Tchnienie Jezusa na uczniów (J 20, 22) a sakrament bierzmowania

Ewangelia niedzieli Zesłania Ducha Świętego opowiada o ukazaniu się zmartwychwstałego Jezusa uczniom. Jezus tchnie na uczniów, mówiąc: "Weźmijcie Ducha Świętego". Od dawna fascynuje mnie odkrywanie śladów wpływu tego fragmentu Janowej Ewangelii na liturgię chrztu i bierzmowania. Chcę się tym podzielić w niniejszym wpisie.

W wielu obrządkach Wschodu i Zachodu przyjął się, już od starożytności, ryt tchnienia w twarz, ale przed chrztem, jako część egzorcyzmu (chronologicznie najstarsza jest "Tradycja apostolska" – dokument niepewnego pochodzenia z III lub początku IV w.). To było całkowicie zrozumiałe w kontekście kultury grecko-rzymskiej, gdzie dmuchnięcie było znakiem pogardy (dmuchnięcie na posąg cesarza było zbrodnią obrazy majestatu i karano je śmiercią). W liturgii chrztu chodziło oczywiście o pogardę wobec złego ducha. Tak rozumiane tchnienie przyjął też ryt rzymski – jest ono w przedsoborowym obrzędzie chrztu dzieci i dorosłych, a w rytuale posoborowym jest fakultatywnie w Obrzędzie Wtajemniczenia Chrześcijańskiego Dorosłych. Takiego obrzędu nie znały jednak niektóre liturgie, np. Galia do VIII w.

Ale w tradycji liturgicznej jest także obecne, choć w o wiele mniejszym stopniu, tchnienie nie będące egzorcyzmem, za to nawiązujące do tchnienia życia w akcie stworzenia (Rdz 2, 7) i do tchnienia Jezusa na uczniów (J 20, 22).

W koptyjskim rytuale chrztu, stosowanym do dziś, neofita jest trzykrotnie zanurzony w wodzie, a po każdym wynurzeniu kapłan tchnie w jego twarz. Kontekst liturgiczny jest jasny – chodzi o nawiązanie do tchnienia życia z Rdz 2, 7. Zaraz potem kapłan namaszcza neofitę olejem krzyżma (36 namaszczeń), potem kładzie mu dłoń na głowie i mówi: "Bądź błogosławiony błogosławieństwem niebian i błogosławieństwem aniołów. Niech błogosławi cię Jezus Chrystus i w Jego imię (tu kapłan tchnie w twarz neofity) przyjmij Ducha Świętego i bądź czystym naczyniem, przez Jezusa Chrystusa…" Nawiązanie do J 20, 22 jest tu bardzo czytelne.

Na Zachodzie świadectwa nie są tak klarowne. W galijskim "Mszale z Bobbio" (VIII w.; Galia pd. lub Italia pn.) podczas rytów przedchrzcielnych, tam gdzie zwykle jest tchnienie egzorcystyczne, kapłan tchnie w twarz katechumena i mówi: "N., przyjmij Ducha Świętego i zachowaj Go w sercu". Podobny obrzęd jest w nieco późniejszym "Mszale Leofryka" (Lotaryngia, początek X w.). To jest kuriozum – formuła przed chrztem mówi o udzieleniu w tym momencie Ducha Świętego! Jak to rozumieć? Do tej pory w literaturze zaproponowano dwie interpretacje: (1) Anomalia wynikająca z eklektyzmu galijskich lub irlandzkich redaktorów "Mszału z Bobbio" (Andre Wilmart, zm. w 1941 r. wybitny badacz liturgii wczesnośredniowiecznej) oraz (2) Wpływ wschodniosyryjski, gdzie udzielenie Ducha Świętego poprzedza chrzest z wody (Gabriele Winkler – orientalistka i liturgistka z Tybingi).

