Tomasz

Co by było, gdyby go nie było?

Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: „Chodźmy znów do Judei.” Rzekli do Niego uczniowie: „Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?” A Tomasz zwany Didymos, rzekł do współuczniów: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć”. (J 11.7 – 8, 16) 

Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Mnie. (J 14. 5 – 6)

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana!” Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu]i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do  Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. (J 20.24 – 29)

Postać tak pobudzająca wyobraźnię apokryficzną, że aż strach o niej myśleć, by nie zaplątać się w gnostyckich konfabulacjach. Trzymać się tylko tego, co opowiada św. Jan! Patrzeć na trzy reakcje Tomasza w sytuacjach ekstremalnych, pamiętając o tym, że człowiek jest jednością, która odsłania się ciągle ta sama w najprzeróżniejszych sytuacjach.

Czy za pierwszą reakcją nie stoi irytacja wobec decyzji o narażeniu życia przez Jezusa? Dla tego, kto słucha tonu tego typu wypowiedzi, wszystko jest jasne, żadnych niedomówień. Nie pozostawia wątpliwości, co mówiący myśli, chociaż nie treść na to wskazuje. Wydźwięk takiego komunikatu jest mniej więcej taki: proszę, podejmijmy tę bzdurną decyzję, a wtedy zobaczysz…

Pytanie, które Tomasz stawia Jezusowi przed męką, jest z kolei niestosowne w tamtym pełnym powagi klimacie, w którym czuje się, że Jezus chce powiedzieć rzeczy kluczowe i zasadniczo przerastające słuchaczy. A jednak zostaje postawione i to bezceremonialnie.

Podobny charakter ma reakcja na wieść o Zmartwychwstaniu. Wszyscy już widzieli Jezusa, wszyscy przekonani, wypadałoby zdać się na doświadczenie grupy, zaufać jej. Nic z tego. Słyszymy dobitne wyznanie niewiary.

Tak zachowuje się człowiek, jak mówimy, „do bólu” szczery. Przyzna się do negatywnej emocji wobec, jego zdaniem, nierozsądnej decyzji przełożonego, przyzna się do swej niewiary, niezrozumienia także wtedy, gdy będzie to niestosowne, nie na miejscu, gdy będzie wbrew przekonaniom i nastrojom pozostałych.

Ludzie zwykle, gdy czegoś nie rozumieją, często to przemilczają. Wstyd przed blamażem, ale nie tylko. Liczymy, że zrozumienie się zjawi. Tomasz jest z natury inny. Swobodnie przyznaje się do swej niewiedzy, niewiary. Niewygodna, krępująca innych prostota, ale to ostatecznie ona otwiera na oścież drzwi dla prawdy.

Jezus ten Tomaszowy sposób dążenia do prawdy honoruje. Siła i moc udzielonych odpowiedzi są zgoła niezwykłe. Te odpowiedzi zaczynają żyć własnym życiem. Któż pamięta, że zdanie Ja jestem drogą i prawdą, i życiem jest odpowiedzią na pytanie Tomasza? Z jaka radością aplikujemy do siebie to Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli nie uświadamiając sobie, że to dzięki Tomaszowi je znamy.

Przedstawiciel wielu i to nie tylko podobnych jemu, którzy z równą bezradnością i szczerością pytają o sens Jezusowego posłannictwa, stają wobec nieprawdopobieństwa wieści o Zmartwychwstaniu. Kto uczynił go „niewiernym Tomaszem”? Przecież do tego typu osobowości przynależy taka sama prostota i bezkompromisowość wierności w tym, co zrozumieją, w co wierzą.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".