Trochę hagiografii

Jakoś tak ostatnio koncentrujemy się na polskich kandydatach na ołtarze. Bóg jednak jest hojny i dla innych nacji. Myślę, że warto wspomnieć profesora Jérôme (Hieronima) Lejeune’a. Lekarza, naukowca, męża, ojca piątki dzieci, dziadka dwudziestu ośmiu wnucząt.

Poza tym -przyjaciel Jana Pawła II. Właśnie z powodu tej przyjaźni po raz pierwszy usłyszałem o profesorze, choć było to już po jego śmierci. W 1997 roku Papież wybierał się do Paryża na Światowe Dni Młodzieży. Plan wizyty, na jego prośbę, przewidywał modlitwę przy grobie profesora Lejeune’a. Ten punkt programu wywołał istną furię francuskiej lewicy. W niebogłosy lamentowano nad naruszaniem przez Jana Pawła II świeckości republiki i protestowano przeciw łamaniu zasady rozdziału Kościoła i państwa. Dlaczego tak się wzburzył obóz postępu? Bo Profesor, genetyk i odkrywca przyczyny zespołu Downa (czyli dodatkowego, trzeciego chromosomu w 21 parze, przez co zespół ten nazywany tez jest trisomią 21), był nieugiętym obrońcą życia.  Jak sam mówił o swoim zespole badawczym: „Jedno zdanie, tylko jedno, kierowało naszym postępowaniem – słowa samego Jezusa: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. Na krótko przed śmiercią Jan Paweł II mianował go pierwszym przewodniczącym nowopowstałej Papieskiej Akademii Życia.

Powyższe fakty są zapewne szerzej znane, ale warto tez wspomnieć o innych nieco tę postać przybliżających. Jérôme Lejeune urodził się w 1926 roku w dość zamożnej mieszczańskiej rodzinie, w podparyskiej miejscowości Montrouge. To jego dziadek, Ludwik, wytrwałą pracą i przedsiębiorczością zbudował materialne podstawy bytu rodziny. Ukoronowaniem jego działalności stał się w 1885 roku zakup dość sporej wytwórni likierów w Montrouge. Ojciec Profesora, Piotr, ukończył studia prawnicze na Sorbonie i marzył o karierze uniwersyteckiej. Życie jednak tak się potoczyło, że musiał przejąć rodzinne przedsiębiorstwo. Ludwik i Piotr byli gorliwymi katolikami, choć ich wybory polityczne były odmienne. Ludwik był umiarkowanym republikaninem. Jak na owe czasy to osobliwa postawa wśród francuskich katolików. W latach 1912-1925 był merem Montrouge. Podobno przymierzał się do wypromowania na to stanowisko Piotra, ale jego zdecydowanie zachowawcze i konserwatywne poglądy uczyniły to niemożliwym. Piotr uważał, że prawdziwa cywilizacja francuska nieodwracalnie została zniszczona w wyniku rewolucji 1789 roku. Wydarzenia tego nienawidził całym sobą. W latach trzydziestych związał się z ruchem Croix de Feu pułkownika de La Rocque.

W 1914, na miesiąc przed wybuchem I wojny światowej,  Piotr Lejeune ożenił się z córką mieszkającego w sąsiedztwie weterynarza, Marcelą Lermat. Małżeństwo długo było bezdzietne. Zapewne miała na to wpływ wojskowa służba Piotra przez cały okres wojny. Mijały jednak kolejne lata i nic się nie zmieniało. W sierpniu 1923 roku, wracając z nadmorskiego urlopu Marcela i Piotr zatrzymali się w Chartres, aby tam w pięknej katedrze i jednocześnie maryjnym sanktuarium modlić się za wstawiennictwem Matki Bożej o łaskę potomstwa. Modlitwa została wysłuchana. W listopadzie urodził się najstarszy syn małżonków Filip.  Łącznie doczekali się trzech synów. Najmłodszy, Remigiusz, urodził się w 1932 roku.

