Tożsamość Jezusa

Wtorek V tygodnia wielkiego postu, lit. słowa: Lb 21,4–9; J 8,21–30

Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych (J 8,24).

Co Pan Jezus mówi w tych słowach? Co to znaczy uwierzyć w owo: Ja Jestem? Zazwyczaj mówimy: jestem... i podajemy swoje imię i nazwisko albo zawód, albo coś, co nas określa. a tutaj Pan Jezus nie mówi, że jest kimś, ale jedynie: Ja Jestem.

Dla nas to określenie może nie być na pierwszy rzut oka czytelne, ale nie dla Żyda. Żydzi wiedzieli, że Pan Jezus odnosi do siebie słowa, jakie Bóg powiedział do Mojżesza przy krzaku gorejącym pod górą Synaj, gdy ten zapytał Boga o Jego imię. Bóg powiedział wówczas:

Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: Jestem, Który Jestem. i dodał: Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: Jestem, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia (Wj 3,14n).

Bóg wówczas po raz pierwszy objawił swoje imię. Dotychczas był dla Abrahama, Izaaka i Jakuba po prostu Bogiem. Mojżeszowi jednak powiedział coś o sobie, powiedział mu swoje imię, które nie jest po prostu jakimś nazwaniem, ale czymś, co odsłania istotę. Bóg powiedział mu, Kim jest, niejako odsłonił rąbek swojego serca. Nie było to ani dla Mojżesza, ani dla następnych pokoleń jasno widoczne. Dopiero z czasem, szczególnie prorocy, odkrywają prawdziwy sens owego imienia Bożego.

Warto jednak na początku powiedzieć coś o sensie tego określenia. JESTEM, KTÓRY JESTEM nie oznacza po prostu tego, że Bóg jest taki, jaki jest i nie jest inny. Nie oznacza jedynie, że jest samym istnieniem, choć w Nim zawiera się i ta tajemnica: On jest we wszystkim, co istnieje, bez Niego nic nie może istnieć – wiemy to z katechezy, w Nim poruszamy się, żyjemy i jesteśmy (Dz 17,28), jak to określił św. Paweł. To jest prawda, ale gdy Bóg objawiał Mojżeszowi swoje imię, nie o tę prawdę Mu zasadniczo chodziło. Aby lepiej zrozumieć to określenie, trzeba przyjrzeć się frazie: Tak powiesz Izraelitom: Jestem, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. Otóż trzeba wiedzieć, że dla Izraelitów określenie „jestem” zawsze odnosiło się do konkretnego spotkania i właściwie trzeba by je raczej tłumaczyć: „jestem z tobą”. Nie jestem w ogóle, gdzieś sobie…, ale jestem z tobą konkretnie. Właśnie ten sens wydobywa Pan Jezus w sporze z saduceuszami, którzy podważali wiarę w zmartwychwstanie. Odniósł się wówczas do tego tekstu, mówiąc: Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych (Mt 22,32). Bóg jest od razu w żywej relacji z tymi, dla których jest Bogiem. Nie „byłem”, ale „jestem”, czyli Abraham żyje, bo „Bóg jest z nim w żywej relacji”, chociaż za czasów Mojżesza Abraham był już dawno pochowany w grobie!

Przy czym w języku hebrajskim nie chodzi o proste bycie tu i teraz przed Mojżeszem. Użyty jest tam szczególny rodzaj gramatycznego czasu przypominający naszą formę niedokonaną, co można by tłumaczyć następująco: „jestem, jaki będę” czy „jestem tym, kim będę”. Jest to zatem wskazanie na przyszłość. Jeżeli jeszcze uwzględnimy fakt bycia „z” i „dla” kogoś, to można by to określenie próbować oddać w następujący sposób: „Jestem z tobą taki, jaki będę dla ciebie”. Tę treść oddają następujące słowa Jahwe skierowane do Mojżesza: Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze (Wj 3,12).

Można zatem starać się przetłumaczyć tę frazę następująco: „kiedy przyprowadzisz tutaj Izraela i oddasz Mi cześć na tej górze, zobaczysz, że JA JESTEM”.

