, który podąża za muzyką. To pierwszy warunek do interpretacji muzyki cerkiewnej naszego bizantyjskiego kręgu kulturowego.

R: W jaki sposób musi ją poczuć?

DL: Nie ma na to recepty. To, co według mnie mogłoby być receptą to bardzo uważne czytanie tekstu, który zostanie podtrzymany przez melodię. I w tej najlepszej poezji jaką posiadamy, poezji cerkiewnej, jaką sa psalmy, msze, jest coś wspaniałego, wiecznego. To związek Boga z człowiekiem. Nie istnieje naprawdę nic potężniejszego ponad to. Gdy człowiek świadomie wejdzie w kontakt z takim tekstem i gdy go przestudiuje, nie jest możliwe, by nie zostawił on na nim śladu.

R: A czy może to wykonać człowiek, który jest śpiewakiem, ale nie jest wierzący? Czy ten element jest konieczny?

DL: Może, ale nie wychodzi to wtedy poza salę koncertową. Nie wchodzi w głąb duszy, nie ma żadnej emisji.

R: Wspomniała Pani o sali koncertowej. Gdzie lepiej śpiewać, lub inaczej – gdzie lepiej słuchać? Przypuszczam, że Pani najlepiej śpiewa się w cerkwi, nastomiast mi, jako słuchaczowi, gdzie lepiej słuchać muzyki cerkiewnej? W sali koncertowej z idealną akustyką, czy w cerkwi?

DL: Jeżeli słucha Pan muzyki cerkiewnej jako odrębnego gatunku, najlepiej  byłoby słuchać jej w sali z bardzo dobra akustyką, ponieważ naturalną akustyką tego rodzaju muzyki, w obrębie mszy, jest cerkiew. Ja osobiście lubię koncertowe przestrzenie o dobrej akustyce, w których muzyka cerkiewna – co oczywiście zależy również od wykonawcy – zyskuje swoje pełne znaczenie.  Pełne znaczenie bez mszy i ołtarza, biorąc na siebie jego cięzar, a to wszystko dzieje się w sali koncertowej. Często ludzie, gdy skończą słuchać koncertu, mówią „Boże, to tak jakbyśmy byli w jakiejś świątyni“.

R: Szczególnie, gdy zamkną oczy, co myślę nie jest złym pomysłem na sali koncertowej.

DL: Nie wiem. Niektórzy ludzie słuchają z zamkniętymi oczyma, inni z otwartymi. Dziś słuchanie z zamkniętymi oczyma jest po prostu niemożliwe, ponieważ na scenę wychodzą ludzie, są pięknie ubrani, coś się dzieje. Zdarza się, gdy mamy koncerty szczególnie zagranicą, na przykład w kościołach katolickich, które daja możliwości do koncertowania, że widzę jak ludzie na przykład mrużą oczy – to dzieje się w miejscach, gdzie powinno się dziać. Podczas gdy na salach koncertowych jest inaczej, wtedy jest to pewne wydarzenie.

R: Gdy śpiewa Pani w cerkwi szuka Pani w niej  miejsca, które posiada dobrą akustykę?

DL:  Cerkwie przeważnie posiadają dobra akustykę. Zwykle cerkwie posiadają dobrą akustykę w każdym miejscu – zależy to jednak od budynku. Charakter koncertu wymaga, abyśmy stali gdzieś w pobliżu ołtarza, tak, by powstało miejsce, gdzie pomieści się publiczność. Nie są to więc znaczące różnice.

R: Mówiła Pani dużo o tym, że ważne jest zrozumienie tekstu. Czy możliwe jest zaśpiewanie jakiegokolwiek utworu w aranżacji cerkiewnej?

DL:  Pod względem technicznym można wszystko. Pytanie tylko, jak ten Frankenstain by wyglądał. Miałam kiedyś propozycję zaaranżowania utworów popowych na styl cerkiewny. Według mnie nie jest to dobry pomysł.

R: A czy istnieje utwór, o którym pomyślała Pani, by zaśpiewac go w takiej aranżacji, ponieważ szczególnie Panią poruszył?

DL:  To od wykonawcy i jego wrażliwości zależy, czy utwór, który nie jest cerkiewny zyska cerkiewny wymiar. Bez zaaranżowania go na styl cerkiewny, tylko samym głosem i wykonaniem może go tak zaprezentować.

R: Gdybym ja, jako zupełny nieuk, miał talent i zaśpiewał utwór w cerkiewnej aranżacji, czy byłaby Pani w stanie rozpoznać, czy jest to muzyka cerkiewna czy nie?

DL: Oczywiście, że tak.

R: Dlatego, że brzmiałoby trochę podobnie do tego co śpiewa Divna?

DL:  Musze podać osobisty przykład, aby wytłumaczyć wszystkim o co chodzi. Przetworzyłam dwie piosenki popowe na sposób popowy, w pewnej innej aranżacji, w wariancie przetwarzania muzyki klasycznej, ale jest to nadal muzyka pop.  Tyle  ludzi skomentowało, że słyszeli w tym anielski głos, w tej muzyce pop, że zupełnie nie mam dylematu czy nie jestem w błędzie mówiąc, że wszystko zależy od osoby, która śpiewa.

R: Czy inaczej odczytywała Pani tekst?

DL: Przede wszystkim go przeżywałam. Obydwie piosenki, które przetworzyłam są mi bardzo bliskie, mam z nimi związane pewne wspomnienia.

