Treść męczeństwa

„Sławni Apostołowie Chrystusa,
zjednoczeni w miłości za życia,
razem osiągnęli chwałę męczeństwa.”

/antyfona do p.Maryi I Nieszpory/

Czym jest dla nas nauka płynąca z krzyża? Co oznacza męczeństwo, zbawczy trud Chrystusa, który w posłuszeństwie tak ufnym, że przekraczającym nasze wyobrażenia, wbrew strachowi i pokusom, sam wyciągnął swoje ręce, by zostały przybite gwoździami do drzewa? Apostołowie w ten właśnie sposób dali świadectwo swojej wierności Bogu i Mistrzowi z Nazaretu.

Życie Pawła i Piotra okazało się skarbem Kościoła przez upodobnienie do życia Jezusa. Nie znaczy to, że było podobnym od samego początku. Wiemy dobrze, że obaj musieli przebyć bardzo długą i krętą drogę wewnętrznego zmagania się ze swoją słabością, ograniczeniem i tak bardzo ludzkim spojrzeniem na rzeczywistość, by u jej końca wyznać swoją śmiercią miłość do Mistrza. Mówi o tym św. Paweł: „Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk”. Życie tych dwóch Apostołów jest skarbem dla nas, bo stawało się coraz bardziej podobne do Jego życia, Jego sposobu postępowania. Co to może oznaczać? Dla nas, którzy nie oglądamy Pana twarzą w Twarz, być może nie ma wyraźniejszego znaku Jego Obecności niż życie człowieka przemienionego, czy raczej przemienianego na obraz Chrystusa. Wie to każdy, kto spotkał kiedykolwiek świętego. Spojrzenie takiego człowieka, łagodność jego słów, odwaga prawdy, wypowiedzianej w taki sposób, że buduje a nie przygnębia – albo niewypowiadanej, kiedy bywa, że komuś potrzeba raczej czynu miłości niż słów; nienarzucająca się obecność otwierająca przestrzeń, w której zmieści się każdy taki, jakim jest… Życie osoby, w której promieniowanie Bożej łaski jest wyczuwalne na odległość, pozwala wyobrazić sobie spotkanie z Panem, pozwala stęsknić się za Kimś, kto sam daje taką siłę spojrzenia, łagodność słów, odwagę prawdy, prostą, spontaniczną i naturalną – może dlatego tak trudną dla nas, ludzi – dobroć. Jeśli więc światło odbite jest tak silne – to czym jest jego źródło?

Staniemy przed Nim i usłyszymy słowa, tłumaczące wszystko, co jest w nas i co jest nami. Dowiemy się, że my nawet siebie samych rozumiemy w naszych ludzkich kategoriach, siłą rzeczy zamkniętych i ograniczonych i przekonamy się, że to Jego wzrok, dotyk i słowo, pokazujące historię naszych spotkań, doświadczeń i wyborów, ale pokazujące je z Bożej perspektywy, ma możliwość dokonania cudu, uspokojenia hałasu naszych żalów wobec innych, żalów innych wobec nas, które w sobie nosimy, smutku, poczucia niezrozumienia, świadomości porażek, mimo wszystkich naszych jak najlepszych intencji. „Będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest”. Skonfrontowani z Bożym spojrzeniem, również tym obecnym w drugim człowieku, zachwyceni świeżością tego spojrzenia, nie pozostaniemy nieprzemienieni.

A słowa Pawła wypowiadane w imię Pana zdecydowanie przemieniały tych, którzy chcieli słuchać, którzy tę świeżość dostrzegli, nie zatrzymując się na zewnętrzności czy zasłyszanej opinii – czego dowodem są Kościoły istniejące dzisiaj na całym świecie. Obecność Piotra przemieniała jako wyraz tego, że Pan „potwierdza naukę Apostołów cudami i znakami”, że wybiera człowieka, bo nadal chce mówić i być słuchanym. Od tego, czy usłyszymy i dobrze zrozumiemy te słowa zależy jedność słuchających, a więc siła oddziaływania widzialnego znaku Królestwa.

„Gdy byłeś młody chodziłeś, gdzie chciałeś – teraz inny przepasze Cię i poprowadzi tam, dokąd nie chcesz. To powiedział, żeby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga”. Śmierć woli mojej z miłości do woli Pana to prawdziwa treść męczeństwa. Słuchać tak, by zgodzić się pójść, dokąd nie chcę, ale dokąd Pan chce. To śmierć dla moich zamiarów, zdrowego rozsądku – zarazem początek dzieł Bożych, doświadczania cudów i znaków Jego bliskości. Piotr i Paweł mogą z nami i dla nas prosić o łaskę ufnego posłuszeństwa, żeby Pan mógł przez nas – dla nas samych i dla innych – działać swobodnie, tak jak sam chce. Jedność pragnień człowieka z pragnieniami Boga – oto czym jest ogromny skarb dla Kościoła i prawdziwa wielkość Apostoła Narodów i Skały, któremu Pan powiedział „na tej skale zbuduję mój Kościół”. Na nim i „my wznosimy się we wzajemnym budowaniu”. Oto początek życia przemienianego w życie Chrystusa. Oto początek wiary budowanej na kruchości zaufania Niewidzialnemu – ale przecież działającemu – wobec niewiadomej.

„Boże, Ty nam dałeś dzień świętej radości w uroczystość apostołów Piotra i Pawła,
Spraw, aby Twój Kościół wiernie zachowywał naukę Apostołów,
Od których otrzymał zaczątek wiary. Przez naszego Pana”.

Bracia dominikanie

 

Zobacz także