Trzeba dać się dotknąć Bogu

Poniedziałek IV tygodnia wielkiego postu, lit. słowa: Iz 65,17–21; J 4,43–54

Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię (Iz 65,17).

To orędzie Boże jest odpowiedzią na ludzki sceptycyzm i zwątpienie, co najlepiej wyraża Kohelet nieustannie powtarzanymi słowami:

Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko marność… To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem (Koh 1,2.9).

Kohelet niezmiernie konsekwentnie potrafił odsłonić pozorność naszych ludzkich mniemań, których się trzymamy i ubierając je w rozmaite wyobrażenia wyrosłe z pragnień, przyjmujemy za rzeczywistość. Takie niekonsekwentne myślenie pozwala nam spokojnie myśleć jedynie o tym, co można osiągnąć w tym życiu. Właśnie z takim myśleniem spotyka się Pan Jezus, przychodząc na świat. Jego orędzie doskonale streszcza się w pierwszym wypowiedzianym na kartach Ewangelii według św. Marka zdaniu: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15). Pan Jezus przyszedł głosić nam królestwo Boże, czyli nową rzeczywistość, nowe życie, które staje się konkretną rzeczywistością, obecną już teraz w Jego Osobie. Niestety, to orędzie nie znalazło zrozumienia. Ludzie byli zafascynowani tylko cudami, jakich dokonywał. Dla Niego były one znakami wskazującymi na głębszą treść, odnoszącą się do Niego samego, jak i do prawdy, którą głosił. Jednak słuchacze poprzestawali na tym, co dla nich było najważniejsze: na dążeniu do tego, co było dla nich do osiągnięcia na tym świecie: zdrowie, pomyślność, wolność od obcej władzy Rzymian… Tego rodzaju ziemski realizm jest w nas tak wielki, że nie pozwala oderwać wzroku i zobaczyć więcej. Stąd rodzi się w Jezusie gorzki wyrzut wypowiedziany do kolejnego człowieka, który prosi o uzdrowienie swojego syna: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie (J 4,48). Jednak w tym przypadku Pan Jezus spotkał się z prawdziwym ludzkim cierpieniem i jednocześnie prostotą wiary.

Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem… (J 4,50).

I rzeczywiście stało się tak, jak ten człowiek uwierzył. Kiedy zobaczył cud, uwierzył on sam i cała jego rodzina (J 4,53). Ten cud rzeczywiście stał się dla niego znakiem prawdziwości orędzia Jezusa. Otwarła się przed nim perspektywa nowego świata, królestwa Bożego. Okazuje się, że trzeba nam czasem jakiegoś cudownego dotknięcia, które pozwala oderwać się od przykuwającego nas do świata ziemskiego realizmu. Sam jednak cud nie wystarcza. Trzeba jeszcze prostoty wiary i rozumu, które potrafią zauważyć to dotknięcie i wyciągnąć wniosek sięgający dalej niż sama nadzwyczajność wydarzenia, które dokonało się w tym świecie. Trzeba uwierzyć w nową rzeczywistość, jaką przyniósł nam Jezus.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2a, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także