Trójca i Duch Święty w liturgii.

Przypominam sobie artykuł z któregoś z numerów „Listu” pt. „Dlaczego nie odmawiam Filioque”.

Jego autor stawia tezy, z którymi mogę się zgodzić, przynajmniej w pewnym stopniu. Np. z tym, że my łacinnicy mamy pewien problem z Trójcą Świętą i że uroczystość Zesłania Ducha Świętego przechodzi przeważnie niezauważona przez wielu wiernych. Autor wyrażał nadzieję, że jednak „Duch Św. odzyska kiedyś w pełni należną mu cześć” także w Kościele zachodnim. I stara się to przyspieszyć poprzez indywidualny akt kontestacji, czyli milczenie w pewnym momencie mszalnego credo, wspomnianym w tytule artykułu.

Ja większą wagę przykładałbym jednak do działań Benedykta XVI, także tych rewaloryzujących dawną formę liturgii. Bo trzeba powiedzieć, że posoborowe zmiany w aspekcie trynitarnym i pneumatologicznym nie były najszczęśliwsze.

Przyjrzyjmy się najpierw zmianom w ordinarium Mszy. Kiedyś wszystkie modlitwy własne Mszy – kolekta, nad darami i pokomunia – miały konkluzje trynitarną. Dziś już tylko ta pierwsza, a pozostałe krótkie zakończenie chrystologiczne. W formie nadzwyczajnej przebłagalny śpiew Kyrie.. ma kontekst trynitarny. I tak było przynajmniej od dość wczesnego średniowiecza, o czym świadczą ówczesne teksty tzw. tropów, zniesionych przez sobór trydencki. W liturgii zreformowanej Kyrie.. ma charakter jedynie chrystologiczny, co wyraźnie potwierdza trzecia forma aktu pokuty, tj. przywrócone tropy. Myślę, że można tez wspomnieć o ograniczeniu ilości dni liturgicznych, w które odmawiane są Gloria i Credo, o zniesieniu modlitw Suscipe, sancta Trinitas z obrzędów ofiarowania i Placeat tibi Santa Trinitas z obrzędu zakończenia. I nawet jeśli generalnie dobrą rzeczą było zwiększenie ilości prefacji, to chyba można było zostawić prefację o Trójcy Świętej jako prefację do wyboru na niedziele zwykłe.

Bardziej jeszcze może istotne a niekorzystne zmiany dokonały się w kalendarzu liturgicznym. W klasycznej formie rytu rzymskiego najważniejszymi świętami były właśnie Wielkanoc i Zesłanie Ducha Świętego. Nie zawsze objawiało się to być może w ludowej obrzędowości związanej z rozmaitymi świętami kościelnego kalendarza, ale co do zasady było tak jak napisałem. Te dwa święta miały oktawy najwyższej klasy. Oczywiście jeszcze do lat 60-tych minionego wieku kilkanaście świąt miało swoje oktawy. Jan XXIII znacznie to ograniczył, bo oprócz wspomnianych świąt pozostało tylko Boże Narodzenie. W tej oktawie uroczystość jednak współistniała i nadal współistnieje z obchodami ku czci Świętych Pańskich. Tymczasem dni oktawy Wielkanocy i Zesłania Ducha Świętego nie ustępowały żadnym innym świętom i miały własne formularze mszalne na każdy dzień. Niestety reforma posoborowa zniosła to tygodniowe świętowanie. Co więcej dorzuciła w miejsce poniedziałku w Oktawie kolejne święto maryjne, NMP Matki Kościoła. Trzeba też jeszcze wspomnieć o sposobie świętowania dni oktaw w dawniejszym rycie – tak jak w sam dzień uroczystości obowiązywało odmawianie Credo, codzienne śpiewanie sekwencji oraz uzywanie własnych modlitw Communicantes i Hanc igitur w Kanonie.

Podejrzewam, że oktawa Zesłania Ducha Świętego padła ofiarą znoszenia tzw. suchych dni kwartalnych. Istotnie letnie suche dni (zawsze były to środa, piątek i sobota) stanowiły część tej oktawy, ale nijak nie rozumiem związku jednego z drugim. Była być może pewna sprzeczność między postnym charakterem suchych dni a radością Święta. Z drugiej jednak strony właśnie w sobotę suchych dni w oktawie Zesłania najczęściej udzielano święceń kapłańskich. Zatem post ofiarowany w intencji wyświęcanych nie był zapewne bez znaczenia.

Jeżeli zgodnie z wola Benedykta XVI obie formy rytu rzymskiego maja się wzajemnie wzbogacać, to ja przede wszystkim pragnąłbym powszechnego przywrócenia w kalendarzu liturgicznym obchodzenia Zesłania Ducha Świętego wraz z oktawą.

Może warto jeszcze wspomnieć, że przed reformą Piusa XII z 1955 roku, w rycie rzymskim obowiązywał bardzo rozbudowany formularz wigilii Zesłania Ducha Świętego. Obejmowała ona 6 czytań i liturgię chrzcielną oraz oczywiscie Mszę. Już od IV w. są świadectwa, że ta wigilia była w kościele rzymskim drugim chrzcielnym dniem  po wigilii paschalnej, co potwierdza zresztą, zachowane do dziś w dawniejszej formie, stosowanie paschalnego „Boże przyjmij łaskawie te ofarę”, czyli Hanc igitur oblationem w Kanonie. Kiedy patrzę dziś na te wszystkie paraliturgiczne próby czczenia wigilii pentekostalnej organizowane po parafiach przez rozmaite ruchy jako tzw. czuwania, myślę sobie, że może trzeba by wrócić i do niektórych praktyk zniesionych przed wprowadzeniem nowego mszału.

I jeszcze jedna rzecz. W formie dawniejszej odmawia się dziś piękną pokomunię (nb. całe dzisiejsze euchologium zostało zmienione):

Sancti Spíritus, Dómine, corda nostra mundet infúsio: et sui roris íntima aspersióne fecúndet.

„Panie, niech tchnienie Ducha Świętego, oczyści nasze serca i użyźni je rosą jego łaski” (tłumaczenie za Mszał Rzymski, Tyniec 1963)

Powie ktoś, że w najpopularniejszej dziś drugiej modlitwie eucharystycznej epikleza mowi o rosie Ducha Świętego:

Haec ergo dona, quaesumus, Spíritus tui rore sanctífica

W tłumaczeniu liturgicznym jednak tego nie ma:

„Uświęć te dary mocą Twojego Ducha”.

Chyba zatem z polskiej liturgii motyw działania Ducha jako użyźniającej i nawadniajacej rosy zniknął. Szkoda.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Chrzanowski

Z wykształcenia inżynier mechanik, od dłuższego czasu z zawodu dyrektor. Mieszka pod Bydgoszczą. Mąż z ponad dwudziestoletnim stażem i ojciec dwóch synów w wieku licealnym.