Tożsamość zęba

Piątego dnia oktawy mój paschalny wyjazd do dentysty. W świątecznej atmosferze zieleni i świeżych jeszcze zmartwychwstańczych nadziei. W dobrym zdrowiu i samopoczuciu, uwieńczonym tak niedawno uczestnictwem w liturgii Triduum.

Chory ząb na szczęście nie wpłynął zasadniczo na klarowność przeżywania świąt, łaskawie nie zmącił mi smakowania teologicznych doniosłości niedzielnego poranka, dlatego przykry proceder leczenia przyjmuję bez wewnętrznych perturbacji, w zgodzie z zębem i ze sobą. Zasiadam więc na fotelu.

Gdy borowanie się wzmaga, staram się siłą woli sprowadzić myśli niżej, skupić na obecnie nieistotnej, a pozostającej w bezpiecznej odległości od zębów części ciała, np. na żołądku. Nic z tego. Po kilku chwilach moja świadomość ogniskuje się w przewiercanym zębie i wprost nie posiadam się z bólu.

Próbuję jeszcze jak gdyby nigdy nic myśleć o czymś zupełnie niezależnym. Jednak ząb nieznośnie domaga się współczucia ze strony pozostałej części mojej osoby. Przyznaję mu – choć zbyt kompulsywnie – rację. Aktualnie to on jest najbardziej pokrzywdzony. Postanawiam więc zejść w głąb bólu, dotknąć jego sedna, by móc pocieszyć znękaną żuchwę spostrzeżeniem, iż po prawdzie nic w nim strasznego nie znajduję, więc nie trzeba się przejmować. Ale ciało wie swoje i wraca do siebie dopiero wraz z ustaniem wiercenia. Wtedy zaczynam jako tako panować nad pulsującymi jeszcze myślami i wodząc wzrokiem po nieciekawym wnętrzu gabinetu, z rozwartymi nadal ustami, spokojnie dokonuję emigracji wewnętrznej.

Pod koniec mojego fotelowania milcząca dotąd dentystka wyrywa mnie z zamyślenia pełnym zadowolenia wykrzyknieniem: „Proszę, jaki piękny ząb! Pan go teraz nie pozna!”. Zaglądam w lusterko. Zdrewniałą szczęką grzecznie potwierdzam. Lecz po chwili niemiły dreszcz: a jeżeli przy zmartwychwstaniu usłyszę podobne słowa?


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.