Triquetra na koniczynie

Kiedy wychodzimy z Nessą na spacer, jedną z pierwszych rzeczy, jakie widzimy na dworze, jest trawnik z mnóstwem koniczyny. Na jej potrójnych listkach delikatny wzorek tworzy trójkąt, a całość – może niezbyt słusznie, bo geometrycznie nie do końca się zgadza – kojarzy mi się z triquetrą, celtyckim symbolem Trójcy. A dzisiaj Trójcę szczególnie wspominamy (już po I nieszporach).

Podobno na koniczynie św. Patryk tłumaczył Irlandczykom tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. W angielskim brewiarzu, jako jeden z hymnów, znajduje się przypisywana Patrykowi modlitwa, tzw. lorica, modlitwa „obronna”, zaczynająca się wezwaniem błogosławionej Trójcy. Kiedyś w autobusie linii 107 próbowałem przetłumaczyć jej początek dla kogoś spośród moich znajomych:

Potężne Świętej Trójcy imię
Ze sobą dzisiaj wiążę mocno;
Wyznając moją wiarę, wzywam
W Jedności Trójcę, w Trójcy Jedność.

Franciszkanki Służebnice Krzyża mają własny śpiew o Trójcy Najświętszej, który właściwie mógłby być lorica, już nie dla jednej osoby, ale całego zgromadzenia:

Ojcze wieczny, daj skuteczny pokój temu domowi.
Chryste Panie, niech się stanie pokój temu domowi.
Duchu Święty, spraw nietknięty pokój temu domowi.

Tę pieśń skomponował Witold Friemann na imieniny Matki Czackiej, niedługo przed jej śmiercią. Melodia oparta jest na jednym z chorałów Bacha, a słowa napisała żona kompozytora.

Trójca jest oddechem liturgii. Pojawia się na końcu każdego psalmu, w doksologiach hymnów, w zakończeniu anafory; tak często, że łatwo przestać Ją dostrzegać. Tak jak oddech: jak często zastanawiamy się, czy oddychamy?

Wierzymy, żeś jednym jest Światłem,
A czcimy je przecież potrójnie;
Tyś Alfą jest, Tyś jest Omegą,
I wielbi Cię wszystko, co żyje.
(Durham Hymnal, 10. wiek; może kiedyś resztę przełożę…)


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.