Teologia dziecięca – odsłona XXII

Dzisiaj to się taki natłok myśli zrobił, że aż nie jestem pewien czy wszystko spamiętałem. Zaczęło się od Mszy, na której Jagoda zaczęła mnie wypytywać, czy to prawda, "że małe dzieci nie mogą przyjmować PanJezusa" (zachowuję originalną formę).

A potem, kiedy wyjaśniłem im, że to nie tyle chodzi o barierę wieku, co o świadomość Kogo przyjmujemy, Marianka stwierdziła entuzjastycznie: "No to, tato, musisz nam wszystko dokładnie wytłumaczyć".

W międyczasie wywiązała się też pomiędzy nimi rozmowa na temat chleba i Przemiany eucharystycznej. Marianka wytłumaczyła Jagodzie, że to nie jest już chleb, ale smakuje jak chleb, choć okazało się później, że moment konsekracji łączyła z umieszczeniem Hostii w monstrancji. Obie zresztą zbiły mnie w pewnym momencie z tropu: Marianna zadała mi pytanie, dlaczego skoro jest to chleb to chleba nie przypomina, a Jagoda, kiedy korygowałem przekonanie Marianny dotyczące monstrancji, spojrzała na mnie spod oka i z charakterystycznym dla siebie uśmiechem, który wskazuje, że podejrzewa, iż robi się ją w konia zapytała: "To jak to się dzieje? Czarodziejsko?"

* * *

Jagoda jest istotą muzykalną, często coś sobie podśpiewuje albo nuci. I dzisiaj leżąc już w łóżku podśpiewywała piosenkę, której – obawiam się – nauczyła się w przedszkolu:

"Już na płatkach śniegu przybywają Święta / wszystkie dzieci marzą tylko o prezentach".

Zaśpiewała, nagle usiadła i autentycznie zaskoczona stwierdziła: "Dziwna jest ta piosenka. Przecież w Święta rodzi się Pan Jezus". Trzeba było słyszeć to zdziwienie w jej głosie…

* * *

A kiedy odprowadzałem Mariankę do łóżka, nagle zaczęła mnie pytać o konflikt palestyńsko-izraelski, a dokładniej, dlaczego w Jerozolimie ci ludzie, którzy byli wybrani przez Boga biją się zamiast się modlić (nie wiem, skąd jej przyszedł ten temat, przed południem wyciągała mnie na rozmowy o Juliuszu Cezarze i samobójstwie Kleopatry – edukacyjna wartość "Asterixa i Obelixa"). Porozmawialiśmy – szeptem, żeby nie zbudzić Samuela – o powstaniu żydowskim w 70 r. i spaleniu Drugiej Świątyni, o powstaniu Bar Kochby, o rozproszeniu Żydów a potem o państwie Izrael i jego stosunku do Palestyńczyków. Ciekawe, że konkluzje Marianki dotyczyły problemu żądzy władzy i jej bezsensu: "Oni powinni się modlić a nie bić. To jest tak głupie, jakby ktoś chciał zdobyć tron, władzę nad światem. A przecież nawet jakby ktoś zdobył władzę nad ziemią, to nie zdobyłby nieba, więc nie panowałby nad całym światem. Nawet jednego anioła nie udałoby mu się zabić".           


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.