Tindómë ar undómë, czyli drobne wyjaśnienie

Być może niektórzy z czytelników zastanawiają się, co oznacza nazwa mojego blogu: Tindómë ar undómë. W wolnym tłumaczeniu znaczy to "jutrznia i nieszpory". Skoro tłumaczenie, to z jakiegoś obcego języka. I owszem, a tym językiem jest quenya.

Być może (znowu) kojarzy się komuś właściwie, a mianowicie z J.R.R. Tolkienem i Śródziemiem? Quenya to język Elfów Wysokiego Rodu, jak sam Tolkien pisał, coś w rodzaju elfiej łaciny. A ponieważ z ludzką łaciną mam kontakt codzienny, uznałem, że dla odmiany warto użyć innego pięknego języka.

Jak Tolkien wyjaśnia w Dodatkach do "Władcy Pierścieni", oba terminy odnosiły się do momentu, który po angielsku doskonale oddaje słowo ‚twilight’. Dokładnie rzecz ujmując, są to momenty, kiedy gwiazdy zaczynają gasnąć (tindómë) i kiedy zaczynają się pojawiać (undómë).

Może ktoś uznać, że niewiele ma to wspólnego z liturgią. A jednak trochę ma… Kiedyś napisałem artykuł, w którym starałem się wykazać, jak teksty katolickiej liturgii mogły wpłynąć na niektóre koncepcje w tolkienowskim legendarium – głównie chodziło o teksty o Najświętszej Dziewicy, którą, nota bene, Tolkien uważał za źródło wszystkiego, co dobre i piękne w swojej twórczości. Pojawiający się we "Władcy Pierścieni" hymn śpiewany przez elfów napisany jest w metrum ambrozjańskim, jak większość hymnów liturgii godzin, a symbolika w nim się pojawiająca wiele zawdzięcza symbolice, jakiej liturgia używa wobec świętej Maryi. Stąd tytuł bloga: dwie pory dnia, szczególnie ważne dla elfów, nasuwające skojarzenie z dwiema modlitwami liturgicznymi, stanowiącymi, żeby zacytować "Wprowadzenie do liturgii godzin", jakby dwa zawiasy dnia.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.