Tylko krowa nie zmienia poglądów czyli w obronie KNO

Na stronie jezuitów ktoś zadał pytanie o ocenę działalności Kroniki Novus Ordo, czy nie jest ona zbyt radykalna. Odpowiedzi udzielił o. Marek Blaza SJ, który generalnie nie zostawił suchej nitki na całym przedsięwzięciu, a nade wszystko oczywiście na jego spiritus movens czyli Dextimusie.

Jeszcze relatywnie niedawno potraktowałbym słowa o. Blazy jako werbalizację przynajmniej części moich własnych odczuć (może za wyjątkiem wyjątkowo nietrafnego porównania do "Faktów i Mitów", które sugeruje bardzo powierzchowne spojrzenie jego autora na wyjaśniane przez siebie zjawisko). Swojego czasu dyskutowaliśmy o tym z Michałem Buczkowskim (pewnie pamiętasz, Michale) i moje stanowisko było właśnie takie: zwracanie uwagi na nadużycia jest jak najbardziej potrzebne, ale forma, jaką przybiera to w KNO robi robotę odwrotną; mało tego, jest po prostu niechrześcijańskie. Ale ponieważ, jak mówi tytułowy cytat z klasyka, tylko krowa nie zmienia poglądów, a mi lustro mówi, że krową nie jestem (jako empiryk wierzę zmysłom), to poglądy zmieniłem. I aczkolwiek dalej styl KNO nie jest moim stylem i jestem w stanie zrozumieć, że kogoś odrzuca, to jednak coraz bardziej jestem przekonany, że taka "drzazga w boku" (ja i te moje eufemizmy) jest naszemu Kościołowi po prostu potrzebna.

Szczerze mówiąc nie wydaje mi się nawet, aby był sens dyskutować z interpretacjami KNO przedstawianymi przez o. Blazę. W grucie rzeczy jest to zestaw zarzutów, bardzo personalnych, a momentami wprost krzywdzących, w kierunku Dextimusa. Ktoś mógłby powiedzieć, że ten ostatni zbiera, co sam zasiał. Cóż, z pewnością są momenty, że można by mu powiedzieć (niekoniecznie z uśmiechem) jak hetman Sapieha panu Zagłobie: "Jak będę chciał brodę golić, to języka od waści pożyczę!" Ale poza tym, co konkretnie można mu zarzucić? Że rzuca kalumnie? Insynuuje? Konfabuluje? Nadużywa zaufania? Kłamie? Krzywdzi? Sieje zgorszenie? Robi Kościołowi czarny PR? Wprowadza zamęt? No właśnie nic z tych rzeczy. Ogromna większość wpisów na KNO to zdjęcia, cytaty itp. (a więc nie jakieś "produkcje" redaktora blogu), opatrzone bardzo lakonicznym, czasem zjadliwym czy ironicznym (co często jest po prostu uzasadnione) komentarzem. Rację ma jeden z komentatorów wpisu o. Blazy, który zauważa, że "Wpisy zazwyczaj sa trafne, udokumentowane wydarzenia i nadużycia nie do obrony". Ciekawe co niektórych bardziej kłuje: czy sam niewyparzony język Dextimusa, czy to, że facet jednak ma rację… I to nie dlatego, że, jak pisze o. Blaza, Dextimus bawi się w swój własny "Kościółek", w którym może być papieżem, teologiem i kim tam chce, tylko w perspektywie nauki Kościoła i to bynajmniej nie tylko "przesoborowego". To prawda, że nauki rozumianej bardzo literalnie, ale chroń nas Panie przed samozwańczymi wywoływaczami rozmaitych "duchów". Prawo bez miłości zabija, ale miłość bez prawa się degeneruje.

Dociera do mnie od jakiegoś czasu z dużą mocą, że coś złego, a nawet bardzo złego się z nami, katolikami, stało. Pomieszała nam się miłość bliźniego z byciem miłym. Za grzech główny uważamy fanatyzm, przy czym pod pojęciem tym rozumiemy coraz bardziej każde zdecydowane stwierdzenie, że coś jest dobre, a coś innego złe (agresja obiektywizmu). Mylimy ekumenizm (powrót do prawdziwej jedności Kościoła, swoją drogą, moim zdaniem proces wymagający jeszcze wieków) z dobrosąsiedzkimi stosunkami i bagatelizowaniem różnic. Stajemy się płascy, jednowymiarowi, sprywatyzowani. Przyjęliśmy pogląd, że skoro rzeczywistość jest złożona (a jest i ja pierwszy to przyznam), to nie ma sensu i podstaw żadnej jej części traktować jako absolutnego punktu odniesienia, czegoś wyróżnionego. Itd., itd….

KNO jest może czasem jak sól w oku, ale czasem jak człowiek pomruga i puszczą mu się łzy to widzi lepiej (chyba, że ma je zalepione watą cukrową). A ta sól przynajmniej ma jeszcze smak.

 

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.