Uroczyste wejście

Bez procesji

W toku rozważań o splendorze liturgicznych celebracji raz po raz przypominają mi się ostatnie sceny pewnego filmu. Oczekiwanie zostaje spełnione, melodii granej na ziemi odpowiadają głosy z nieba i również z nieba spływa światło. A na koniec dochodzi do spotkania, a właściwie do Spotkania. Zaginieni wracają, spotykają się rozłączeni, a niebiańskie istoty, skąpane w świetle, wychodzą naprzeciw ziemianom. Podniosłe zakończenie filmu.

Dziś święto spełnionego proroctwa. Oto Pan przychodzi do swej Świątyni. Wejście najbardziej uroczyste ze wszystkich. W dodatku: jedno jedyne. I co się dzieje? Żadnej procesji, żadnych specjalnych obrzędów, ot zwykła ofiara składana w czterdziestym dniu po narodzinach. W dodatku uboga ofiara. Zdarzenie jakich wiele w Świątyni. Dwoje ludzi i dziecko. I jeszcze starzec. Nie kapłan, nawet nie ktoś ze służby świątynnej, w jakichś specjalnych liturgicznych szatach. I jeszcze stara wdowa. I tyle. Tych dwoje starców rozpoznało Pana, dla którego zbudowano Świątynię.

Módlmy się o otwarcie oczu na ciche przychodzenie Boga do nas. Pomodlę się o to dla wszystkich, którzy to czytają.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Błażej Matusiak OP

Błażej Matusiak OP na Liturgia.pl

Obecnie w dominikańskim klasztorze w Pradze. Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.