W poznaniu Boga ważne, a właściwie rozstrzygające, jest doświadczenie biorące się z zawierzenia: „Oto pójdziesz, przyprowadzisz Izraela, a wówczas poznasz Mnie, poznasz, że JA JESTEM z tobą”.

Do takiego doświadczenia Boga każdy z nas jest wezwany. Opis z Księgi Liczb z dzisiejszego pierwszego czytania był takim doświadczeniem: I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu (Lb 21,9). Słowo Boga, Jego obietnica, rzeczywiście się spełniały. z tego doświadczenia spełnienia się Bożej obietnicy wyrasta doświadczenie prawdziwości naszego zawierzenia, a stąd prawdziwości Bożego Jestem, które jest zawsze dla nas i z nami. Święty Paweł potem w Liście do Rzymian wypowie jedno z najwspanialszych dla nas stwierdzeń: Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (Rz 8,31).

W tym kontekście należy odczytać zacytowane na początku zdanie z dzisiejszej Ewangelii: Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach waszych (J 8,24). Oto na krzyżu, podczas owego wywyższenia Syna Bożego, objawia się pełnia Jego bycia „z” i „dla” nas. Bóg w swoim Synu jest z nami w tym, co najtrudniejsze, w cierpieniu i śmierci. Owo: „Jestem z tobą tak, jak będę”, tutaj na krzyżu dochodzi do pełni. Czy można być bliżej człowieka niż w śmierci? Czasem mówi się: każdy umiera sam. i to jest prawda. Można być przy człowieku, być świadkiem jego umierania, ale śmierć jest tylko jego udziałem, my pozostajemy na zewnątrz. Natomiast tutaj dokonuje się coś przedziwnego: oto umiera Syn Człowieczy, który jest jednocześnie Synem Bożym. Umiera jako Człowiek, całkowicie solidaryzując się z każdym człowiekiem, który umiera. Ale jednocześnie, będąc Bogiem, jest w śmierci każdego z nas. Nie jest jedynie zewnętrznym świadkiem umierania, ale jest Tym, który przejmuje nas w śmierci. Jednak dokonuje się to tylko wtedy, gdy tego pragniemy, kiedy uwierzymy, że On Jest z nami. Człowiek jest wolny i może powiedzieć Bogu „nie” – o czym nam przypomniał Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski – człowiek może nie uwierzyć, nie zawierzyć Jego dobroci i miłości, może się od Boga odwrócić. i wówczas dokonuje się owo fatalne: pomrzecie w grzechach waszych.

Ale powtórzmy za Papieżem pytanie: w imię czego mam powiedzieć Bogu „nie”? w imię czego mam odrzucić Jego miłość? Dzisiaj za odpowiedź niech nam wystarczą końcowe słowa Ewangelii:

Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. a Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba (J 8,28n).

Otóż Jezus jako Człowiek w swojej śmierci doświadcza owego Bożego, Ojcowego JESTEM, KTÓRY JESTEM. Mówi przecież: nie pozostawił Mnie samego. Tak, Ojciec nie pozostawia Syna w Jego ludzkiej kondycji samego, mimo najtrudniejszego doświadczenia opuszczenia. Pamiętamy słowa Pana Jezusa z krzyża: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mk 15,34). Doświadczył najgłębszego ludzkiego ogołocenia i osamotnienia, ale Jego zawierzenie Ojcu, Jego Jestem z Tobą, doprowadziło do Jego zmartwychwstania jako Człowieka. i właśnie to samo nam obiecuje, jeżeli uwierzymy, że On jest owym JESTEM, KTÓRY JESTEM, czyli jestem z wami, jestem z tobą.

W naszym życiu chrześcijańskim właściwie chodzi o jedno: o coraz mocniejsze wchodzenie w tajemnicę Jego bycia dla nas. Zaczęło się to od chrztu, który jest zanurzeniem w śmierci Jezusa, aby razem z Nim żyć. i ten sakrament jest stale naszym programem życia. Od tego, czy prawdziwie go w swoim życiu zrealizujemy, będzie zależało nasze życie w Bogu w Jego królestwie.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2a, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

 

 

Zobacz także