„Tutaj spoczywa Fafik…”

Kilka dni temu minęła 77. rocznica śmierci mojego Dziadka, kapitana Tadeusza Zachary, oficera sztabowego 15 DP, który zginął w Puszczy Kampinoskiej po bitwie nad Bzurą, podczas przebijania się do Warszawy. Jest specjalny portal o bohaterach bitwy nad Bzurą, na osobnych stronach są wyszczególnione wszystkie zidentyfikowane ofiary tej bitwy, jest tam też mój Dziadek.

Co jakiś czas zaglądam na stronę i zapalam wirtualną świeczkę:
http://www.bohaterowie1939.pl/polegly,zachara,tadeusz,6372.html

Z Dziadkiem, jego śmiercią oraz dramatem mojej Babci, która nagle owdowiała po zaledwie pięciu latach małżeństwa i ta rana nigdy się w niej nie zagoiła (co za kretyn wymyślił powiedzenie „czas leczy rany”?), kojarzy mi się mocna i poruszająca piosenka Jamesa Blunta „Carry You Home” wraz z oficjalnym videoclipem. Tu jest historia śmierci żołnierza w walce, żony, która została sama i, zastygła w bólu, nie wie po co rozpoczyna kolejny dzień życia, oraz współtowarzysza broni i przyjaciela, który musi jej odwieźć przedmioty znalezione przy ciele poległego (w tym list do żony, którego nie zdążył wysłać). Kobieta, która w videoclipie gra wdowę, jest w wieku porównywalnym do wieku mojej Babci w roku 1939. James Blunt wie o czym śpiewa, zanim został piosenkarzem był oficerem armii brytyjskiej i brał udział w ekspedycjach zbrojnych. Kiedyś powiedział, że „Carry You Home” jest najbardziej osobistą z jego piosenek (jest jej współautorem):

W ostatnich dniach dość często wracałem do tej piosenki, myśląc o rocznicy śmierci Dziadka. Ale za którymś razem wzięło mnie na czytanie komentarzy internautów pod videoclipem, większość jest oczywiście po angielsku. I jeden z komentarzy po prostu kompletnie mnie rozwalił. Jakiś facet napisał mniej więcej tak: „To bardzo piękna piosenka. Jest mi teraz bardzo bliska w tym, co przeżywam, bo właśnie ostatnio umarł mój pies”. Załamka. Ja o poległym Dziadku, a ten o zdechłym piesku. Swoje emocje po stracie psa stawia na równi z cierpieniem kobiety, która straciła ukochaną osobę. Co najgorsze, nikt z internautów nie pogonił w cholerę tego durnia. Jakaś kobieta napisała mu w odpowiedzi: „Bardzo ci współczuję, to bardzo smutne, wiem co przeżywasz”. Całkowity odlot.

Jak skomentował jeden z moich współbraci:
I dać jeszcze napis na nagrobku: Tutaj spoczywa Fafik, co był mi bardziej wierny niż moja żona”.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

  • O szaleństwie wojny

    Tytuł wpisu nawiązuje do niedawnych słów papieża Franciszka. Chcę tu opowiedzieć o pewnym niedawnym spotkaniu,... więcej

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....