A moim zdaniem to jest ślad obecności w Galii i/lub Italii pn. praktyki tchnienia podczas bierzmowania. Istnienie takiej praktyki jest wprost poświadczone w jednej anonimowej karolińskiej instrukcji katechetycznej o chrzcie z IX w.:

"Jak powinno się wykonywać tchnienie? Odpowiedź. Na dwa sposoby, ponieważ dokonują tego dwie osoby. Najpierw katechumen otrzymuje tchnienie od katechisty, aby zostały oddalone od niego diabelskie zasadzki. Odnowiony następnie przez wody chrztu dostępuje tchnienia od biskupa, aby otrzymać Ducha Świętego. Czytamy bowiem, że i Zbawiciel po swoim zmartwychwstaniu udzielił Ducha Świętego Apostołom poprzez tchnienie (S.A. Keefe, Water and the Word. Baptism and the Education of the Clergy in the Carolingian Empire, t.II: Edition of the Texts, Notre Dame, Indiana 2002, s. 582-583)".

To jest jedyny znany mi tekst zachodni poświadczający wprost praktykę tchnienia podczas bierzmowania, ale instrukcję uważam za wiarygodną, z paru powodów, których już nie będę rozwijał. Jest jeszcze parę innych karolińskich instrukcji, które przy omawianiu tchnienia przedchrzcielnego dość niezręcznie łączą wątki wyrzucenia złego ducha i udzielenia Ducha Świętego, np.:

"Dlaczego katechumen otrzymuje tchnienie? Odpowiedź. Aby po ucieczce diabła przygotować miejsce Chrystusowi Panu, bo i Chrystus udzielił Ducha Świętego apostołom, mówiąc: "Przyjmijcie Ducha Świętego (J 20, 22). Wierzymy, że także i on otrzymuje Ducha Świętego przez tchnienie (Keefe, Water and the Word, t. II. s. 594)".

Moim zdaniem w ramach romanizacji liturgii w Galii wprowadzano nie znane tam wcześniej tchnienie egzorcystyczne. Tam gdzie było znane tchnienie podczas bierzmowania, zachowywano dwa tchnienia (vide: wcześniej cytowana instrukcja) albo kasowano tchnienie w ramach bierzmowania a w ramach tchnienia przedchrzcielnego łączono wątki egzorcystyczne i pneumatologiczne (vide: druga instrukcja). W niektórych wypadkach natomiast po prostu mechanicznie przenoszono tchnienie z formułą "Przyjmij Ducha Świętego" przed chrzest, i to wg mnie jest przypadek "Mszału z Bobbio" i "Mszału Leofryka". Ponieważ formuła ta niezbyt dobrze brzmi w kontekście egzorcyzmu, powstaje w końcu formuła kompromisowa, obecna np. w "Pontyfikale rzymsko-germańskim", najważniejszym pontyfikale wczesnośredniowiecznym (Moguncja, ok. 950 r.): "Wyjdź z niego, duchu nieczysty i uczyń miejsce Duchowi Świętemu Parakletowi". Formuła ta jest obecna także w potrydenckim obrzędzie chrztu.

Na jedno nie sposób odpowiedzieć: czy tchnienie podczas bierzmowania było własną praktyką Galii i/lub Italii pn., czy też praktyka ta przyszła z zewnątrz. Nie można z góry wykluczyć wpływu koptyjskiego, ale to by trzeba udowodnić.

Temat tchnienia w "Mszale z Bobbio" zafascynował mnie podczas pracy nad doktoratem, ale że nie był to główny wątek pracy, musiałem to odłożyć, obiecując sobie, że wrócę później. Trochę nad tym posiedziałem i na razie interpretuję to jak wyżej. Niedawno napisałem o tym artykuł do "Liturgia sacra" – LS 15 (2009), nr 2, s. 259-274, ale zadowolony nie jestem, chyba chciałem zawrzeć za dużo informacji na raz i wyszło chaotycznie.

Galijskie sakramentarze i karolińska literatura chrzcielna to w ogóle kopalnia ciekawych wątków i świadectwo wielkiej różnorodności liturgicznej wczesnego średniowiecza. Chciałbym w tym trochę więcej posiedzieć, ale w nawale "bieżączki" zwyczajnie nie mam na to czasu.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....