Rodzice mieli żywą wiarę i potrafili przekazać ją synom. Nie była to z pewnością zwyczajna pobozność ani tym bardziej dewocja. Młodzi ludzie żyli m.in. ideałami ruchu liturgicznego i to w tym najlepszym wydaniu. Krótko po zakończeniu II wojny światowej Filip i Jérôme spędzili okres Triduum Paschalnego w opactwie benedyktyńskim w Solesmes. Wybrali się tam na rowerach. Choć byli wtedy pełnymi sił dwudziestoletnimi młodzieńcami, pokonanie w ten sposób odległości ok. 250 kilometrów trzeba uznać za spore osiągnięcie dla amatorów. Obaj bracia byli też filarami parafialnej scholi gregoriańskiej. Pewnego roku, na Boże Narodzenie, schola przygotowała wszystkie śpiewy gregoriańskie Pasterki. W ostatniej jednak chwili proboszcz przestraszył się reakcji parafian i kazał im śpiewać tradycyjne kolędy.

W czasie studiów na Sorbonie Jérôme poznał w bibliotece uniwersyteckiej młoda Dunkę, Birthe Bringsted studiującą filologię francuską. Po wielu latach powiedział jednej ze swych córek, ze była to miłość od pierwszego wejrzenia (coup de foudre, czyli dosłownie uderzenie pioruna). Miłość, która musiała pokonać sporo przeszkód. Rodzice Jérôme’a nie byli przychylnie nastawieni. Istniał tez problem różnicy wyznania – Birthe była luteranką.  Zdecydowała się jednak na nawrócenie. Skromna ceremonia odrzucenia błędów (abiuratio) i wyznania wiary katolickiej odbyła się w Paryżu 15 marca 1952, a 1 maja w Odense w Danii, młodzi wzięli ślub. Ponieważ w latach wojennych sytuacja materialna rodziny mocno się pogorszyła, rodzinę Lejeune’ów na uroczystości reprezentował tylko brat pana młodego, Filip wraz ze swoja żoną. Podróż odbyli motorem.

Na jednym z międzynarodowych spotkań poświęconych sprawie obrony zycia Jérôme Lejeune poznał dr Wandę Półtawską, która, już po 1978, umożliwiła mu osobiste poznanie Jana Pawła II. Zbiegiem okoliczności, a może raczej zrządzeniem Opatrzności, to w towarzystwie profesora Lejeune’a i jego małżonki polski papież spożył obiad 13 maja 1981 roku, na kilka godzin, przed zamachem na swoje życie.

Profesor zmarł 3 kwietnia 1994 roku. W roku 2007 w archidiecezji paryskiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny Profesora. W maju 2012 roku zakończył się etap diecezjalny i dokumentacja została przekazana do Rzymu.  Być może mając na względzie związki profesora Lejeune’a z benedyktynami solemskimi, decyzją kardynała Vingt Trois  postulatorem został opat należącego do kongregacji solemskiej, normandzkiego opactwa Saint Wandrille, Jean-Charles Nault.

Na zakończenie podam jeszcze tekst modlitwy o beatyfikacje Profesora.

Boże, który stworzyłeś człowieka na Swój obraz i przeznaczyłeś go do uczestnictwa w Twej chwale, składamy Ci dzięki za to, że dałeś Twojemu Kościołowi Profesora Jerome Lejeune’a, wybitnego Sługę Życia.

Swą wielka inteligencję i głęboka wiarę poświęcił obronie ludzkiego życia, szczególnie życia jeszcze nienarodzonego, nieustannie troszcząc się o leczenie i pielęgnację chorych. Gorliwy świadek prawdy i miłosierdzia, w oczach współczesnego świata potrafił pogodzić wiarę i rozum.

Za jego wstawiennictwem udziel nam, zgodnie z Twoją wolą, łask o które Cię prosimy, w nadziei, że wkrótce zostanie on zaliczony do grona Twoich świętych.

__________________________________________________________________

W tekście korzystałem z książkowej biografii profesora, autorstwa Anne Bernet.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Chrzanowski

Z wykształcenia inżynier mechanik, od dłuższego czasu z zawodu dyrektor. Mieszka pod Bydgoszczą. Mąż z ponad dwudziestoletnim stażem i ojciec dwóch synów w wieku licealnym.