Ten lud czci mnie wargami…

Komentarz do liturgii XXII niedzieli zwykłej roku B

Zawsze ilekroć zastanawiam się nad wartością słowa, myślę o prawdzie. Jeśli słowo ma wartość to znaczy, że ma swoje odniesienie do rzeczywistość, nie jest puste, bez znaczenia. Doskonałym obrazem owych pustych słów mogą być brazylijskie seriale. To zadziwiające, że można przez pół godziny oglądać serial, z którego nic nie wynika, który nie niesie ze sobą żadnego przesłania, treści.

Niestety często i nasze kazania czy rozmowy są podobne do brazylijskich seriali. Podobnie ma się rzecz z naszą modlitwą. Wypowiadane przez godziny różańce czy koronki nijak się mają do naszego życia. Są pustymi "słowotokami". Modlitwa, która zatrzymuje się na słowie bez zmiany myślenia, a co za tym idzie – życia, jest obrazem duchowej pustki, bezmyślności.

Dzisiejsze słowo Boże pokazuje, co w naszym życiu ma być istotą. Czcić Boga. Jak? Nie słowem, chociaż ono jest ważne, ale czynem, który wypływa z serca. Każdy czyn, który pochodzi z serca jest wyrazem mojej miłości względem Boga i człowieka. Warto zapytać się; czy moje życie nie jest brazylijskim serialem, w którym pada wiele słów, które nie niosą żadnej przemiany mojego serca? Słów, którymi okłamujemy samych siebie, zamykając serce na Boga i człowieka?

Włodzimierz Wieczorek OP

 

Zobacz także