R: 25 lat prowadzi Pani chór muzyki cerkiewnej. W każdą niedzielę śpiewacie w cerkwi. Jak bardzo jest to trudne?

DL: Nie jest trudne. Od kiedy ciężkim jest coś, co się kocha. Naprawdę nie jest ciężko.  Są pewne trudności techniczne, czy organizacyjne, które zawsze się zdarzają.

R: Pierwszych dziesięć lat jest ciężko, a później już nie.

DL:  Pierwsze dziesięć lat jest korzystne, ale jest ciężko. To znaczy mi nie było ciężko, ale przydało mi się to, ponieważ tworzyliśmy repertuar. A później rozpoczęliśmy karierę i to szczególnie w Europie Zachodniej, na Świecie. W Serbii było tego niewiele, aż do zeszłego roku, kiedy w jakiś sposób koncerty w Serbii odżyły.

R: Czy oprócz tego, że rozmawia Pani z członkami chóru o śpiewie, rozmawia Pani z nimi również o religii? Czy jest to pewna całość?

DL: Oczywiście. Nie rozmawia się jakoś na co dzień, ale wtedy gdy ktoś ma jakieś rozterki bądź pytania. Nawet ludzie, którzy śpiewają w kręgach kulturowo-artystycznych,  gdy w repertuarze trafi im się jakaś pieśń cerkiewna z tekstem liturgicznym, mają możliwość, abyśmy wyjaśnili im o czym jest mowa w tym tekście. Oczywiście, że się rozmawia – ale to jest zrozumiałe.  Czytając tekst, rozmyślając o nim na głos, dyskutując o nim poruszamy się oczywiście w tematyce religijnej.

R: Czy miała Pani kiedyś jakieś rozterki?

DL: Związane z czym?

R: Z religią.

DL: Nie, nigdy. Nigdy też nie nazywałam tego religią – nazywałam to wiarą.

R: I było tak odkąd była Pani dzieckiem?

DL: Tak. Może mam szczęście.

R: Niewątpliwie ma Pani szczęście związane z głosem i talentem. Interesuje mnie jednak Pani koncert w Sava Centar w Belgradzie, wiem, że później ma Pani też koncert w Nowym Sadzie. Jak będzie wyglądał ten w Belgradzie?

DL:  To koncert wielkanocny. Już trzeci w ostatnich latach poświęcony Wielkiej Nocy. Bardzo się z jego powodu cieszę, tym bardziej, że jest to Wielki Tydzień. Mamy inny repertuar, inne nastroje. Nie będziemy mieli gości. W ostatnich latach mieliśmy gości podczas koncertu, a w tym roku będziemy tylko my i publiczność.  Będzie wspaniale.

R: A więc koncert będzie głównie poświęcony Zmartwychwstaniu Pańskiemu?

DL: Cały będzie temu poświęcony. I wszystkiemu co wydarzyło się tuż przed Zmartwychwstaniem i tuż po nim.

R: A koncert w Nowym Sadzie?

DL: Koncert w Nowym Sadzie nie ma jeszcze ustalonej konkretnej daty. Wiadomo, że będzie miał miejsce w maju.

R: Czy będzie różnił się od koncertu w Sava Centar?

DL: Na pewno. Nie jakoś szczególnie, ale pod względem repertuaru trochę tak. Po koncercie w Sava Centar czeka nas koncert w Moskwie. To będzie jeszcze jeden koncert wielkanocny podczas Wielkiego Tygodnia.

R: Czy ma Pani jeszcze jakieś niespełnione marzenia?

DL: Nie lubię marzyć, wolę sobie czegoś życzyć. Osobiście zauważam tu pewną różnicę.

R: Czego by więc sobie Pani życzyła?

DL: (śmiech)

R: A czego chciałaby Pani dla muzyki cerkiewnej?

DL: Chciałabym, aby znalazło się dla niej odpowiednie miejsce. O to sama się staram. Pojawiam się w mediach właśnie z tego powodu. Nie z powodu tego, aby ogłosić koncert, lecz po to, by promować muzykę cerkiewną, by ludzie ją zrozumieli. Jest mi z tego powodu ciężko.

R: Chciałaby Pani, aby było jej w mediach więcej? Żeby więcej się jej słyszało?

DL:  Ona jest największym oczyścicielem społeczeństwa.

R: Na koniec proszę jeszcze powiedzieć, kiedy odbędzie koncert w Sava Centar?

DL: Koncert odbędzie się 20 kwietnia w Sava Centar o godzinie 20:00. Zapraszam.

R: Divna, dziękujemy, za udział w „Tako stoje stvari“.

DL: Dziękuję bardzo.

Tłum. Paulina Grenda

 

Divna Ljubojević – urodzona w Belgradzie (Serbia) wokalistka, dyrygentka, kompozytorka i aranżerka. Ukończyła Akademię Muzyczną w Nowym Sadzie. Śpiewem zajmuje się profesjonalnie od 17. roku życia. Krytycy i media jej głos nazywają anielskim. Uczyła muzyki chóralnej we Francji, Holandii i Anglii; prowadzi liczne warsztaty i kursy mistrzowskie. W Krakowie poprowadzi zajęcia podczas Warsztatów Muzyki Niezwykłej w 2017 r. oraz wystąpi z koncertem podczas Festiwalu Muzyki Niezwykłej.

Potwierdź swoją obecność:
Wydarzenie na Facebook

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także